Pozycja materiału w rankingach:
Na redakcyjną skrzynkę dostaliśmy pewien ciekawy e-mail. Oto on. Z nieznacznymi tylko skrótami. - Pragnę opowiedzieć Państwu moją historię, która dotyczy poszukiwania pracy i wciąż trwa. Ustalmy na początku fakty. Mam ukończone 26 lat, jestem absolwentem uczelni wyższej, mieszkam obecnie w Lublinie, wykonuję zdalne bezpłatne praktyki dla jednej z firm.
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Michał Szczęsny 14.10.2010 20:30
Redakcja link zeszła na "psy". Widać to jak Wydawcy promują autorów, ale nie wszyscy są tak promowani. Przykładem jest np. bez obrazy Ewa Krzysiak. Inne serwisy zapewniają lepsze pozycjonowanie newsów i co najważniejsze odpisuja na maile.
Ewa Krzysiak 13.10.2010 16:30
W dzisiejszym metrze też to wydrukowali.
Olga Bolesna 11.10.2010 19:56
Przeczytałam i tu i na www.mmlublin.pl. Teksty są prawie identyczne.
Małgorzata Musiałek 11.10.2010 18:25
Jaki plagiat? Koleś wysłał, gdzie się dało opis absurdalnych historii, jakie każdego dnia mają miejsce w każdym UP.
Anna Kwaśna 11.10.2010 18:17
Czyżby plagiat ze strony redakcji? Ciekawe?
Michał Adamczyk 11.10.2010 18:09
Podobny artykuł ukazał się na stronie mmlublin.pl
Małgorzata Musiałek 11.10.2010 17:56
W UP w Opolu znajome mi małżeństwo brało udział w szkoleniu dla młodych przedsiębiorców, po którym mieli obiecaną pomoc w uzyskaniu funduszy na "rozkręcenie" własnego interesu. Po ukończeniu "przewlekłego" szkolenia (ukończyło je kilkadziesiąt osób) okazało się, że realną szansę na obiecany kredyt ma zaledwie kilka osób z całego "towarzystwa", z którego urząd zrobił naiwniaków.
Dokładnie to samo jest ze stażami - obiecywali etaty po odbyciu stażu, a po odbyciu stażu okazywało się, że jednostki nie stać na utworzenie dodatkowego stanowiska pracy i tak stażyści miesiąc po miesiącu robili za psie pieniądze. Ja też. Mnie też UP wykorzystał.
Panie Robercie robią w tym kraju tak złożone reformy, jak np. reforma służby zdrowia, szkolnictwa (pomijając, że cały ten kraj ze strony formalnej jest wielce nieudany), to może warto pomyśleć o reformie UP, a przede wszystkim o redukcji etatów i przede wszystkim pozabieraniu UP tych wielkich budynków, w których może funkcjonować coś realnie pożytecznego.
Robert Ramark 11.10.2010 17:41
Pracy Urzędu Pracy w Warszawie poświęciłem opowiadanie które w jednym z ogólnopolskich konkursów literackich zostało wyróżnione. Opisałem już ''konkretne jaja'' przy tzw ''giełdach pracy''. Małgorzata ma rację o ich nieprzydatności.
Tylko ubezpieczenie się liczy. Szkolenia pod ''psem'' itd itd.
Małgorzata Musiałek 11.10.2010 17:36
Proszę także zerknąć na aktualność ofert pracy dla nauczycieli na stronie krakowskiego Kuratorium Oświaty: http://wakaty.kuratorium.krakow.pl/
Małgorzata Musiałek 11.10.2010 17:26
Urzędy Pracy powinny być pierwszymi w kolejce do całkowitej likwidacji, bo jak widać ich pracownicy są odporni nawet na reformy ustrojowe, a młodzi pracownicy "kraczą" tak jak "Oni".
Tam Panie tylko spacerują do toalety umyć kubek po kawie, żeby zrobić sobie herbatę, żeby móc popić nią pączka, bo przecież na przerwie zajmują się innymi rozrywkami...
Byłam ostatnio świadkiem dokładnie takiej sytuacji, jak ta opisana powyżej.
Otóż jakiś miesiąc temu poszłam ze znajomą do Urzędu Pracy w Jędrzejowie. Znajoma jest magistrem matematyki z przygotowaniem pedagogicznym, posiada kilkuletnie doświadczenie w nauczaniu. Niestety Urząd Pracy nie szuka pracy, urząd pracy poprosił moją znajomą (pomijając, że mało grzecznie) o doniesienie "papierów" niezbędnych do obliczenia wysokości zasiłku!!!
Tak na marginesie, Pani z pokoju rejestracji x, koleżankę wyrzuciła, by skserowała oryginały, bo Ona ich nie potrzebuje i by wtedy wróciła. Porozrzucała Jej dyplomy, świadectwa pracy, była zmęczona Jej obecnością, potraktowała Ją poniżej krytyki.
W rezultacie, po zeskanowaniu i wydrukowaniu dokumentów, około południa koleżanka wróciła i dowiedziała się że: "słoneczko, ale ja już Cię nie przyjmę, ja nie mam siły, nie rozdwoję się". Cóż, że UP w Jędrzejowie pracuje do 15.45, a jak wspomniałam wyżej było południe.
Ja nie pytałam Pani sekretarki czy mogę porozmawiać z Panią dyrektor owego urzędu, ja tego zażądałam! Co w rezultacie okazało się słuszne, gdyż Pani dyrektor po wysłuchaniu "historii straconego dnia w UP" natychmiast, bezdyskusyjnie wydała polecenie podwładnym zarejestrowania koleżanki. Była kilka minut po godzinie 14.00.
Ja oczywiście nie powstrzymałam się od tego, by zalecić zmęczonej Pani przejście na emeryturę, a zaproponować na Jej miejsce moją młodą, wykształconą, miłą i kulturalną koleżankę.
To jest sytuacja opisana w telegraficznym skrócie, w tamtym dniu miało miejsce kilka innych absurdalnych zdarzeń, nie wspominając o tym, że Panie urzędniczki wrzeszczały na ludzi niczym Panie nauczycielki na niegrzeczne dzieci!
Należy też zaznaczyć, iż urząd w Jędrzejowie (nie wiem, jak inne UP) wprowadził taki system rejestracji, że petentowi na pierwszej wizycie zostaje wyznaczony termin rejestracji, termin z przesunięciem nawet o wiele dni. Taka sytuacja naturalnie wpływa na przesunięcie się w czasie wydania decyzji o przede wszystkim "prawie do zasiłku".
Moim kosztem kilka lat temu UP w Suchej Beskidzkiej chciał sobie zrobić porządek w statystykach, każąc mi jechać do pobliskich miejscowości podbić do dwóch zakładów pracy "odmowy przyjęcia do pracy" (nie wiem, jak to się formalnie nazywa, ale to właściwie nie ważne). W każdym razie stanowiska mi zaproponowane były stanowiskami przeznaczonymi dla magistrów, do tego studiów kierunkowych! Ja miałam tylko dyplom szkoły policealnej. Kiedy wróciłam do UP w Suchej Beskidzkiej z bezsensownej wizyty mającej na celu "sprzątanie w papierach UP" kosztem bezrobotnego, zrobiłam karczemną awanturę.
Wtedy też podjęłam decyzję, że już nigdy więcej nie chcę mieć nic wspólnego z tą instytucją, która poczucie własnej wartości "wywraca na lewą stronę".
Ranking liceów. Które szkoły najlepsze w Warszawie?
(odsłon: +217)