Facebook Google+ Twitter

USA. Przełom w traktowaniu przestępstw seksualnych księży?

Po raz pierwszy w historii sądownictwa Stanów Zjednoczonych, wysoki rangą urzędnik katolickiej archidiecezji, został postawiony w stan oskarżenia za ukrywanie dowodów w sprawie o nadużycia seksualne, popełnione w stosunku do dzieci.

Ostatnimi laty, coraz częściej wychodzą na jaw przypadki molestowania seksualnego dzieci powierzonych opiece duchownych. Sprawcy takich przestępstw są ujawniani i piętnowani, ponoszą mniej lub bardziej dotkliwe kary. Nigdy jednak nie zdarzyło się, przynajmniej do tej pory, by została oskarżona osoba odpowiedzialna za udział w zmowie milczenia, czyli za niezgłaszanie takich przypadków organom ścigania. W ubiegłym roku sąd przysięgłych w Filadelfii wystosował raport oskarżający zarząd archidiecezji za lekceważenie sygnałów o seksualnym wykorzystywaniu dzieci. Raport ten stawiał zarzuty czterem duchownym i nauczycielowi szkoły parafialnej.

Jak podaje CNN, tym razem w stan oskarżenia został postawiony Jego Eminencja - William Lynn, wieloletni sekretarz diecezjalnej kancelarii. Lynn usłyszał zarzuty świadomego zatajenia incydentów oraz narażenia dobra dzieci na szwank - w latach 1994-2004. Lynn był odpowiedzialny za badanie raportów o przypadkach molestowania dzieci przez księży. W tym świetle, szczególnej wymowy nabiera fakt, że zmarły w styczniu tego roku bezpośredni zwierzchnik Lynna, kardynał Bevilacqua, w latach 2003-2004, dziesięć razy składał zeznania w sprawach podobnych do tej. Raport stwierdza, bez żadnych wątpliwości, że kardynał zdawał sobie sprawę z zagrożenia, jakie oskarżeni księża stanowili dla tysięcy dzieci w archidiecezji.

W 1996 roku Lynn stanął przed sądem razem z oskarżonym o atak seksualny na 14-letniego chłopca, 48-letnim wielebnym Jamesem Brennanem. Żaden z nich nie przyznał się do winy podczas wcześniejszego przesłuchania. W trwającym prawie godzinę oświadczeniu wstępnym, prokurator Jacqueline Coelho powiedziała ławie przysięgłych, że nadrzędnym celem działań Lynna była ochrona dobrego imienia Kościoła i tuszowanie incydentów, które mogły wydostać się na światło dzienne. Ubrany na czarno, z koloratką na szyi, Lynn wysłuchał w skupieniu argumentacji prokuratora stwierdzającego, że w sposób świadomy zatajał on incydenty seksualnego nadużycia, włącznie z popełnianymi przez Brennana, domniemanymi aktami przemocy seksualnej wobec dzieci.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

KK osiągnął mistrzostwo w zamiataniu wszystkich brudów pod dywan, ale jest teraz nadzieja, że to się w końcu zmieni.

Komentarz został ukrytyrozwiń
mikołajek
  • mikołajek
  • 27.03.2012 22:40

Przełom już miał miejsce. I tak każdego kolejnego dnia.
Mk

Komentarz został ukrytyrozwiń
potato
  • potato
  • 27.03.2012 17:28

I tak powinno być.Należy werócić koniecznie do spraw diecezji poznańskiej i chóru chłopięcego(taka sama zmowa).

Komentarz został ukrytyrozwiń
Inka
  • Inka
  • 27.03.2012 13:30

to jest wlasnie bunga bunga po katolicku

Komentarz został ukrytyrozwiń
gucio
  • gucio
  • 27.03.2012 12:09

co to jest za religia.to przeciez nie moze byc prawda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ksiądz molestujący dziecko?! Musieli to zmyślić! Jakaś nagonka na księży katolickich!? No, gdyby to była prawda, to obowiązkowe ucięcie penisa i jąder, żeby nie było wydzielania dokrewnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.