Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173292 miejsce

W alkowie jej myśli - E.K.G. Edyty Górniak

Zawsze byłam niecierpliwa jej płyt. Na tę, kazała mi czekać aż 4 lata. To jedyna artystka, która przyprawia mnie o drżenie, gdy słucham jej lirycznych wykonań.

Edyta Górniak porównywana jest do Celine Dion, Whitney Houston czy Mariah Carey. W zestawieniu z powyższymi światowej sławy nazwiskami nie wypada blado. Takiego głosu nie można się wstydzić. Takim głosem trzeba się dzielić z innymi. Do wielkiego talentu wokalnego dodać należy także estetykę wykonania i nieprzeciętną wrażliwość. Być może właśnie tego – piosenek eterycznych i jednocześnie naładowanych prawdziwym elektrycznym ładunkiem oczekują jej zwolennicy. Przy okazji E.K.G. także nas nie zawiodła.

Nie będzie jednak tak panegirycznie

Z jednej strony podarowała nam tę jakość, do której nas przyzwyczaiła - z drugiej jednak - nie pokazała wiele nowego. Wykonanie bowiem, charakterystyczna maniera, liryzm melodyczny, a nawet klimat niektórych tekstów pozostaje niejako bliźniaczo podobny do poprzedniej „Perły”. Edyta Górniak poza jeszcze starym, lecz pamiętanym wciąż kawałkiem „Jestem kobietą”, w rytmicznych i szybkich kompozycjach nigdy szczególnie do mnie nie przemawiała. Skoczne kawałki z E.K.G. pominę zatem milczeniem. Tak wyglądałoby ogólne podsumowanie.

Jaśniejsza strona losu

Zajrzyjmy jednak głębiej. Oczekiwałam od kobiety silnej, dojrzałej, niejednym przeżyciem doświadczonej,
przeniesienia tych komponentów także do efektów jej pracy twórczej. W kompozycjach i tekstach poszukiwałam duszy i silnie przecież przeżywanych emocji. Często biografia artystów pomaga nam głębiej odczytać i rozumieć ich utwory. Słuchając chociażby promującej krążek piosenki „List” (melodia odkupiona od Celine Dion) czy lirycznego „Błękitu myśli”, nie można ustrzec się przeświadczenia, iż dotykamy duszy artystki.

Mam wrażenie, że delikatnie i taktownie pragnie podzielić się ona tym, co kryje się w głębokich i ciemnych jej rejonach. Choćby wymienione wyżej utwory odsłaniają wyryty gdzieś głęboko gorzki tatuaż doświadczeń; są bardzo osobiste i odważne. Często jednak dochodzi do głosu jaśniejsza strona losu artystki – wielka miłość, bezpieczeństwo budowane przez jej partnera życiowego (także producenta płyty). Trudno o tym pisać, bo wymagałoby słów bardziej zaangażowanych. Nie będę zatem odsłaniać tajemnicy krążka do końca. Polecam przesłuchać nawet kilkakrotnie. Za każdym razem odkryjemy kolejne z muzycznych uderzeń serca Edyty Górniak na unikalnym zapisie E.K.G.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Bonar, co by nie mówić o muzyce Górniak i jej samej (zachowaniu, sposobie oraz stylu bycia, etc.) to trzeba jej oddać, że ma jeden z najlepszych kobiecych głosów w Polsce.
A taka Doda to jej może obcasy czyścić.
Za tekst plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie mam serca do niej ani do jej muzyki, szczególnie po jej występach w mediach

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nigdy szczególnie jej nie lubiłam. Płyty chyba jednak posłucham:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdnaiem Górniak ma tak piękny głos jak i pecha do producentów muzycznych. Wciąż nie może trafić na takiego, który skomponuje jej dobre piosenki i świetnie zaaranżuje płytę. W Stanach byle Britnej nagra poprawna płytę do słuchania, a tu taka wokalistka i artystka jak Górniak wciąż nie może. Współpraca z mężem moim zdaniem jej nie służy, a ta płyta jest tak słaba, że po 2 piosenkach poczułam się zmęczona i włączyłam sobie Leslie Feist. może głos nie ten, ale jakie aranże, jakie miłe do słuchania, przynajmniej się człowiek nie męczy po ciężkim dniu;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.