Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15283 miejsce

Urzędniczy nabór na obsadzone stanowisko?

Urząd Miasta w Rzeszowie ogłosił nabór na stanowisko podinspektora w biurze prasowym. Zgłosiłam swoją kandydaturę. Nie dostałam się i szczególnie nad tym nie boleję. Jednak procedura wyboru może budzić zastrzeżenia nie tylko startujących kandydatów, ale także zwykłych obywateli.

Oto krótka historia o tym, w jaki sposób urząd miasta w Rzeszowie pracuje na swój wizerunek, jak dba o porządek w swych strukturach i dlaczego czasem można mieć wątpliwości, co do poprawności stosowania przez urzędników procedur i funkcjonowania niektórych wydziałów urzędu.

Ulubiona rubryka: oferty pracy


Lista kandydatów. / Fot. screenW grudniu 2007 r. na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu Miasta Rzeszowa pojawiła się informacja o naborze na stanowisko podinspektora w biurze prasowym. Wymagania nie były wygórowane, m.in.: wyższe wykształcenie (dziennikarstwo nie było wymagane, chociaż teoretycznie zwiększało szanse kandydata), nieposzlakowana opinia itp. Postanowiłam spróbować swoich sił.

10 stycznia 2008 r. w tej samej rubryce, wśród list kandydatów na różne stanowiska pojawiła się długo oczekiwana "lista kandydatów spełniających wymagania formalne podane w postępowaniu rekrutacyjnym na stanowisko podinspektora w Biurze Prasowym Urzędu Miasta Rzeszowa". Plik tekstowy zawierał listę 13 kandydatów, którzy zakwalifikowali się do kolejnego etapu rekrutacji: rozmowy. Rozmowa odbyła się 11 stycznia, przebiegała bardzo szybko i sprawnie. Kandydat na końcu słyszał formułkę: informację o wynikach będzie można przeczytać na stronie Biuletynu Informacji Publicznej.

Wyniki naboru i wakat w biurze prasowym


W połowie stycznia odwiedziłam Urząd Miasta. Powiedziano mi, że wyników naboru na stanowisko podinspektora w biurze prasowym nie ma i prawdopodobnie do lutego nic się nie zmieni. Kandydaci mogą więc w każdej chwili oczekiwać telefonu z wiadomością o przyjęciu do pracy. Na stronie BIP pojawiały się kolejne informacje o wynikach naboru na różne stanowiska, jednak fotel w biurze prasowym ciągle nie był obsadzony. Czy rzeczywiście?

BIP UM w Rzeszowie. / Fot. screenKlikając na zakładkę Struktura Urzędu Miasta Rzeszowa, trafiamy w spisie poszczególnych wydziałów na biuro prasowe. "W biurze prasowym pracują dwie osoby: rzecznik prasowy i jeden pracownik podlegający rzecznikowi" – to zapis dotyczący struktury organizacyjnej biura prasowego. Data opracowania to 26 czerwca 2003 r. Skoro więc w biurze prasowym pracują dwie osoby, a trwał właśnie nabór na stanowisko do tego biura, zatem – zgodnie z logiką zapisu – musiał tam pracować tylko rzecznik i stąd poszukiwanie drugiego pracownika. Tylko jak wytłumaczyć fakt, że podczas trwania naboru na wspomniane stanowisko, na stronie internetowej jednej z gazet znajdujemy wypowiedź podpisaną: "Maciej Kiczor, biuro prasowe Urzędu Miejskiego w Rzeszowie" (cytat za Gazeta.pl, Białystok, 17.01.2008 r. ). Rzecznikiem prezydenta w urzędzie miasta od 3 grudnia 2007 roku jest Maciej Chłodnicki, kim zatem jest Maciej Kiczor?

Z biura prasowego do… biura prasowego


Wynik naboru na stanowisko w Biurze Prasowy. / Fot. screen8 lutego na stronie BIP pojawiła się informacja, że podinspektorem w biurze prasowym UM w Rzeszowie został… Maciej Kiczor. W uzasadnieniu czytamy, że "w trakcie selekcji końcowej uzyskał największą liczbę punktów, w związku z czym Komisja konkursowa postanowiła o umieszczeniu jego kandydatury na pierwszym miejscu listy rankingowej". Czymś oczywistym jest dla mnie pytanie, które mogli postawić sobie także pozostali kandydaci do pracy w urzędzie: czy można mówić o równych szansach kandydatów, jeśli jednym ze startujących jest osoba, która w danym biurze pracuje... od kilku lat? Skąd przypuszczenie, że pan Maciej Kiczor był już wcześniej pracownikiem biura prasowego? Bynajmniej nie dotarłam do tajnych akt, nie włamałam się do szafy pancernej. Po prostu znalazłam wypowiedzi dla prasy, które udzielał w latach 2006-2008 Maciej Kiczor, występujący wtedy jako pracownik biura prasowego.

