Pozycja materiału w rankingach:
Spór o wprowadzoną 1 stycznia ustawę refundacyjną trwa nadal. Politycy koalicji oraz opozycja krytykują lekarzy, obwiniając ich o świadome narażanie pacjentów na niepotrzebne koszta. "Lekarzy interesuje tylko to, żeby rząd odjął im pracy" - mówiła wiceszefowa Platformy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Czy naprawdę o to chodzi lekarzom?
Prezentujemy list, jaki mogą przeczytać pacjenci Kliniki Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych przy szpitalu klinicznym przy ul. Banacha 1A w Warszawie. List do pacjentów wystosował kierownik Kliniki, prof. dr hab. med. Wiesław W. Jędrzejczak.Zobacz także:
Artykuły
(165)
Galerie
(6)
Średnia ocen
(4.20)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Dziękuję za 3 ostatnie lata. Wiele się nauczyłem. Pozdrawiam.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Łukasz Brzezicki 10.01.2012 14:10
Tusk i Arłukowicz wycofują zapis o karaniu za błędnie wypisaną receptę: link
Łukasz Brzezicki 07.01.2012 11:07
Pani Jadwigo, tam jeszcze trzeba wyslać smsa premium, który czasem potrafi kosztować 35 zł :)
Jadwiga Kowalczyk 07.01.2012 11:07
A oto wpis respondetki z Niemiec, pod blogiem pana Passenta http://passent.blog.polityka.pl/2012/01/02/gorzkie-lekarstwo/
"Therese Kosowski
2 stycznia o godz. 23:41
Ja bym tego nie widziała tak dramatycznie. Reforma zrdowia jest w KAŻDYM kraju, w Europie, w Ameryce, rafą, na której przynajmniej potykają się politycy mający z nią do czynienia.
Myślę, że ludzie jednak nie są tak pozbawieni instynktu, żeby nie wyczuwać, że na linii firmy farmaceutyczne – lekarze – ministerstwo toczy się walka o miliony. A walkę tę przywykły wygrywać firmy farmaceutyczne i to w KAŻDYM kraju. Tak się składa, że obserwuję świadomie te sprawy od lat (w Niemczech).
Lekarze w Polsce muszą się jednak jeszcze nauczyć, że nie są istotami wszechwładnymi, mogącymi na koszt pacjentów szantażować rząd. Tu w Niemczech za wypisanie recepty też odpowiada lekarz i jak wypisze nie ten lek, co trzeba, też musi za to płacić. Kara po kieszeni jest najlepszym środkiem dydaktycznym.
I tak samo jak teraz w Polsce listy leków refundowanych są poprawiane przez wiele miesięcy po wejściu w życie."
Jadwiga Kowalczyk 07.01.2012 11:02
Panie Marku - rozbawiła mnie Pańska kontra, wiec wyjasniam: badanie IQ na dostepnych w necie testach konczy sie wynikiem, pod warunkiem, że poda sie swoje dane osobowe. Nie podałam z oczywistych powodów. To chyba wystarczająca wartość mojego IQ. :)
Łukasz Brzezicki 07.01.2012 10:59
>Stan prawny w tej chwili jest taki, że urzędnik nakłada sankcję (abstrahuję od tego ma rację czy jej nie ma) i ona jest do realizacji. Natomiast później można się odwoływać, w trybie postępowania cywilnego.
A proces cywilny może trwac latami, naliczając kolejne odsetki od kary.
Marek Chorążewicz 07.01.2012 10:16
Cierpliwości. Zadał pan kilka pytań. Odpowiem. Proszę również otworzyć swoją pocztę na W24. Wysłałem panu prywatną informację w innej sprawie.
Artur Wojnowski 07.01.2012 10:04
Nie odpowiedział Pan na moje pytanie pod własnym tekstem, Panie Marku.
Wiec powtórzę tutaj.
Jak wygląda obecnie w praktyce ustalenie lekarza czy i w jakim procencie jest refundowany lek ?
Czym dysponuje ?
Wydano broszurę ?
Wydrukowano stertę kartek ?
Ma po prostu dostęp do internetu ?
Jest jakaś baza danych na ekstra łączu ?
I jeszcze jedno. Czy lista leków, z którymi ma do czynienia realnie i w 99% przypadków na co dzień lekarz danej specjalności, nie jest przypadkiem o rząd wielkości krótsza, niż cała lista ?
Marek Chorążewicz 07.01.2012 09:21
Chyba każdy lekarz, tak mi się wydaje, nawet nie pomyślał , że chce być wyjęty z odpowiedzialności prawnej za swoja pracę.
Nie jest to pierwsza sprawa, gdzie nie ma prawidłowych procedur odwoławczych od decyzji urzędnika. Od wielu lat ciągną się sprawy błędnych decyzji wydanych w pośpiechu na mocy ustanowionych złych praw.
Marek Chorążewicz 07.01.2012 09:02
Podobny brak wyobraźni, który nie pozwala zrozumieć sytuacji opisanej w liście profesora, był przyczyną doprowadzenia do takiego zamętu jaki obserwujemy. Pan profesor, "wyciskacz łez" popełnił jeden błąd. Poprosił o zrozumienie lekarzy! Kiedyś pani Jadwiga Kowalczyk użyła takiego zwrotu, że "to jest sprawa IQ" - bardzo mi się spodobało.
Panie Arturze Wojnowski. Dotknął pan sedna sprawy, podejrzewam z komentarza, że pan nie znał tego szczegółu. Stan prawny w tej chwili jest taki, że urzędnik nakłada sankcję (abstrahuję od tego ma rację czy jej nie ma) i ona jest do realizacji. Natomiast później można się odwoływać, w trybie postępowania cywilnego.
Jotgie 07.01.2012 07:20
A to ciekawe. Tyle mówi się o proteście a dopiero TERAZ się dowiedziałem, o co tak naprawdę chodzi!
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +6811)