Facebook Google+ Twitter

Urzędnicy miejscy przyozdabiają ściany Kossakiem i Fałatem

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2007-09-27 10:27

Krzysztof Ludwin jest projektantem i malarzem. Lubi Malczewskiego i chętnie obejrzałby portret pasterki wiszący w gabinecie prezydenta miasta Krakowa. W urzędzie miałby jeszcze szansę rzucić okiem na wizerunek Mikołaja Zyblikiewicza autorstwa Wojciecha Kossaka, a w pokoju sekretarki - na "Kaczeńce" Leona Wyczółkowskiego. Niestety, może to zrobić tylko raz w roku.

Elżbieta Lęcznarowicz ma w swoim gabinecie "Bitwę pod Somosierrą" Jerzego Kossaka / Fot. Katarzyna ProkuskaGabinety urzędników dekorują dzieła wypożyczone z dwóch krakowskich muzeów: Historycznego i Narodowego. Łącznie - obrazów i rzeźb - jest 44. Są warte ok. 2 mln zł. Wcześniej leżały w magazynach. Magistrat nie płaci za ich wypożyczenie, musi jednak je ubezpieczyć i chronić. Urzędnicy mogą przebierać w dziełach sztuki.
- Czasami ktoś podaje np. swojego ulubionego malarza albo preferowaną tematykę obrazu. Staramy się zaproponować odpowiednie dzieło - wyjaśnia Marek Świca, wicedyrektor ds. naukowych i zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie.

Zmiany ekspozycji w magistrackich następują zwykle po kolejnych wyborach. Malczewskiego sprowadził do gabinetu obecny prezydent miasta, Jacek Majchrowski. Wyznał nam to jego ulubiony twórca. Kilka miesięcy po objęciu urzędu, wystrój gabinetu zmienił przewodniczący rady miasta, Paweł Klimowicz. - Tamte obrazy były zbyt przytłaczające i nie pasowały do wnętrza - mówi. Najnowszym magistrackim nabytkiem jest "Widok wschodniej części Rynku Głównego" Maksymiliana Cerchy, który od kilku dni wisi w gabinecie wiceprezydenta Wiesława Starowicza. - Poprzedni obraz nie podobał się szefowi. Był brzydki i miał zniszczoną ramę. Zrobiliśmy mu niespodziankę i podczas jego urlopu wymieniliśmy obraz - informuje sekretarka Anna Małachowska . Zwykły śmiertelnik nie ma jednak wstępu do tych gabinetów, chyba że umówi się na spotkanie. Z tym jednak może być problem. Na wizytę do prezydenta trzeba się umówić i czekać 10 miesięcy. Miłośnicy innych autorów mogą spróbować się dostać np. do wiceprezydent miasta Elżbiety Lęcznarowicz ("Bitwa pod Samosierrą" Jerzego Kossaka) czy Janusza Sepioła (autoportret Juliana Fałata). Czas oczekiwania na spotkanie - ok. dwóch tygodni.
- Chętnie obejrzałbym tego Malczewskiego - deklaruje Krzysztof Ludwin. - W końcu płacę podatki, za które prezydent urzęduje w swoim gabinecie.

- Nie można wejść do gabinetu prezydenta tylko po to, żeby obejrzeć obraz. To nie muzeum. Prezydent tam pracuje, przechowuje ważne dokumenty - odpowiada Filip Szatanik, szef magistrackiego biura prasowego. Informuje, że gabinet krakowianie mogą zobaczyć raz do roku, w czerwcu, podczas dnia otwartego magistratu. To samo z pokojem przewodniczącego rady miasta. Żeby obejrzeć pozostałe dzieła sztuki, trzeba przyjść z konkretną sprawą do załatwienia. Miłośników sztuki urzędnicy nie przyjmują.
K. W.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

" tego Kossaka, tego Kossaka , o i jeszcze tego buddę ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.