Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10394 miejsce

„Vivien Leigh”. Biografia odtwórczyni roli Scarlett O’Hary

  • Ewa Żak
  • Data dodania: 2015-03-26 18:38

Książka pióra Anne Edwards kieruje uwagę czytelnika na aktorkę, która osiągnęła szczyt w swoim zawodzie, laureatkę dwóch Oscarów za role, które przeszły do historii, piękną gwiazdę, ale i kobietę przez lata zmagającą się z okrutną chorobą.

Okładka książki / Fot. www.proszynski.plW końcówce ubiegłego roku ukazał się kolejny tom z serii „Ikony kina” wydawnictwa Prószyński i S-ka, tym razem poświęcony Vivien Leigh, odtwórczyni legendarnej Skarlett O’Hary w „Przeminęło z wiatrem”. „Vivien Leigh” autorstwa Anne Edwards to jedna z ciekawszych pozycji, jakie ukazały się w tym cyklu. Kieruje bowiem naszą uwagę na aktorkę, która osiągnęła szczyt w swoim zawodzie, laureatkę dwóch Oscarów za role, które przeszły do historii, piękną gwiazdę, ale i kobietę przez lata zmagającą się z okrutną chorobą, która próbowała nią zawładnąć. Autorka mierząc się z legendą, nadała tej postaci całkowicie ludzki wymiar, ukazując ją w całej złożoności i skomplikowaniu.

Vivien Leigh była żywym wcieleniem jednej z najsłynniejszych bohaterek powieściowych wszech czasów. „Mimo słodkiej twarzyczki jej zielone oczy miały buntowniczy, żądny życia wyraz, zdecydowanie sprzeczny z eleganckim sposobem życia”. Gdy zjawiła się na planie filmu „Przeminęło z wiatrem” Dawid Selznick, który kupił prawa do sfilmowania „Przeminęło z wiatrem”, natychmiast zobaczył w niej Scarlett. W jego przekonaniu Vivien Leigh była właśnie taką Scarlett O’Harą, jaką opisała Margaret Mitchell. Po zakończeniu zdjęć próbnych w istocie nikt już nie miał wątpliwości, że Vivien to Scarlett O’Hara.

Wyróżniał ją niezwykły wdzięk i spektakularna uroda. Jak mówiono – nie można było oderwać od niej wzroku. Wyglądała jak obraz ze szkoły florenckiej. Jej oczy zdradzały żywiołowość i bujny temperament, a jednocześnie mogła poszczycić się elegancją, wyczuciem stylu i nienagannymi manierami. Była fascynującą kobietą, która nosiła w sobie niezwykły świat. Jako aktorka była wyjątkowo zorganizowana, metodyczna i konsekwentna. Podziwiano ją za niezwykłą wytrwałość i ciężką pracę w pocie czoła. Również próżność nie leżała w jej charakterze. Z pogardą myślała o tym, że krytycy tak często chwalili ją jedynie za urodę. Nieuprzejmość, próżność i brak taktu to według niej grzechy główne. Była bardzo skromna. Ponoć jej skrupulatność i pedanteria graniczyły z obsesją. W szufladzie swej komody trzymała mnóstwo białych rękawiczek, świeżo wypranych i zawiniętych w bibułkę. Nie rozstawała się też z perfumami, służącymi jej jako dezodorant, odświeżacz powietrza w pokoju i odświeżacz oddechu, w obawie że naturalny zapach jej ciała może być dla kogoś niemiły.

Nierzadko jest tak, że to właśnie w dzieciństwie kształtują się zalążki poważnych życiowych wyborów. Wydaje się, że tak było w przypadku biografii naszej bohaterki. Matka, której zależało na tym, aby wychować córkę w duchu katolickim, zdecydowała zostawić ją w klasztornej szkole z internatem. Jej nieugięta postawa, mająca na względzie dobro dziecka, spowodowała, że Vivien nie mając jeszcze siedmiu lat, przekroczyła progi klasztoru. Pobyt w klasztorze o surowej regule, niezwykle trudny dla dziecka oddalonego od rodziców wiele tysięcy kilometrów, nauczył ją wszakże bycia dzielną – jako dziecko i w późniejszym życiu. W listach do rodziców przyszła zdobywczyni Oscarów nigdy nie narzekała, rzadko też płakała. Choć była dzieckiem, była poważna i mądra. Jak mawiały siostry zakonne - wyróżniała się „dziwną dojrzałością”. Właśnie przebywając w klasztornej szkole zrodziła się w niej fascynacja teatrem. Mając zaledwie siedem lat oznajmiła, że będzie wielką aktorką. I rzeczywiście mocno w to wierzyła. Wszystkie dziewczynki uważały, że jest wspaniała i najbardziej olśniewająca spośród wszystkich uczennic. Były również przekonane, że zostanie sławna. Vivien, uważana za najpiękniejszą dziewczynkę, spokojnie przyjmowała komplementy, jakimi ją obdarzano. Nie było w niej krzty wyniosłości czy też próżności. Co więcej, zawsze wynajdywała coś ciekawego w innych, była bezinteresowna i nie było w niej cienia egoizmu. Wszystko to sprawiało, że była bardzo lubiana i przyciągała do siebie wszystkich dookoła.

