Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7999 miejsce

Uwag kilka o skierowaniach lekarskich

Ministerstwo Zdrowia wprowadza nowe zasady kierowania ruchem pacjentów od 01.01.2015 roku. Wtedy wejdzie w życie ustawa z dnia 22 lipca 2014 roku zmieniająca dotychczasowe zasady - do dermatologa i okulisty będą wymagane skierowania.

ambulans / Fot. Marek ChorążewiczCzym jest skierowanie lekarskie do specjalisty?

Najprościej można powiedzieć, że jest to sformalizowany list jednego lekarza do drugiego, zazwyczaj specjalisty w jakiejś dziedzinie, określający w zwięzły sposób z jakim problemem ten pierwszy przesyła pacjenta na wizytę do drugiego. Ściślej mówiąc, tak było do czasów, gdy w nowej rzeczywistości po 1989 roku zaczęto reformować służbę zdrowia. Dziś, kiedy już służby zdrowia nie ma (istnieje ochrona zdrowia), spełnia ono raczej rolę czeku, którym pacjent płaci za korzystanie z usług medycznych w uspołecznionej placówce specjalistycznej.

Na standardowym druczku lekarz kierujący wpisuje swoje wstępne rozpoznanie, określa cel wizyty oraz informuje specjalistę jakie zostały przeprowadzone dotychczas tzw. badania dodatkowe. Jak wynika z powyższego opisu, skierowanie może być wypisane również przez specjalistę, który może skierować pacjenta do innego specjalisty, z pominięciem lekarza pierwszego kontaktu.
Skierowanie ważne jest 30 dni. Należy dodać, że poradnia specjalistyczna może nie przyjąć skierowania do realizacji w sytuacji, gdy brak pewnych badań wstępnych uwiarygodniających rozpoznanie (np. badania rentgenowskiego, niektórych badań krwi). Z mojego rozeznania wynika jednak, że takie sytuacje są rzadkie. Częściej bywa taka oto sytuacja, gdy pacjent "załatwia" sobie wizytę w poradni specjalistycznej lub nawet w kilku - szukając najkrótszego terminu przyjęcia - telefonicznie bądź w znany sobie tylko sposób i dopiero wtedy udaje się do lekarza POZ (podstawowa opieka zdrowotna) z żądaniem wypisania skierowania. W tym przypadku, rola lekarza pierwszego kontaktu sprowadza się tak naprawdę tylko do wypisania skierowania i pokazuje, że mechanizm wstępnej filtracji pacjentów w POZ jest nieskuteczny. A takie było założenie, żeby lekarz pierwszego kontaktu ograniczył niepotrzebny szturm pacjentów na poradnie specjalistyczne. Poza tym, jak na dłoni tutaj widać jedną z przyczyn wydłużania się kolejek do poradni specjalistycznych.

O systemie komputerowym, który rozwiązałby ten i szereg innych problemów - tylko się słyszy... od wielu lat.

Rozpoznanie na skierowaniu musi być napisane w języku polskim, ponieważ łacina jest administracyjnie wypierana ze współczesnej medycyny już od wielu lat. Nawiasem mówiąc, proces ten odbywa się dość skutecznie.

Jaki ma być cel wizyty u specjalisty?

Na skierowaniu koniecznie musi być wskazany cel wizyty, to znaczy ma być jasno sprecyzowane, czy wizyta ma być tylko konsultacją czy przejęciem dalszego leczenie w poradni specjalistycznej? Pacjent nie zawsze wymaga stałego nadzoru specjalisty w leczeniu, gdyż w większości przypadków może ono być prowadzone z dobrym skutkiem przez lekarza w POZ. Podkreślenie celu wizyty jest konieczne również z powodu rozliczeń finansowych z NFZ. Poradnia specjalistyczna miewa problemy z rozliczeniem wizyt, szczególnie wtedy, gdy udzieli świadczenie w szerszym zakresie, niż to wynika z rozpoznania wpisanego na skierowaniu.

W świetle obowiązujących zasad pacjenci nie mogą być leczeni "kompleksowo" w poradniach specjalistycznych na podstawie jednego skierowania, gdy lekarz kierujący wyraźnie tego nie zaznaczy. Zdarzają się w związku z tym różne humorystyczne sytuacje. Na przykład, lekarz ortopeda wymaga od swojego pacjenta następnego skierowania z POZ do leczenia dolegliwości np. stawu biodrowego, bo na dostarczonym skierowaniu pacjent miał wpisane tylko rozpoznanie mówiące o zwyrodnieniu stawu kolanowego.

