Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15382 miejsce

Violetta Villas: - Złożyłam ofiarę z siebie

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-02-12 21:47

- Inaczej rozłożyłabym akcenty w swoim życiu. Nie marnowałabym cennego czasu na niepotrzebne, czcze rozmowy, zbędne spotkania, życie między płytkimi, pustymi, a jednocześnie mocno zadufanymi w sobie ludźmi. Żeby śpiewać – musiałam zaistnieć w różnych kontaktach międzyludzkich, w rozmaitych środowiskach. Strwoniłam wiele czasu na bzdury i to dziś boli najbardziej - z Violettą Villas rozmawia Marek Różycki jr.

Który to już raz rozmawiamy. W Magdalence pod Warszawą spotykaliśmy się kilkakrotnie. Powróciła Pani do Lewina Kłodzkiego. Według mnie - to nieszczęśliwy pomysł i błędna decyzja. Mam tylko nadzieję, że pozostaniemy w kontakcie, bowiem wiele nauczyłem się od Pani - przede wszystkim zaś: o Sercu, pokorze i byciu sobą - bez względu na koniunktury, trendy i mody. Pragnę pokazać Panią prawdziwą, "ponadczasową",  / Fot. Dariusz Gdesz/Gazeta Wrocławskataką jaką ja poznałem. Bynajmniej nie z goniących za tanią sensacją - tabloidów, brukowców czy bulwarówek, które żywią się i epatują czytelnika wiadomościami wyssanymi z brudnego palucha: plotkami, rzekomymi sensacjami, pomówieniami. Po prostu brzydzę się takim "dziennikarstwem". Także i tę naszą rozmowę zacznę nieco prowokacyjnie. Wydaje mi się, że wreszcie rozszyfrowałem Pani. Bliźniak drugiej dekady lubi wszystko, co modne, eleganckie, bardzo aktywne, żywe, dynamiczne, efektowne, błyskotliwe...
- …już muszę zaprotestować! Nigdy nie goniłam za modą. To wymysły tych, którym wydaje się, że można ukryć za strojami pustkę wewnętrzną. Szokują, żeby tylko zwrócić na siebie uwagę. Sposobem ubierania się – ulegającym ciągłym zmianom – starają się udowodnić, przede wszystkim sobie, że nadążają, że są tacy nowocześni, wspaniali, akuratni… Jak to się dziś mówi: „cool” i „trendy”… A przecież styl to człowiek! Modę dopasowuję do siebie. Wybieram to, co ja uznaję za modne, co do mnie pasuje i w czym jest mi – moim zdaniem – dobrze. Nie uznaję dyktatury – także w modzie…

A zatem dalej weryfikujemy wyroki astrologów: Bliźniak nie podporządkowuje się – jest niezależny, ambitny, pielęgnuje cechy indywidualne. Posiada szczególne zdolności artystyczne – najlepiej ma wykształcony zmysł słuchu. Jest raczej dobroduszny, delikatny, szczery, lojalny, posiada wdzięk, często wybitną urodę i zawsze gorące serce. Z usposobienia raczej opanowany i rozsądny – potrafi jednak wpaść we wściekłość nie biorąc pod uwagę konsekwencji. Z tego względu spotyka go wiele przykrości i kłopotów. Zgadza się Pani z tym wizerunkiem?
- Czasami lubię się podporządkować – oczywiście, jeśli uznam, że jest to dobre, mądre i przemyślane. Fakt – serce mam gorące, ale kłócić się nie lubię. Człowiek mądry, doświadczony przez życie – ustępuje głupiemu. Nie traci sił na walkę z problemem, tylko stara się ponad niego wyrosnąć. Spojrzeć z innej perspektywy. Moją życiową dewizą jest autentyzm. Mam odwagę być sobą i tylko ja wiem, jak wielką cenę płacę za tę postawę…

???
- Zło tkwi właśnie w tym, że zbyt często pragniemy się za wszelką cenę przypodobać, podobać, naśladować te „trendy”, dostosować, dopasować. Rzadko kogo stać w dzisiejszych czasach na luksus refleksji – poznania, zgłębienia siebie samego. Jak może ktoś, kto nie rozumie, nie pojmuje samego siebie, dogadać się z bliźnimi, współżyć z otoczeniem? Jak może żyć prawdziwie?!
Marr

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (51):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 17.02.2009 11:48

