Facebook Google+ Twitter

Usunęli pacjentów, by z pompą otworzyć klinikę kardiologiczną

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-05-24 07:28

Szpital im. WAM w Łodzi zamienił się wczoraj w teatr. Uroczyście otwarto w nim jedną z najnowocześniejszych klinik kardiologicznych w Polsce. Tak naprawdę oddział działa i przyjmuje pacjentów od lutego, ale na potrzeby zaprozonych gości, otwarto go raz jeszcze. Chorzy przeszkadzali, więc zostali przeniesieni do innych sal.

Szpital to, czy teatrzyk? / Fot. Dziennik ŁódzkiNa dzień przed uroczystością, na opustoszałym oddziale trwały wielkie prace porządkowe. Zabrano stare łóżka, a dwie sprzątaczki właśnie zabierały się do lakierowania podłóg szybkoschnącym lakierem, by na przyjście gości były błyszczące. Żeby zaproszeni nie mieli problemów z parkowaniem, zamknięto na kilka godzin przyszpitalny parking. Na szpitalnym dziedzińcu pomalowano murki i krawężniki.

- Wczoraj pracowaliśmy do wieczora, żeby zapiąć wszystko na ostatni guzik - powiedział nam jeden z pracowników technicznych szpitala. Zapięte być musiało, bo dyrektor Leszek Markuszewski zaprosił nie byle jakich gości, m.in.: Przemysława Bilińskiego, zastępcę głównego inspektora sanitarnego, Romana Jagielińskiego, byłego wicepremiera, biskupa Adama Lepę, Krzysztofa Krawczyka, Bogusława Meca, Sławomira Kowalewskiego z Trubadurów i Krystynę Giżowską.

Uroczystości w auli szpitala im. WAM w Łodzi trwały ponad półtorej godziny. W tym czasie dyrektor odbierał gratulacje i nadawał odznaczenia zasłużonym dla szpitala VIP-om. Na ustawionych w auli telebimach wyświetlano zmontowany przez dział promocji szpitala film niespodziankę dla dyrektora, a w nim między innymi sceny z życia dyrektora i placówki. Po uroczystościach goście zostali zaproszeni na przecięcie wstęgi, poświęcenie i zwiedzanie kliniki.

W tym samym czasie przeniesieni na inne oddziały pacjenci zastanawiali się, czy rodzina nie będzie ich szukać. Jerzy Suchta, pacjent z kardiologii, przeniesiony na oddział chorób wewnętrznych, martwił się, czy znajdzie go żona, która miała przyjść z wizytą.

Na pytanie, gdzie przeniesiono resztę pacjentów z oddziału kardiologicznego, dyrektor Markuszewski odpowiadał niechętnie. - Na oddziale zostały tylko takie osoby, których nie mogliśmy wypisać, bo są jeszcze w trakcie leczenia. Jest ich trzy albo cztery. Nie przyjmowaliśmy ostatnio pacjentów, bo ostatni ostry dyżur był w niedzielę. Tych, którzy zostali, musieliśmy przenieść, żeby nie przeszkadzały im uroczystości i odwiedzający oddział goście.

Po szpitalu krążyło wczoraj kilka wersji ilu pacjentów zostało przeniesionych. Lekarze z oddziału mówili, że sześciu. Pacjenci, którzy przedwczoraj leżeli jeszcze w klinice, mówią, że było ich ośmiu, dyrektor naliczył ich czterech.

Dlaczego otwarcie zostało urządzone 23 maja, trzy miesiące po tym jak oddział faktycznie zaczął pracować na nowym sprzęcie? Dyrekcja szpitala odpowiada, że do tej pory klinika nie była jeszcze w pełni gotowa na uroczyste otwarcie. Termin został zaś wybrany tak, by pasował zaproszonym gościom i nie kolidował z kalendarzem obowiązków władz województwa.
Magda Szrejner

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.