Podsumowując

Szanowny Czytelniku i zarazem potencjalny pacjencie, musisz wiedzieć, że wszystkie zmiany w ochronie zdrowia są czynione - jak zawsze - dla twojego dobra... i sam ocenisz, czy poprawią one sytuację w twoim dostępie do usług specjalistycznych?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Bardziej ogólnie podchodząc do problemu.
Są całkiem skończone środki i wielka niewiadoma po stronie wydatków. Przecież teoretycznie nie ma limitów liczby wizyt lekarskich dla pacjenta.
A zatem kombinować i tak będzie trzeba, w zależności od niedoborów środków, kończących się limitów szpitali tam czy tu, itd.

Przykład z rubryką to pewnie obawa przed nierozliczeniem usługi przez NFZ. A NFZ takie przypadki może wliczać na przykład w statystycznie niewielką, ale jednak jakąś oszczędność. ( a nuż nie pójdzie po następny świstek, a sam mijający czas to także "oszczędności", itp)

Mamy fikcję "bezpłatnej" służby zdrowia i podchody, kto "wyrwie" z tego systemu więcej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niedawno zaistniał taki oto przypadek. Pacjentka nie została przyjęta na badanie diagnostyczne (USG), ponieważ polecenie wykonania konkretnego badania było wpisane przez lekarza kierującego nie w standardowej rubryczce, tylko nieco niżej. A zatem z punktu widzenia pracowni USG, skierowanie było wypisane nieprawidłowo i odesłano pacjentkę po korektę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedy szykowano się do reformy zdrowia pani dyrektor przychodni specjalistycznej przekonywała, że znikną kolejki. Podała przykład neurologa, którego ma na ćwierć etatu. Po reformie ów neurolog będzie zainteresowany dłużej siedzieć w pracy i przyjmować pacjentów, a nawet wyznaczyć dodatkowe dyżury - przekonywała dyrektor i radna w jednej osobie, wielka zwolenniczka zapowiadanych zmian. Lekarz specjalista - tłumaczyła - będzie zainteresowany pracować dłużej i intensywniej, bo za każdego pacjenta będzie otrzymywał zapłatę. Dopiero w praniu okazało się, że urzędasy od kas chorych wyznaczyli mu limit pacjentów. I tym sposobem z pozycji pacjenta jest jeszcze gorzej niż w prlu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

W tym systemie jest to możliwe i będzie dużo tańsze... Nie ma już systemu uzupełniającego personelu pielęgniarskiego, więc przyjdzie kolej i na lekarzy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Jest to żenujące i przez tyle lat lekarze specjaliści potulnie to przyjmują jako coś zupełnie naturalnego, nie mówiąc już pacjentach, którzy muszą pędzić po "kontrasygnatę" do lekarza POZ./

No ja się zbuntowałem ;)

Lekarze natomiast są według mnie "końcówką systemu", brzydko mówiąc.
Bunt w moim przekonaniu musiałby polegać nie tylko na skończeniu z bzdurnym obiegiem papierków, ale w ogóle w dążeniu do niezależności.

Teraz mamy procedury i lekarza, który działa według nich albo im uchybia.
A to czy pacjenci umierają, mają się lepiej, czy gorzej, w odniesieniu do procedur, ustalają urzednicy.

Marku nie obawiasz się, że zastąpi Cię komputer ? ;)
Będzie mówił miłym głosem i nigdy nie straci cierpliwości. No i nie uchybi procedurom !!! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja mam na wszystkich świstkach wydrukowane: "pacjent komercyjny".

komercja
1. «działalność nastawiona jedynie na osiągnięcie zysku; też: produkty takiej działalności»
2. daw. «handel»

No i tak sobie handlujemy bez skierowań od jakiegoś czasu ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Warto zauważyć, że w tak zorganizowanym systemie ochrony zdrowia, płatnik jakim jest NFZ, nie ma absolutnie zaufania do specjalisty, gdyby ten w trakcie swojego leczenia rozpoznał wspomnianą chorobę stawu biodrowego, podczas gdy lekarz z POZ przysłał mu do leczenia pacjenta z rozpoznaną tylko chorobą stawu kolanowego. Jest to żenujące i przez tyle lat lekarze specjaliści potulnie to przyjmują jako coś zupełnie naturalnego, nie mówiąc już pacjentach, którzy muszą pędzić po "kontrasygnatę" do lekarza POZ.

Śmieszą również rozważania nad przywróceniem wielu kompetencji lekarzom, które w podstępny sposób odebrano w czasie "reformowania" ochrony zdrowia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.