Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37938 miejsce

Uwierzyć można we wszystko - czyli grunwald 2010!

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-07-20 13:36

Nigdy więcej Grunwaldu!

Wyjechaliśmy punktualnie o godz. 7, mając do przejechania niecałe 200 km. Już o godz. 10.30 byliśmy ok. 17 km od Grunwaldu.
- Dobrze jest, padały komentarze, będziemy na 11, zajmiemy sobie miejsca albo zwiedzimy obóz rycerski. Niestety słowa te wypowiedziane zostały w nieodpowiednim momencie. Przebycie kolejnych km zajęło nam ponad 2,5 godziny.

W tym czasie mijali nas piechurzy, którzy najwyraźniej stracili cierpliwość i opuścili swoje auta aby dostać się na Grunwald piechotą. Temperatura w autobusie wynosiła grubo ponad 40 stopni C, więc zapasy wody kończyły się nam błyskawicznie. Nic to, myślałem sobie, dojedziemy to się kupi.

- Damy radę, pocieszałem dzieci, jak tylko wydostaniemy się z autobusu, kupimy dużo zimnej wody, a po bitwie zjemy pyszne podpłomyki, albo pajdę chleba ze smalcem i pachnąca kiełbaską - obiecywałem pewny swego. Przekonanie to opierałem na fakcie, że bywaliśmy wielokrotnie na niewielkim turnieju rycerskim w Łęczycy i tam nigdy jedzenia i picia nam nie brakło.

- Wyobrażacie sobie ile tu będzie stoisk ze staropolskim jedzeniem i piciem - podgrzewałem i tak gorącą już atmosferę. Żeby tylko dojechać.

No i dojechaliśmy! Jeden maleńki mankament, to godzina naszego przyjazdu. Na parkingu - łące z dołami do kolan za 60 zł od autobusu, znaleźliśmy się o 13.20, więc nie było czasu aby rozglądać się za frykasami.

Pobiegliśmy co sił w nogach aby zdążyć na 14 na inscenizację. Było gorąco, te 35 stopni C w cieniu zrobiło swoje i po dotarciu na pole bitwy pot lał się z nas strumieniami.
- Nic to powiedziałem, mamy jeszcze 20 minut, chodźmy zająć "dobre" miejsca, z widokiem na plac boju.

Ruszyliśmy prawie biegiem, bo czas naglił - nie było szansy na miejsca luksusowe w odległości 50-100 m od placu, zdawaliśmy sobie z tego sprawę i nie liczyliśmy na cuda. Chciałem tylko aby było widać bitwę, choć z daleka, bo dzieciaki po takiej podróży chciały zobaczyć rycerzy. Należy im się - pomyślałem.

Niestety po szybkim obiegnięciu terenu, okazało się że po stronie pomnika na wzgórzu miejsc już nie znajdziemy a po drugiej nic nie widać. Wybraliśmy wariant pośredni i poszukaliśmy miejsca z 3 strony. Jaka szkoda, że w połowie placu boju rozciągały się namioty dla VIP-ów, skutecznie zasłaniające widok ok. 40 tys. ludzi.

- Nigdy tego nie było, twierdził jeden z widzów - mam 2 synów którzy występują tu co roku, teraz też są na polu walki. Nie rozumiem po co organizatorzy zmniejszyli teren walki i postawili te namioty dla gości? Przecież gdyby było jak co roku, wszyscy coś by widzieli. Ponadto jazda miałaby więcej miejsca i rycerze mogliby pokazać się w całej krasie.

Wierzyliśmy mu na słowo, w końcu stały bywalec. Ale co robić w takiej trudnej sytuacji, skoro już postawili tę kurtynę?

- Jedynym rozwiązaniem było wziąć dzieciaki na plecy - niech chociaż one coś tam zobaczą. Po 20 minutach stania w pełnym słońcu, absolutnie mokry i z synem na plecach, poczułem się słabo. Postanowiłem udać się po wodę do widocznych powyżej stoisk z napojami.
Trudno w to może uwierzyć, ale nie znalazłem, wody po prostu nie było. Niezrażony poszedłem do kolejnego stoiska - jak nie tu to gdzie indziej, gdzieś musi być, w końcu czego jak czego, ale wody na pewno tu nie braknie. Brakło!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Magdalena
  • Magdalena
  • 06.03.2011 19:30

Ten rok był wyjątkowy. A właściwie wyjątkowo nieudany, niestety... Oprócz upałów, które dały się we znaki nie tylko osobom przybyłym na inscenizację, ale także samym rycerzom i rekonstruktorom, którzy byli na miejscu już od tygodnia i przygotowywali się do bitwy. Byłam na miejscu i sama widziałam ilu rycerzy ubranych w zbroje i gotowych do walki wogóle nie wyszło, bo nie byli w stanie-po prostu zasłabli. Drugim nieszczęściem była awaria rury z wodą, na którą organizatorzy nie mieli wpływu. Na całym polu były dwa działające krany z wodą-jeden dla turystów, a drugi dla WSZYSTKICH obozów rycerskich! Proszę mi wierzyć, my (rekonstruktorzy) również biliśmy się o każdą kroplę wody, zwłaszcza dla walczących, bo oni naprawdę umierali... Kolejną sprawą była 600 rocznica Bitwy, która przypadała akurat w zeszłym roku i cała impreza była wyjątkowo nagłaśniana i rozreklamowana. Przez to przybyło tyle osób, które zainteresowane chciały po raz pierwszy przybyć na pola Grunwaldu. Niestety drogi są jakie są, pieniędzy na modernizacje i jakieś noclegi dla przybyłych jest tyle ile jest, w rok niewiele się zmieni... I tak jak na tą ilość osób było dobrze. Inną sprawą jest to,że wiele osób zostawiło sobie przyjazd na ostatni dzień bitwy i niestety, można było przewidzieć,że będą korki :/ Biorąc to wszystko pod uwagę nie mówiłabym nigdy więcej Grunwaldu. Rozumiem oburzenie i złość po takim męczącym dniu i pobycie, ale poradziłabym ochłonąć trochę i na następny raz dobrze wszystko zaplanowała i przygotowała się na każdą ewentualność. Mam nadzieję,że początkowa złość szybko przeminie i osoby, którym nie podobało się ze względu na organizację przybędą jeszcze raz na pola Grunwaldu ze względu na wyjątkowe spotkanie z żywą historią, rycerzami i kulturą średniowiecza! Mimo wszystko zapraszam serdecznie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo obrazowa relacja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.