Facebook Google+ Twitter

V Kongres Kobiet czyli gabinet cieni, zrzutka na Rokitę i atak na Gowina

"Na wsi jest takie myślenie, że gdzie tam kobieta do polityki. Jej miejsce przy garach i dzieciach. Jak do polityki to po 50-ce, jak już dzieci odchowa". PO i PiS nie walczą o sprawy kobiet a prawo jest instrumentem do "do wykluczania "…

 / Fot. Wikimedia CommonsPod hasłem: "Partnerstwo, solidarność, różnorodność", w Sali Kongresowej w Warszawie rozpoczął się w sobotę, 15 czerwca, V Kongres Kobiet. Przybyło – według rejestracji - 8,5 tys. uczestników, głównie kobiet, które przyjechały z kilkudziesięciu krajów świata. Nadal, jak przed wiekami, wciąż jeszcze walczą o pełną emancypację. Przypomnijmy, iż początki walki o prawa kobiet, najpierw do podjęcia nauki w szkołach średnich i wyższych, a potem o prawa do głosowania, zaczęły się w końcu XVIII wieku.

Zobacz zdjęcia (2) - V Kongres Kobiet (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta) - Agencja Gazeta.

"Na wsi jest takie myślenie, że gdzie tam kobieta do polityki. Jej miejsce przy garach i dzieciach. Jak do polityki, to najwyżej po pięćdziesiątce, jak już dzieci odchowa" - mówiła podczas obrad V Kongresu, Aneta Podlasek z Rzeczycy pod Łodzią, o czym czytamy w V Kongres Kobiet.

PO i PiS nie walczą o sprawy kobiet

Zdaniem Anety Podlasek z Rzeczycy, w sprawie równouprawnienia, jest jeszcze u nas wiele do zrobienia. Kobiety ciągle mniej zarabiają, oprócz pracy zawodowej, muszą zajmować się domem, dziećmi. Tak zresztą myśli większość, szczególnie na wsi - stwierdziła. Jak ocenia - największe partie: PO i PiS, nie walczą o sprawy kobiet. Gdyby było w kraju więcej żłobków czy przedszkoli, kobiety miałyby czas na działalność publiczną – wyjaśnia pani Aneta.

Wśród uczestniczek Kongresu przeważa opinia za mocniejszym wejściem kobiet w politykę, a nawet – jak podkreślano - za utworzeniem własnej partii. Kobiet jest za mało w Sejmie, kobiecy punkt widzenia nie jest w nim reprezentowany. Gdyby V Kongres założył partię kobiet, to wtedy to mogłoby się zmienić - powiedziała z przekonaniem Renata Krzysztopolska, działaczka Ligi Kobiet z Elbląga.

Gabinet cieni V Kongresu Kobiet przedstawił diagnozę sytuacji. Prof. Danuta Hübner - premier cieni, mówiła, że ciągle jeszcze "zbyt małą wagę przywiązujemy do promowania równości". Iluzją jest myślenie, że możliwe jest silne państwo, czy społeczeństwo szczęśliwych obywateli, bez respektowania różnorodności, praw mniejszości, i bez etosu równości – podkreśliła stanowczo Danuta Hübner.

Środa: "równość, różnorodność, rozumność"

Natomiast prof. Magdalena Środa, odpowiedzialna w gabinecie cieni za edukację, wnioskowała o reformę edukacji 3 x R, czyli: "równość, różnorodność, rozumność". Jak mówiła, dzisiaj student czy studentka, są jak "komoda z wieloma szufladami, w których poupychane są niepowiązane ze sobą informacje". Człowiek uczy się o mitozie, mejozie, może wziąć nawet udział w jakimś powstaniu. Ale nic nie wie o systemie podatkowym. Nie potrafiłby założyć fundacji, czy zorganizować zgodnie z prawem choćby zbiórki pieniędzy dla takiego Jana Rokity. Zaproponowała, aby uczestniczki Kongresu - podobnie jak polityków elity - "zrzuciły się na pomoc dla Rokity".

Prof. Małgorzata Fuszara, minister do spraw równości, podkreśliła, że w innych krajach myśleniu równościowemu sprzyja większy odsetek kobiet w parlamentach. Jednocześnie przypomniała, że w 1997 roku było jedynie pięć państw, w których odsetek kobiet w parlamentach, przekroczył 30 proc., i były to głównie kraje skandynawskie i Holandia.

Potem już szły zmiany i w 2012 roku takich krajów było już 33. W polskim Sejmie jest zaledwie 24 proc. kobiet, a i tak to najwięcej w historii. Będziemy walczyć o uzyskanie i wprowadzenie w Polsce parytetu - zapowiedziała Małgorzata Fuszara. Przypomniała, że za sprawą Kongresu Kobiet wprowadzono już 35-proc. kwoty na listach wyborczych.

