Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

51270 miejsce

Urszula Dudziak: „Lubię robić rzeczy, których jeszcze nie było“

Cieszyn. 10 kwietnia. Chwila przed koncertem. Garderoba. Rozmowa pełna humoru i pozytywnych emocji. Rozmowa taka, jak artystka.

Królowa. Tak, jednym słowem określono Panią na plakacie promującym dzisiejszy koncert w Cieszynie. Czy często spotyka się Pani z tym? Jak Pani to odbiera?

-Królowa? Miło. Różne mam przezwiska, czasami mówią na mnie „Dudziak na prezydenta“. Mówiąc z żartem w tle, mamy w Polsce parlament, nie mamy króla, ale może kiedyś będzie i wtedy bardzo chętnie wystartuję w wyborach na królewnę. (Śmiech.) To bardzo miłe, kiedy ludzie mówią o mnie w takich superlatywach.

Nieodłączną częścią Pani koncertów jest dialog z publicznością, anegdoty. Czy przed każdym koncertem ma Pani przygotowany „mini-program“ tego, co chce powiedzieć, czy jednak ta część jest improwizacją?

-Tylko i wyłącznie improwizacja. To mnie najbardziej kręci. Zawsze tak było, jest, będzie.

Czyli nie ma Pani wybranego tematu do poruszenia między utworami?

-Absolutnie nie.

Czy jest coś, czym chciałaby dzisiaj Pani zaskoczyć cieszyńską publiczność?
Moje spotkanie z Panią Urszulą Dudziak miało miejsce 10 kwietnia 2015 w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Cieszynie. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane
-Samą siebie zaskakuję przez cały czas, więc w związku z tym moje otoczenie jest również zaskakiwane, ale wydaje mi się, że koncert w Cieszynie jest jednak inny od wszystkich. Dlaczego? Bo mamy cztery harfistki, jednego harfistę, to młodzież, która muzykuje w sposób bardzo oryginalny, bo rzadko spotyka się kogoś, grającego na harfie i bardzo to doceniam, ciesząc się, że mogę pracować z tak zdolną młodzieżą, a do tego zainteresowaną tym pięknym instrumentem.

Bo jeśli o to chodzi, zaskoczyła Pani swoich fanów niezwykle szczerą autobiografią „Wyśpiewam Wam wszystko“, wydaną w 2012 roku, w marcu. Jak długo dojrzewała Pani do decyzji o spisaniu swoich wspomnień? Chodzą pogłoski, że ponad 10 lat.. Jaka jest prawda?

-Tak, to prawda. To był bardzo długi proces. Jestem osobą wierną powiedzeniu „rób rzeczy, których jeszcze nie było“ i bardzo to lubię. Podoba mi się zasada: „Tylko zdechłe ryby płyną z prądem“ i w związku z tym chciałam znaleźć klucz do mojej książki, żeby była napisana w sposób niezwykły i taki lekko zaskakujący. Miałam wiele podejść do napisania tej autobiografii, a okazało się, że ostateczny projekt dojrzał we mnie i wtedy doszłam do wniosku, że to jest to.

Jest Pani osobą, która przez bardzo długi czas pisała pamiętniki. W jednej z rozmów przyznała Pani, że ma ich w domu całe mnóstwo. Czy czasem zdarza się Pani je czytać? Czy podczas pisania autobiografii czerpała Pani z tych zapisków inspiracje?

-Bardzo mało, ponieważ jak się okazało, 90% książki to wszystko było z głowy, co pamiętałam, utkwiło we mnie. Czasami, kiedy przypominałam sobie różne zdarzenia, uznałam, że dobrze będzie zacytować coś z pamiętnika. Wtedy po niego sięgałam.

Czy myślała Pani już o tym, żeby iść dalej w tym kierunku i…wydać kolejną część swojej książki?

-Oczywiście! Szłam z zapałem i na całego. Nie zastanawiałam się, czy będzie to pierwsze, drugie, czy ostatnie wydanie książki. Kiedy książka wyszła zrozumiałam, że bardzo wiele mam jeszcze do powiedzenia. I oczywiście, będzie.

Proszę mi wybaczyć, że przytaczam ponownie fragment rozmowy z Panią, ale stwierdziła Pani kiedyś, że tu cyt: - „Narzekanie jest w Polsce sportem narodowym“. Jak więc wygląda szczęśliwy dzień Urszuli Dudziak?

-Wstaję rano, obojętnie w jaką pogodę, czy wieje, czy deszcz, czy zawieja, dla mnie każda pogoda jest piękna. Zawsze jestem radosna. Mam chwilę zwątpień i doły, ale to bardzo króciutkie momenty. Jestem w takim okresie mojego życia, kiedy doceniam każdą sekundę, minutę, chwile. Rozglądam się i widzę same cuda.

Nawet w tytułach Pani twórczości znajdują się same pozytywne skojarzenia. „Wszystko gra“. – tytuł płyty… Jaki jest Pani ulubiony utwór z tej składanki?

-„Wookies Walk“ oraz „Let's Have a Good Time“.

Na koniec zahaczmy może o to, że niegdyś brała Pani udział w „Bitwie na głosy“. Czy utrzymuje Pani kontakt ze swoją drużyną, czy jednak już nie?

-Tak, z kilkoma uczestnikami tak. M.in z Mariuszem Wawrzyńczykiem, ale to są już przyjacielskie stosunki.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)





Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Pani Ula Dudziak to wspaniała wokalistka, muzyk. w ogóle ciekawa postać.
Nie wiem. jak inni, ale ta rozmowa z nią mnie nie satysfakcjonuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.