Marzenie o aktorstwie przez lata w niej żyło. Chodząc do opery czy teatru angażowała się we wszystko, co działo się na scenie - wybuchała przy tym śmiechem, szlochała. Dlatego postanowiła podjąć studia aktorskie w Królewskiej Akademii Teatralnej w Londynie. Przełomowym momentem w jej życiu była prezentacja na dworze królewskim. Na tę okazję wybrała suknię z trenem, w której czuła się dostojnie i mogła odgrywać rolę szekspirowskiej damy podczas trwania prezentacji. Moment ów był dla niej niczym piękny sen. Kiedy przechodziła przez pałacową bramę i wsiadała do czekającej tam limuzyny, wiedziała już, że jej życiem jest scena.

Miłością jej życia był Laurence Olivier. Już po pierwszym spotkaniu była całkowicie przekonana, że jest w nim zakochana. Był wówczas wschodzącą gwiazdą, kobiety za nim szalały, a na dodatek był żonaty. Jednak mimo to Vivien nie traciła wiary, że będą razem. Co więcej, pewnego dnia zwierzyła się przyjaciółce: „Kiedyś wyjdę za mąż za Laurence’a Oliviera”. W istocie, wkrótce to dla niej rzuci żonę i syna – a ona dla niego opuści męża i córkę. Był to wielki, spektakularny romans, który przerodził się w wielką miłość. Vivien wszystkim przyjaciołom mówiła, że była im przeznaczona wielka miłość.

Biografia tej niezwykłej postaci miała tyleż blasków, co cieni. Cieniem, jak i cierniem była choroba, która odbierała jej szczęście, okradała z tego, co cenne i piękne. W pewnym momencie życia coraz częściej zaczęła miewać napady irracjonalnego zachowania, gwałtowne wahania nastroju, w końcu ataki histerii i wybuchy szaleństwa. Jak się okazało, cierpiała na psychozę maniakalno-depresyjną. W ataku zachowywała się jak dzikie zwierzę. Olivier, choć bardzo ją kochał, czuł się całkowicie bezradny. Zaczynał wątpić, czy uda im się dalej żyć razem z takim obciążeniem. W istocie, nie udało się. Nie miał tyle siły, by poradzić sobie z jej cierpieniem i przeciwnościami losu.

Anne Edwards pracując nad książką o Vivien Leigh postawiła sobie cel. Próbowała się dowiedzieć, dlaczego aktorka nie godziła się z porażką i rzucała wyzwanie wszelkim przeciwnościom. W poszukiwaniu właśnie tej odpowiedzi jeździła do Londynu, Paryża, na południe Francji, do Nowego Jorku. Rozmawiała z bliskimi jej osobami, znajomymi bądź tymi, którzy na jakimś etapie życia z gwiazdą się zetknęli. Godzinami przesiadywała w ciemności, oglądając każdą klatkę filmu, w jakim Vivien występowała, tygodniami dogłębnie analizowała prywatną korespondencję i inne dostępne notatki. Była we wszystkich miejscach drogich sercu Vivien oraz tych, które ją ukształtowały. Wszystko to, czego się dowiedziała i z czym się zetknęła pozwoliło jej powiedzieć, że Vivien Leigh tworzyła swoje życie z marzeń i fantazji, w których nie istnieją porażki. Żyła w przekonaniu, że wszystko może się zdarzyć.
Biografia ta wyrasta z osobistego i bardzo refleksyjnego stosunku do tej fascynującej postaci. Autorka obdarzyła swą bohaterkę sympatią i podziwem za to, że umiała żyć z taką pasją i tak dzielnie walczyć z przeciwnościami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Czytałem kilka pozycji z tej dobrze, moim zdaniem, przygotowanej serii i uważam, że to kawał dobrej roboty autorów i edytorów. Recenzja pani Ewy świadczy o tym, że redaktorzy "Prószyńskiego..." nie zniżają lotów, sięgając po ciekawe pozycje biograficzne wydawane na świecie. Recenzja ta dowodzi również tego, iż tacy recenzenci, jak Pani Ewa powinni wrócić do W24.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.