Jaki wpływ na wynik rekrutacji mógł mieć fakt, że zwycięzca był doskonale znany Komisji konkursowej (nota bene zasiadał w niej także obecny rzecznik prasowy)? Może żadnego, ale czy nie lepiej było uniknąć takich wątpliwości?

Tego typu działania z pewnością nie służą dobremu wizerunkowi Urzędu Miasta w Rzeszowie. Rodzą podejrzenia i szkodzą obywatelom, którzy zachęceni otwartością konkursu tracą czas i energię na rzetelnie przygotowanie się do rozmowy kwalifikacyjnej, przyswojenie stosownych ustaw i zapisów regulaminu. W tej sytuacji dopuszczenie do konkursu osoby, która w danej jednostce urzędu pracuje od dawna, wydaje się po prostu niesprawiedliwe. I zastanawiać się można tylko, po co urząd ogłosił konkurs, którego wynik okazał się formalnością. Nawet jeśli zwycięzca rekrutacji był najlepszy, to po co było narażać publiczną instytucję i jej pracę na jakiekolwiek spekulacje? W dodatku w sprawie obsady biura, którego nazwa nie powinna pozostawiać żadnych wątpliwości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

uzasadnienie zawsze jest takie samo i to w większości, jeśli nie we wszystkich miasta Polski. do wyjątków należą "sensowne" uzasadnienia.
co do tego czy szef powinien zasiadać w komisji?! a kto inny? pani z księgowości?!?!? rozumiem niechęć do urzędów i wyczulenie na wszelkiego rodzaju przekręty. ale takie mamy w Polsce prawo.
co innego w przypadku prezydent Warszawy, bo tam podejrzewam, że przechodzą niezłe przekręty i tam konkursy robione są pod określone osoby. jednak w rzeszowie, w tym przypadku, nie o to chyba chodziło

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Być może zformalnego punktu widzenia to taki konkurs jest o.k.. Mnie nasuwają się jednak dwa pytania:
1. Czy w składzie komisji powinien być dotychczasowy szef jednego z kandydatów?
2. Jak brzmi pełne uzasadnienie dla wyników konkursu?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.02.2008 10:36

http://www.tvn24.pl/12690,1537637,wiadomosc.html Tak w temacie

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Coś dla Palikota?

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Świetny tekst,
Kolejny kamyczek w moim ogródku

jestem stronniczy bo nigdy nie lubiłem urzędników ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Proponuje wyslac link do materialu na poczte prezydenta Rzeszowa:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

niestety nie ma czegoś takiego jak urzędnicze przesunięcie. musi zostać ogłoszony konkurs, w którym przeważnie z góry wiadomo, że wygra osoba, która, gdyby prawo zezwalało, zostałaby tylko przesunięta na inne stanowisko. niestety takie są realia. ale aptrząc z drugiej strony, jeśli taka osoba, na przykład Maciej Kiczor, od kilku lat pracuje w UM i jest możliwość "awansowania" go na inne stanowisko, to dziwne też by było, gdyby zatrudnili kogoś zupełnie "z ulicy", niż powierzyli ten etat osobie doświadczonej, znającej się na rzeczy. dlaczego pracownicy UM mają być pod tym względem dyskryminowani?! to też byłoby nie fair, że ogranicza im się prawo.
to o czym piszesz, bardziej pasuje mi pod brak odpowiednich przepisów w polskim prawie, które zamist tracić czas i ogłaszać konkursy, wystarczy, żeby umożliwiało przesunięcia.
co innego jest jednak ogłaszanie konkursów na wolne stanowisko, które jest obsadzone, bo koleżanka pani krysi szuka pracy... to jest co innego i myślę, że to przede wszystkim jest problemem :/

Alicja, a tak z ciekawości, napisz jak wyglądała rozmowa kwalifikacyjna i jakie w ogóle były wymagania na to stanowisko i jakie wynagrodzenie proponowali :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobra robota, a to o czym piszesz to niestety dość częste zjawisko

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicjo - plus za artykuł...

Jednak wiadomo, że takie konkursy to "zazwyczaj" (oczywiście nie ZAWSZE)...zwyczajna prowizorka. Konkurs..konkursem - wiadomo, kto otrzyma urzędnicze stanowisko. Natomiast odnośnie kwestii prawnych konkursu - wydaje mi (choć 100% pewności nie mam) rację może rozmówca powyżej "WieNie"...w tym przypadku mogło wystarczyć samo "urzędnicze przesunięcie"...ale...jak było sama wiesz najlepiej.
Pozdrawiam....

Komentarz został ukrytyrozwiń

według mnie to nic nadzwyczajnego. Urząd Miasta musi ogłosić konkurs na każde stanowisko. w konkursie może brać udział każdy, także pracownik urzędu, który oczywiście ze względu na doświadczenie ma największe szanse. niestety takie mamy w Polsce prawo. równie dobrze można by sobie darować ogłaszanie konkursów w niektórych przypadkach, ale niestety - na razie nie można tego punktu pominąć.
dla osoby, która zna procedury i realia, nie jest to nic dziwnego. niestety Alicja, ale takie jest życie i nasze prawo :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.