Pozycja materiału w rankingach:
Codziennie do łódzkich alergologów i dermatologów trafia kilkadziesiąt dzieci, które chorują po naklejeniu na rączki nalepek - tatuaży z bajkowymi postaciami. Są one produkowane w Chinach, nie posiadają atestów Unii Europejskiej, a kupić je można z czasopismami i słodyczami. Najmłodszy pacjent z powikłaniami po ich użyciu miał tylko dwa lata!
- Jest to ogromny problem, bo te dzieci są nadwrażliwe na składniki znajdujące się w barwnikach - mówi profesor Piotr Kuna, alergolog. - Dochodzi u nich do poważnych uczuleń, które trzeba niekiedy leczyć sterydami.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Krystyna Wierzbicka 28.08.2008 08:31
takie tatuaże dla dzieci nie posiadają atestów Unii Europejskiej? ale są w sprzedaży z czasopismami i słodyczami dla dzieci ? to po prostu skandal i pachnie mi to jakoś wyjątkowo nieciekawie... tak jak wiele innych wyrobów z Chin.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +4355)