Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Sport > Tenis > US Open. Ten magiczny return. Djoković w finale

Pozycja materiału w rankingach:

40445 miejsce

Dział: Tenis

Ocena: 16pkt

Oceń:

US Open. Ten magiczny return. Djoković w finale


Cofnijmy się nieco w czasie. Dokładnie o 365 dni. Jest 10 września 2010 roku.

Półfinałowy szlagier nowojorskiego US Open. Naprzeciwko siebie stają żywa legenda tenisa, najbardziej utytułowany zawodnik w historii, Roger Federer oraz Serb Novak Djoković, jeden z najbardziej obiecujących tenisistów nowego pokolenia. Po trzech partiach na tablicy wyników widnieje rezultat 2:1 dla Rogera. Nole się nie poddaje. Doprowadza do 5. seta. Tam Szwajcar ma dwie piłki meczowe. Serb je broni i wygrywa cały mecz 3-2. Niesamowity powrót. Niezapomniany pojedynek. Na trwałe zapisał się w historii tenisa.

Jest 10 września 2011 roku. Przed nami półfinałowy szlagier US Open. Skład taki sam jak przed rokiem. Po dwóch setach Fedexpress szybko odjechał Novakowi. Jednostronne spotkanie? Nic z tych rzeczy. Będący w życiowej formie Nole (w bieżącym roku przegrał tylko 2 mecze) wrzuca wyższy bieg i doprowadza do stanu 2:2. Kibice szykują się do rozstrzygającej partii. Niepodłamany takim rozwojem sytuacji Szwajcar przełamuje podanie Serba i wychodzi na prowadzenie 5:3. Ma do dyspozycji własny serwis, aby zakończyć mecz. I wtedy wszystko się zaczyna. Znowu.

Magia Djokovica


40:15 dla Rogera. Dwie piłki meczowe. I właśnie w tym momencie byliśmy świadkami magii. Bo nie da się chyba inaczej określić tego, co zrobił wówczas
Novak. Wygrywający forehand return po pierwszym podaniu Federera wrócił na stronę Szwajcara z podobną siłą. Nie było widać piłki. Roger nawet nie drgnął. W wymownym geście skierowanym do publiczności (sprzyjającej 5-krotnemu triumfatorowi imprezy) Nole zapytał: „Będziecie mi teraz kibicować?” Serb obronił także drugiego match pointa, a następnie wygrał cztery kolejne gemy i całe spotkanie 7:5. Niemożliwe stało się faktem. Drugi rok z rzędu Djoković wygrał z mistrzem „przegrany” mecz. Umarł król, niech żyje król.

Tak, historia lubi się powtarzać. Ktoś zaprzeczy?



Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.
Kamil Kurowski OFFline profil autora

Autor: Kamil Kurowski

Napisz do autora

Artykuły (33) Galerie (0) Średnia ocen (4.22)

Wiek: 26 | Miejscowość: Jedlicze | Kraj: Polska

O mnie: "Sometimes the only way to stay sane is to go a little crazy"

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.