Tomfish, wiesz o tym, że V.V. to wszystko miała w Las Vegas. Tam byłą "Królową" z całym swoim "dworem" - sztabem, orszakiem...., bowiem impresario zwietrzył niebywały interes, jaki może zrobić na V.V. I ona tam sobie nawet jeździła na różowym słoniu.... Pech chciał, że z tego "Disneyledu" powróciła do kraju na pogrzeb matki. I już nie mogła wyjechać! Nie dawano jej paszportu, choć nawet interweniowała przez ambasadę USA. A w naszym grajdołku, "zawistnym, polskim piekiełku" - wysmarowali ją smołą i "wszystko się jej czepiało...., wszystko było źle". Jak w jej gorzkiej piosence: "Ciągle mi mają za złe, że jestem nie taka; źle śpiewam; źle mówię; źle się ubieram... " itp. itd. Wiemy, że jak wyfrunie ze swej klatki - kolorowa papuga, to natychmiast zadziobią ją szare wróble.... I tak się stało. Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.02.2009 11:20

Rotercie, trudno się nie zgodzić. Jest mi jej oczywiście niezmiernie szkoda.
Patrzyłem jak popada w ruinę jej dom w Magdalence.
Czułość, artyzm i radzenie sobie w życiu zbyt często nie idą w parze (może nie powinny? )
Talentu w każdym razie VV nie odmawiam, wręcz przeciwnie.
Jednak te zmowy..... sam nie wiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Moją życiową dewizą jest autentyzm. Mam odwagę być sobą i tylko ja wiem, jak wielką cenę płacę za tę postawę…" a mnie w tym momencie przychodzą na myśl słowa pewnej piosenki: "czy warto, warto było......"
Odstawać od utartych ścieżek życia można zawsze, lecz od konsekwencji tego nie da się uciec. Samo życie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.02.2009 09:51

Tomfish, być może Violetta Villas jest - jak powiedziałeś - ofiarą samej siebie. Lecz był to "zabieg" - nieświadomy. V.V. była zawsze dzieckiem natury, jak ktoś tu to bystrze zauważył. Gdy zaś wnikliwie oraz z dystansu - spojrzymy na jej życie, bardzo łatwo dostrzeżemy, że otaczali ją niewłaściwi ludzie, którzy bezczelnie żerowali na jej naiwności. Hieny i szakale! Każdy tak wybitny Talent na Zachodzie ma cały sztab "wspomagający" - od menagerów, stylistów i krawcowych poczynając, na nauczycielach śpiewu, manier, rzecznikach prasowych i przede wszystkim: tekściarzach i kompozytorach - kończąc. A V.V. była - niestety - sobie sama: sterem, żeglarzem, okrętem.... Finał - znamy. Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.02.2009 23:16

Ważne, by każdy miał jakieś swoje pasje. Coraz więcej ludzi czyta, ale tylko wyciągi z kont bankowych.... Pozdrawiam, :-))) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.02.2009 18:57

Taaa a świstak siedział.........., ale ściemy z cyferkami, wszystko można dopasować.
Policjant bo wymaga i pałuje własną wyobraźnię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)Podoba mi się, że wywiad uwypuklił głęboką filozofię życia Violetty Villas, jest ona myśląca i piękna emocjonalnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.02.2009 07:46

Violetta Villas jest ofiarą samej siebie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Głos obdarzony pięknym darem natury. Wspaniały talent. Artystka wykreowana przez media na "żywą skarbonkę" show biznesu poza granicami kraju. Powrót do kraju okazał się rozczarowaniem w zderzeniu Artystki z goniącymi za żądzą sensacji, kiedy zmęczona "wielkim światem" zatęskniła za kreatywnym wyciszeniem. Wrażliwość Artystki, widoczna zawsze w każdej piosence, wyśpiewanej nie tylko pięknym głosem, ale i z olbrzymim przeżyciem - zagubiona wśród interesownych relacji międzyludzkich, w których postrzegana była przez pryzmat sławy. W sidła załamania nerwowego wpadła przez manipulacje tych, którym zaufała, a którzy oddalili Ją od tych, którym zaufać powinna.
Prowadzącego wywiad z Artystką, której życie zapisało się tak kontrowersyjnie, podziwiam za umiejętne stworzenie klimatu współodczuwania. Dla udzielającej wywiadu, uspokojonej wyczuwalną pewnością braku żądzy sensacji - rozmowa zapewne stała się chwilą miłego powrotu do siebie samej, a balsamicznym uspokojeniem zabrzmiały pewnie słowa, kończące wywiad:
"Dziękuję, że Pani jest..."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2018 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.