
Valencia zremisowała 1:1 z finalistą poprzedniej edycji Pucharu Króla - FC Barceloną. Spotkanie było pełne emocji i walki o piłkę.
Na gola trzeba było czekać aż do 28. minuty spotkania. Wcześniej bowiem żadna ze stron nie potrafiła stworzyć bardzo klarownej sytuacji strzeleckiej. Prowadzenie 1:0 dla Valencii dał Jonas, który po pięknie rozegranej akcji gospodarzy, silnym strzałem pokonał Pinto.
Warto dodać, że wspomniany Pinto w akcji bramkowej (i każdej następnej) brać udziału nie powinien - 36-latek, 10 minut wcześniej, wyszedł naprzeciw biegnącemu Soldado i interweniował ręką przed polem karnym. Sędzia nie dostrzegł jednak przewinienia i golkiperowi Barcy zwyczajnie w świecie upiekło się, gdyż powinien wylecieć z boiska.
Barcelona, która przez cały mecz miała problem z konstrukcją ataku pozycyjnego, starała się szybko odpowiedzieć na trafienie Jonasa. Próbował wpierw Messi, lecz fatalnie spudłował.
Jeśli Messi ma zły dzień, to wszyscy z otoczenia Barcelony mają nadzieję że ktoś inny będzie miał lepszą formę. Umiejętnościami błysnął młody Cuenca, który wypracował akcję dla Chilijczyka Alexisa Sancheza. "9" Barcy oddała strzał na bramkę Diego Alvesa, lecz Brazylijczyk sparował uderzenie i Barca miała tylko rzut rożny.
To właśnie po rzucie rożnym, Katalończycy doprowadzili do wyrównania. W 36. minucie, niepilnowany Puyol dopadł do piłki i pewnym strzałem głową strzelił gola dla swojego klubu. Błąd popełnił Jordi Alba, który nie pokrył kapitana Barcy oraz Diego Alves, który nie wiedział co ma zrobić w polu karnym.
Po przerwie, oglądaliśmy całą masę pojedynków. Barcelona od początku rzuciła się do ataków, ale to samo czynili także gospodarze - Valencia.
W 54. minucie, faulowany w polu karnym był Thiago. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł etatowy strzelec karnych - Messi. Argentyńczyk zachował się jednak nonszalancko i nie wykorzystał stałego fragmentu gry i wynik 1:1 utrzymał się.
19 minut później miała miejsce ostatnia warta uwagi akcja w meczu. Messi świetnie wypuścił w bój wprowadzonego w drugiej połowie Daniego Alvesa i Brazylijczyk stanął oko w oko z rodakiem Diego... Alvesem. "2" Barcy zrobiła wszystko najlepiej jak mogła, lecz strzał wylądował na słupku.
Końcówka także należała do zawodników Guardioli, którzy mogli jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Remis 1:1 nie jest krzywdzący, jednak trzeba wziąć pod uwagę fatalne decyzje sędziego meczu. Pinto nie zobaczył czerwonego kartonika, ale nie zobaczył go także Jordi Alba, który za kilka swoich przewinień mógł łącznie zebrać cztery żółte kartki, a zatem dwukrotnie wylecieć z boiska. Nie brakowało także źle dostrzeganych spalonych, których nie było.
Dla Barcelony remis jest korzystnym wynikiem przed zbliżającym się rewanżem na Camp Nou. Sympatyków tego klubu może jednak martwić dyspozycja - zarówno całego zespołu, jak i Leo Messiego, który w meczu z Valencią zdecydowanie zagrał słabo. Ponadto przez cały mecz na ławce rezerwowych siedział mózg Barcy - Xavi. Guardiola postanowił zagrać o wynik i dopiął swego.
Wiadomości24.pl przeprowadziły relację z meczu - wszystko na następnej stronie.