Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9538 miejsce

Vanity - w głębi muzycznego eklektyzmu

W 2010 r. siedlecki zespół Vanity rozpoczął szósty rok swej muzycznej działalności. O doświadczeniach z przeszłości, dotychczasowym dorobku muzycznym, największych osiągnięciach i planach na przyszłość opowiedzieli nam członkowie zespołu.

Wokalista zespołu - Marcin "Kożuch" Kożuchowski. Zdjęcie zrobione w trakcie jednego z koncertów Vanity we wrześniu 2005 r. Fot. Joanna Sztyber / Fot. Joanna SztyberZespół Vanity powstał w 2004 roku. Jaka jest geneza jego powstania?

- Na pomysł założenia zespołu wpadł Kożuch (Marcin Kożuchowski). Pomysł ten wkrótce połączył pięciu chętnych do tworzenia konkretnych zjawisk muzycznych, młodych, niedoświadczonych muzyków. Niespełna rok po powstaniu odbył się pierwszy koncert w nieistniejącym już siedleckim pubie Żółty Kot, gdzie teraz mieści się pub Pracownia Rannych Pantofli. Odebrano nas mniej więcej zgodnie z przekazem i wydaje mi się, że tamten okres, kiedy byliśmy młodzi, szokujący i wykręceni, odcisnął niemały znak na siedleckiej scenie. Jeszcze całkiem niedawno w knajpie zagadał mnie człowiek, wymieniając mi tytuły dawno już zapomnianych utworów Vanity. Zdarzenie to uświadomiło mi w jakim tempie rozwija się i zmienia nasza muzyka.



Waszą muzykę można określić jako progresywny death metal, aczkolwiek jest to określenie niewystarczające ze względu na to, co przede wszystkim Wasz zespół wyróżnia, a co można określić jako muzyczny eklektyzm. W swoje utwory wplatacie różnorodne wstawki, które są charakterystyczne dla całkowicie odmiennych stylów muzycznych. Co Was do tego zainspirowało i do jakich gatunków muzyki nawiązujecie najczęściej?

- Przede wszystkim nasza muzyka ma za zadanie stworzyć pewną całość przekazującą konkretną treść, nie lubimy więc traktować poszczególnych utworów jak układanek typu puzzle, zlepionych z totalnie nie pasujących do siebie elementów i że niby właśnie to ma być takie eklektyczne. Muzyka płynie przede wszystkim z emocji. Celujemy we wrażliwość słuchacza i zależy nam na poruszeniu. Jest to swego rodzaju dialekt pomiędzy nami a publicznością. A w kontaktach między ludźmi, jak wiadomo, nie zawsze jest czarno lub biało. Pojawiają się skrajne emocje ukazane tuż obok siebie, ironia, sarkazm, szyderstwo, gniew, uwielbienie, wyrażenie bólu lub radości. Nie tworzymy dzieła dla formy, lecz forma jest narzędziem dopracowania dzieła do perfekcji.



Zapewne macie jakichś muzycznych idoli, zespoły, które wywarły wpływ na Waszą twórczość? Kto Was inspiruje?

- Na początku działalności było oczywiście ciężko z tożsamością muzyczną każdego z nas. Porozumiewaliśmy się na zasadzie pokazywania co nam się nawzajem podoba. I rzeczywiście, pod tym względem, zgadzam się z tą szufladą, do której zostaliśmy wrzuceni. Progresywny death metal. Biorąc pod uwagę idoli z dawnych lat… mówiąc globalnie, taki nurt nas interesował. Chcieliśmy stworzyć coś na kształt takiej właśnie muzyki. Teraz jednak, pod wpływem ciągle zdobywanego doświadczenia, osłuchania z setkami godzin absolutnie szeroko pojętej muzyki i swego rodzaju dojrzałości twórczej, tworzymy coś… naszego. Jeśli już konieczna jest jakaś szuflada to powiedzmy, że jest to eksperymentalny metal.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

marek naroznik
  • marek naroznik
  • 25.04.2011 15:35

Uczestnik zespołu ,który udzielał wywiadu dziennikarce ma silne poczucie realizmu ,optymizmu i oryginalnego językowego ''parcia na to co przezroczyste'' Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.