Prawo "do wykluczania i represjonowania kobiet"

Zdaniem prof. Eleonory Zielińskiej, ministra sprawiedliwości w gabinecie cieni, prawo w Polsce często jest "instrumentem do wykluczania i represjonowania kobiet". I tu przykład - ustawa antyaborcyjna. Prawo do aborcji w naszym kraju, wciąż nie ulega zmianie, choć - jak pokazały badania CBOS - dotyczy ono co trzeciej kobiety w Polsce, która "musiała sobie z problemem niechcianej ciąży, co najmniej raz w życiu, radzić" - powiedziała Eleonora Zielińska, dodając, że minister sprawiedliwości powinien być szczególnie wrażliwy na dyskryminację, "głównie ze względu na płeć".

Tymczasem – jak przypomniała - były minister sprawiedliwości, Jarosław Gowin, był wręcz "uczulony na płeć". A przede wszystkim, na "jej wymiar kulturowy, czyli gender". To, że doszło do podpisania konwencji Rady Europy ds. zwalczania przemocy wobec kobiet - to zasługa premiera Tuska i pełnomocniczki ds. równego traktowania, Agnieszki Kozłowskiej- Rajewicz - powiedziała profesor Zielińska, za co dostała oklaski.

Sesja: "Mężczyzna - istota nieznana"

Po raz pierwszy na Kongresie Kobiet, była również specjalna sesja, poświęcona mężczyznom, pt. "Mężczyzna, istota nieznana". Prof. Tomasz Szlendak, socjolog z UMK w Toruniu, w swoim wystąpieniu podkreślił, że dziś coraz trudniej być mężczyzną, bo "wymagania wobec mężczyzn są coraz bardziej skrajne". Kobiety oczekują od nas nowych cech, których nie szukały jeszcze 30 lat temu: "opiekuńczości, zainteresowania dziećmi, poczucia humoru". Jak zauważyła psycholożka, Katarzyna Miller, to nie wina kobiet, że mężczyźni nie potrafią się odnaleźć.

Zgodził się z panią Miller, dr Zbigniew Bochniarz, mąż Henryki Bochniarz, jednej z głównych liderek Kongresu Kobiet. W wystąpieniu porównywał mężczyzn do "ekonomicznego monopolu", który jest "niedoskonałym rynkiem". Jego zdaniem, gdy męskie monopole zaczęły słabnąć, rynek płci się otworzył, wtedy wielu mężczyzn nie potrafiło się odnaleźć. Dziś to jest wyzwanie, aby "imponować partnerce". Wtedy – jak przekonywał - związek jest stały.

Uczestniczki V Kongresu Kobiet wypełnią ankietę o tym, czy Kongres powinien utworzyć własną partię kobiet. Z badań sondażowych wynika, że 63 procent Polaków woli, aby pozostał silnym ruchem społecznym, który walczy o interesy kobiet. Tylko 12 procent, spośród badanych, opowiada się za partią.

Historia emancypacji kobiet

W cywilizowanym świecie kapitalistycznej rzeczywistości, kobiety długo walczyły o swoje prawa, zanim je częściowo otrzymały. Początki zorganizowanej walki o prawo do podjęcia nauki przez kobiety na uniwersytetach, a potem do głosowania, zaczęły się w XVIII wieku. Wtedy też (koniec XVIII w.) powstają pierwsze organizacje związków kobiet w USA i Francji. Umożliwiały to ustanowione w obu krajach prawa, oparte na nowoczesnych Konstytucjach, które dawały m.in. wolność zgromadzeń i wolność słowa.

Nie mówi się o tym, a należy choć wspomnieć - kobiety miały daleko posunięte równouprawnienie w średniowiecznej Flandrii; krainie leżącej wzdłuż wybrzeża Morza Północnego - na terenie Belgii, Francji i Holandii.

Jednak prawdziwa emancypacja kobiet, czyli zwiększenie udziału kobiet w życiu publicznym, udostępnienie i zapewnienie kobietom dostępu do szkół średnich i wyższych oraz poszerzenie ich aktywności zawodowej, trwało znacznie dłużej i wymagało ofiar.

Bodaj najwcześniej na świecie, w Nowej Zelandii (kolonii angielskiej), kobiety uzyskały czynne prawo wyborcze w 1893 roku, a bierne w roku 1919. Reszta nowoczesnych państw przyznawała to prawo kobietom dopiero w XX wieku. Finlandia – w 1906; Polska, Rosja, Austria i Niemcy – w 1918; USA – 1920; Turcja – 1924; Wielka Brytania i Irlandia Północna – 1928; Francja – 1944 a Włochy – w 1946.

Pierwszą w historii kobietą wykładowcą, na Sorbonie w Paryżu w 1906 roku, została nasza polska uczona, dwukrotna laureatka Nagrody Nobla, Maria Skłodowska-Curie.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.