Facebook Google+ Twitter

Uwięziony w IV RP

Dziś jako obywatel zostałem w pewnym stopniu uwięziony. Przez kogo, czy może raczej przez co? Przez przywileje władzy...

Godzina 10.30. Wychodzę z domu. Plan jest prosty. Zabrać babcię z domu i zwieść ją razem z moją mamą na dworzec główny. Godzina odjazdu pociągu - 11.35.

10.45. Jestem na Przybyszewskiego. Zatrzymuje się. W połowie drogi między skrzyżowaniami z ulicą Szamarzewskiego oraz z Bukowską. Widać mały korek. To pewnie światła, zaraz pojadę dalej. Nie. Mija jedna, druga, trzecia zmiana świateł. Stoję. Mija piąta zmiana. Nadal stoję. Zniecierpliwieni ludzi wysiadają z aut, by zobaczyć co się dzieje. Nic nie widać. Za daleko stoimy. Widać jedynie, że światło zmienia się na zielone a my nadal stoimy. Po około 10 minutach jadący w przeciwną stronę kierowca ciężarówki (ruch w przeciwną stronę odbywał się częściowo normalnie) informuje mnie i grupkę zniecierpliwionych kierowców, że będą pewnie wieźć kogoś z targów na lotnisko. Policja zatrzymała ruch...

Mijają cenne minuty. Ruch na Bukowskiej (główna arteria prowadząca do lotniska w Poznaniu) odbywa się normalnie. Po Żeromskiego w odwrotną stronę częściowo też. Dlaczego więc stoję? Przecież mam do przejechania prostopadle drogę na lotnisko. Nieubłaganie mijają cenne minuty. Czasu do odjazdu coraz mniej...

Wiem, że musze jechać bo inaczej nie zdążę, ale dokąd? Jak? Po jednej stronie trawnik, torowisko. Nie przejadę. Po drugiej? Chodnik! Też zastawiony przez auta z prawego pasa. Jestem uwięziony.

Mijają cenne minuty. W końcu ok. 11.00, przyciśnięty do muru, decyduję się na złamanie prawa. Dzięki uprzejmości innych kierowców (jedni jadą kawałek do przodu ile się da, inni do tyłu), wjeżdżam na chodnik. Jadę chodnikiem pod prąd. Dobrze, że nie ma ludzi. O nie! Znak drogowy. Wielka tablica informacyjna o ruchu tranzytowym. Daje radę! Moje auto mieści się między słupami tablicy!

Jestem na Szamarzewskiego. Jadę do Polnej. Odbijam w prawo. Stoję. Po raz kolejny. Polna też zablokowana. Klnę na czym świat stoi. Wysiadam powtórnie z auta. Wreszcie po dwóch minutach widzę w oddali na Bukowskiej jadą dwa czarne (prawdopodobnie rządowe) BMW. W eskorcie policji. Wreszcie puszcza się ruch. Odbieram babcię. Znów korki. Na dworcu jestem 2 minuty przed odjazdem pociągu. Okazuje się, że na dworcu prawdopodobnie ktoś zostawił jakąś siatkę bo dworzec zamknięty. Pełno policji i straży pożarnej. Do teraz nie wiem czy mama i babcia zdążyły na pociąg. Mam nadzieje, że tak.

Bo jeżeli nie, to do kogo miałbym się zwrócić o zwrot kosztów podróży i czasu straconego? Jechały jedynym pociągiem, bezpośrednio z Poznania do Lublina. A dlaczego to wszystko? Przez przywileje władzy. Dlatego, by kilka ważnych osób w Państwie było 15 - 20 minut wcześniej (w stosunku do normalnej jazdy) na lotnisku...

Owszem nie mam nic przeciwko. Przywileje dla władzy tak, ale dzisiejsza sytuacja udowodniła, że czasami władza ta sięga za daleko i zbyt mocno ingeruje w życie szarego obywatela. I to dla realizacji błahego celu jakim jest szybkie dostanie się na lotnisko. Nie wolno „więzić” ludzi między skrzyżowaniami, bez organizacji objazdów i częściowego przepuszczania ruchu tylko dlatego, że ktoś ważny spieszy się na lotnisko. Każdy się spieszy. Nie tylko ONI.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

wiem jedno ze w tym samochodzie był min. Kaczmarek... tez w tym dniu stałem w korku na al. Niepodległosci

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.