Facebook Google+ Twitter

Uzależniony od adrenaliny

"Z czasem powszednieje wszystko, nawet przygody i silne wrażenia". Autorowi jednak nie spowszednialy, bo jest uzależniony.

 / Fot. internetTomek Michniewicz – Swoją drogą. Opowieść o trzech podróżach po inne życie. Wydawn. Otwarte Kraków 2014

O autorze:
Tomasz Michniewicz urodził się 31 maja 1982 roku. Jest dziennikarzem – pasa, radio, telewizja), podróżnikiem, reportażystą, organizatorem wypraw.
Napisał trzy książki: „Samsara. Na drogach, których nie ma”; „Gorączka. W świecie poszukiwaczy skarbów”; „Swoją drogą. Opowieść o trzech podróżach po inne życie.
Jest uzależniony od rywalizacji i adrenaliny. Najlepiej czuje się w dżungli i na pustyni. Przez ostatnie 13 lat odwiedził 52 kraje. Ma 197 centymetrów wzrostu.
Więcej informacji na stronie tomekmichniewicz.pl

O książce:
Autor uważa, że wszystko zaczyna się od decyzji. Postanowił, że odbędzie podróże z bliskimi sobie ludźmi, którym dużo zawdzięcza.
Pierwsza – z kolegą, który utonął w nudnym życiu księgowego, choć wcześniej razem podróżowali.
Druga – z żoną, miłośniczką teatru i odpoczynku w luksusowych warunkach.
I trzecia – z ojcem, wciąż traktującym autora jak niedorostka, którego trzeba pouczać.
Podobno zapytano kiedyś himalaistę dlaczego ciągle wraca w góry. Odpowiedział: „Bo są”.
Przypuszczam, że to jeden z powodów licznych podróży autora. Oprócz uzależnienia od rywalizacji i adrenaliny.
Na początek Michniewicz przytacza (czy prawdziwą nie wiemy) rozmowę z polskim taksówkarzem, który zazdrości pasażerowi przyjemnego życia. I postanawia czytelnikowi udowodnić, że to nieprawda opisując manipulacje azjatyckiej policji zmuszające turystów do wysokich łapówek.
„Azjatyckie szwindle to jest naprawdę koronkowa robota i nigdy, ale to nigdy nie kończą się happy endem”.
Po przeczytaniu tej opowieści już czytelnik wie, że to ciężkie życie a nie przyjemność, więc zastanawia się: to po co się tam, człowieku, pchasz?
Może po to, abyśmy w wygodnym fotelu mogli, w pierwszej części, poczytać o środkowej Afryce, Pigmejach Baka, życiu w dżungli, gdzie „…człowiek się szybko męczy, denerwuje i boi”. O różnicach w traktowaniu jedzenia „Jedli wszystko, bo w dżungli jedzenie to nie przyjemność, tylko kwestia przeżycia”.
„W Afryce na wysokości równika nieznana jest koncepcja przyszłości. Istnieje tylko dziś”.
Przy okazji poznajemy beznadziejną walkę miejscowych władz z kłusownikami.
Także o czarach, polskim misjonarzu pomagającym tubylcom, o ich mentalności „Tu nikogo nie zmusisz, aby mu się chciało”.
Druga podróż z żoną Marianną do Arabii Saudyjskiej. I konfrontacja z informacjami przekazywanymi przez media.
Mam pretensję do autora o brak konsekwencji. Bo z jednej strony stwierdza, że Saudyjki bardzo lubią ubierać się w szaty zakrywające całe ciało, uwięzienie w domach (bo nie mogą prowadzić auta), aprobują ostrą segregację płci, zależność od mężczyzn, bo nie muszą pracować i brać odpowiedzialności za swoje życie, a z drugiej podaje liczne przykłady świadczące, że jest odwrotnie.
„W Arabii Saudyjskiej kobieta na żadnym etapie swojego życia nie jest samodzielna”.
Taka męska logika?
W Arabii Saudyjskiej rozrywka jest zabroniona, jest grzechem w oczach Boga. Nie ma kin, ani teatrów, klubów, warsztatach kulinarnych, nie ma tańca, ani muzyki. Żadnej zabawy.
Jak odnalazła się tam żona autora – miłośniczka wolności, wygód i teatru dowiecie się z książki.
Czym można zadowolić i zaimponować ojcu, który zawsze wszystko wie lepiej?
Michniewiczowi wydawało się, że podróżą do Nowego Orleanu, bo ojciec jest fanem muzyki, która tam się narodziła.
Czy ojciec był wdzięczny i zadowolony? Czy docenił syna? Nie zdradzę.
Na kilku czarnych stronach białym drukiem autor podaje informacje: o sytuacji Pigmejów Baku, o duchach i magii w Afryce równikowej, prawie w Arabii Saudyjskiej oraz małżeństwach i rozwodach tamże.
W książce brakuje mi map zwiedzanych miejsc. Za to zawiera wiele pięknych zdjęć.
Końcowym akcentem jest rozdział „Na marginesie” zawierający drobne informacje tyczące opisywanych miejsc i ludzi, m.in. o kocie misjonarza.
Na koniec: „…wszystko od czego uciekasz i czego szukasz i tak zabierasz ze sobą”.
Polecam, bo książka jest napisana z werwą, zawiera wiele celnych obserwacji i interesujących informacji a nawet trochę poczucia humoru.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Jestem zachwycona, oczarowana książką Tomka Michniewicza pt.: „Swoją Drogą”
Co i rusz akapit, który wywołuje deszcz refleksji…

„Mam na półce w domu książki, które tam postawiłem, mając piętnaście, siedemnaście, dwadzieścia lat. Książki, które do mnie mówiły, kształtowały mnie, zmieniały moje myślenie. To ja jestem na tych pólkach. Stoję przed nimi, patrzę(…)
Ale czasem wyciągam którąś z tych książek i czytam jakiś fragment. Ze zgrozą odkrywam, ze nic już z nich do mnie nie mówi, że jest to tylko kolejny zwyczajny ciąg znaków w czarnym druku. Kim więc teraz jestem? Gdzie się podział tamten „ja”? Na tych półkach stoję ja, którym byłem kiedyś, a nie ten dzisiaj.”

To już drugi cytat zamieszczony przeze mnie na Facebooku.

Pierwszy: „Zapewniam cię, że jeżeli coś ma kogoś wyrwać z życiowej stagnacji, nie ma lepszego wyboru niż dżungla"- I zadałam bezpośrednio po nim pytanie: Bardzo jestem ciekawa, co wyrywa moich facebookowych znajomych z życiowej stagnacji?

Ciekawe odpowiedzi…(chociaż mało)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zachęcająca recenzja - dziękuję za polecenie książki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla niego przyjemne uzależnienie, ciekawam na jak długo

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem jeszcze przed lekturą książki, chociaż leży na biurku i na mnie "patrzy" i na nią przyjdzie czas... Wcale mnie nie dziwi, że autor książki jest uzależniony od podróży. Przyjemne uzależnienie...
Irenka, skoro polecasz, to tym chętniej przeczytam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.