Facebook Google+ Twitter

Uwspółcześniony "Mizantrop" w Teatrze Dramatycznym

"Mizantrop" jest jedną z najlepszych sztuk Moliera, jednego z najwybitniejszych komediopisarzy francuskich. Choć utwór ten powstał prawie 350 lat temu, nic nie stracił na swojej aktualności.

Wojciech Solorz (Alcest), Agata Wątróbska (Celimena) / Fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska, Teatr DramatycznySpektakl "Mizantrop" w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza to uwspółcześniona wersja znanego dzieła Moliera - pod względem scenografii i kostiumów, ale także samego tekstu. Warto wspomnieć, że najsłynniejszego tłumaczenia "Mizantropa" dokonał Tadeusz Boy-Żeleński. Jednak specjalnie na potrzeby tej adaptacji, XVII-wieczny tekst zyskał nowe tłumaczenie Jerzego Radziwiłowicza. Co ciekawe, posłużył się on jedenastozgłoskowcem (choć zwykle aleksandryn tłumaczy się na polski trzynastozgłoskowcem). Jego przekład jest pełen dynamizmu i współczesnych idiomów (np. w dupie… i w dupie, tyle panu powiem!).

Mizantrop jest osobą stroniącą od ludzi, a nawet nienawidzącą rodzaj ludzki. I właśnie taki jest tytułowy bohater, Alcest (Wojciech Solorz). To samotnik, złośliwy i krytycznym wobec ludzi, który bezkompromisowo broni swoich zasad i gardzi salonowym życiem. Ale jest zakochany w Celimenie (Agata Wątróbska), kobiecie błyskotliwej i towarzyskiej, która ma wianuszek adoratorów i jest wyrachowaną kokietką. Czy jego uczucie zostanie odwzajemnione przez kobietę pełną wad? Czy Alcest będzie w stanie poświęcić się dla miłości i pójść na pewne kompromisy?

Molier napisał "Mizantropa" w 1666 roku. Miała to być satyra na ówczesne życie salonowe, w którym autor się obracał w celu zdobycia przychylności króla, a okazała się aktualna do dziś. Jeśli odrzuci się falbany, peruki i grubą warstwę pudru, dostrzeże się całą paletę ludzkich charakterów, które spotykamy na co dzień.

Krzysztof Szczepaniak (Klitander), Agata Wątróbska (Celimena), Kamil Siegmund () / Fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska, Teatr DramatycznyJeśli chodzi o grę aktorską, to najbardziej podobali mi się Agata Wątróbska jako Celimena, kobieta bawiąca się mężczyznami i nie zważająca na ich uczucia oraz Sławomir Grzymkowski jako Filint, wierny przyjaciel Alcesta. Trochę mniej podobał mi się Wojciech Solarz jako Alcest, gdyż początkowo trochę za cicho mówił i trzeba było się wsłuchiwać, by zrozumieć sens jego słów. Podobała mi się także Magdalena Smalara, która wcieliła się w Arsinoe, fałszywą przyjaciółkę Celimeny, kobietę złośliwą i skorą do plotek, która w dodatku podkochiwała się w Alceście oraz Piotr Siwkiewicz jako Oront, zakochany w swoim talencie dworzanin.

Magdalena Smalara (Arsinoe) / Fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska, Teatr DramatycznyMuszę przyznać, że trochę inaczej wyobrażałam sobie scenografię do tej sztuki. Agnieszka Bartold postawiła na współczesne wnętrze - salon wypełniony projekcjami obrazów Rafała Olbińskiego oraz ludwikami. Salon ten pełni także inne funkcje - wybiegu dla modeli, parkietu do tańca i pola golfowego. W dodatku podczas spektaklu wykorzystywane było światło stroboskopowe. Uwspółcześnione zostały także kostiumy, za które odpowiada Aneta Suskiewicz - podobała mi się jedynie suknia Celimeny, reszta była zbyt hipsterska. Moim zdaniem nie do końca pasowały one do sposobu mówienia bohaterów (wierszem). Tak samo jak niektóre rekwizyty, np. nowoczesne motorowery, którymi poruszali się po scenie bohaterowie.

Przyznaję, że wolę mniej uwspółcześnione adaptacje klasyki, dlatego spektakl ten nie spełnił wszystkich moich oczekiwań. Niemniej jednak warto go zobaczyć i wyrobić sobie własne zdanie. Wszak każdemu podoba się co innego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.