Facebook Google+ Twitter

Vancouverski Dzień Kobiet, ale i coś więcej

W środę 16 marca br. z lekkim opóźnieniem w vancouverskiej siedzibie Stowarzyszenia Polskich Kombatantów zorganizowano wieczór z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet.

Dzień Kobiet w SPK / Fot. Michał RadoszewskiW vancouverskiej siedzibie Stowarzyszenia Polskich Kombatantów zorganizowano wieczór z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet, w którym uczestniczyło grono pań - członkiń Stowarzyszenia. Życzenia paniom złożył Leszek Buczyłko, prezes Stowarzyszenia. Skromny poczęstunek umiliła filmowa, archiwalna prezentacja jubileuszu 60-lecia pracy artystycznej Hanki Bielickiej.

Sam fakt organizowania obchodów tego święta w polonijno-kombatanckiej organizacji jest swego rodzaju ewenementem. Świadczy on o tym, iż we władzach tej organizacji przewodzić zaczynają osoby ukształtowane nie przez okres międzywojenny i pola walk, ale przez czasy rozkwitu PRL, Polski Ludowej. Przez moje ponad 20 lat pobytu za granicami Polski spotykam się z takim zjawiskiem po raz pierwszy. I dobrze, że zamiast zasklepiać się w formule wyłącznie kombatanckiej zaczyna się propagować bardziej współczesne elementy kultury.

Nieliczne panie bawiły się wyśmienicie - zorganizowały sobie bowiem, za przykładem popularnej polskiej aktorki, której głos nazywano „najpiękniejszą chrypką świata” – małą galę kapeluszy, proszę popatrzeć

I właściwie dlaczego o tym pisać skoro impreza miała charakter wewnątrzorganizacyjny
Ano właśnie - dla czego była tylko taką?

Można ją było właściwie przygotować i rozreklamować, nadać trochę rozmachu, i sala SPK byłaby wypełniona po brzegi. Zapewniłoby to niewielki, ale zawsze dochód dla tej obumierającej organizacji (pozostało tylko siedmiu żyjących kombatantów), oraz dałoby szansę do werbowania młodszych kontynuatorów jej działalności.

Taki brak perspektywicznego patrzenia jest tym bardziej dziwny, iż w maju tego roku, właśnie ten Oddział SPK będzie gospodarzem ogólnokanadyjskiego zjazdu tej organizacji.

Wygląda na to, że niebawem, przy takim podejściu, w dalekim Vancouver, nie tylko nie będzie kto miał nosić sztandaru tej organizacji, czy płacić za jej bieżące rachunki, ale również nie będzie tych co są w stanie zadbać o jej dziedzictwo - gdyż roztrwoniona zostanie odziedziczona spuścizna przodków.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.