Facebook Google+ Twitter

Ustawa o zrzeszeniach. Senat szykuje niezły pasztet

Współautorzy: Barbara Podgórska

Dzisiaj w Warszawie odbędzie się kolejne spotkanie poświęcone dyskusji na temat senackiego projektu ustawy o zrzeszeniach. Ogólnopolska Federacji Organizacji Pozarządowych szykuje raport odzwierciedlający stanowisko NGO.

Wygląda na to, że Senat pichci niezły pasztet! Przede wszystkim zadziwia determinacja i pośpiech, z jaką grupa senatorów forsuje własny projekt ustawy, zapowiadając jej uchwalenie jeszcze w tej kadencji parlamentu. Jesteśmy nieustannie świadkami wielu negatywnych skutków funkcjonowania ustaw, uchwalanych w pospiechu. Wszystko wskazuje, że tak będzie i tym razem, niezależnie od szczytnych – wierzymy, że takimi są w istocie - intencji.

Sprawa jest bardzo poważna. Prognozy światowe, rysowane przez znawców, przewidują, że w XXI wieku trzeci sektor stanie się sektorem najważniejszym, wiodącym, dającym zajęcie największej ilości ludzi i świadczącym najwięcej usług w sferze publicznej. Skoro tak ma być również i w Polsce, to trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie tego sektora na podstawie aktu prawnego pisanego w pospiechu, na kolanie i wdrażanego z prędkością kosmiczną.

Projekt wprowadza rewolucyjne podejście co do istoty, rodzaju i charakteru zrzeszeń. Zakłada np. możliwość zrzeszania się podmiotów prowadzących działalność gospodarczą. Jak zatem wyobrazić sobie zrzeszenie prywatnych firm, sponsorujących np. policję, bo dotychczasowe przepisy na takie wsparcie policji ze strony NGO pozwalają

Rzecz jest bowiem nie tylko w nazwie. Zrzeszenie, czy stowarzyszenie, to kwestia na pozór mało istotna, dla kogoś, kto chce poświecić swoją własną energię, wiedzę, czas, a nierzadko i pieniądze dla dobra społecznego. Ustawa stanowi jednak dalszy „postęp” na drodze ograniczania spontaniczności, rzeczywistej niezależności oraz swobodzie zawiązywania i działania organizacji. Już obecnie obowiązuje je sztywny gorset powinności biurokratycznych, narzucanych przez urzędników, w takich kwestiach, jak oddanie ich pod nadzór, (dlaczego burmistrz, starosta czy prezydent ma sprawować nadzór nad stowarzyszaniem? Niech sobie zakładają własne stowarzyszenia!), odpowiedzialność materialna członków zarządu, forma i rozmiary sprawozdawczości, postaci księgowości, obowiązujących dokumentów wewnętrznych. Nawet statuty organizacji nie są pisane już przez same organizacje, ale według narzucanych ustawami norm. I nie wystarczy powołanie się statutu, że jest zgodny z ustawą. Konieczne jest przepisanie, co do słowa, przecinka i kropki konkretnych zapisów ustawowych.

Zadziwia zaiste uległość, z jaką organizacje pozarządowe pozwalają sobie narzucać obowiązki i restrykcje. Jak to się ma do ideałów demokracji uczestniczącej i ideałów społeczeństwa obywatelskiego, w stronę którego rzekomo zmierzamy? Rzekomo!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Tak "ustawione" stowarzyszenia będa wymagać kolejnej biurokratycznej czapy, która OKAZAĆ SIE MOŻE ZNAKOMITA SYNEKURĄ dla "bezrobotnych" krewnych królika.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.