Facebook Google+ Twitter

W areszcie Krzysztof R. może mieć poważne kłopoty

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-07-25 16:57

Prokuratura Okręgowa w Katowicach wystąpiła do sądu z wnioskiem o aresztowanie na trzy miesiące Krzysztofa R., podejrzanego o związki z mafią paliwową. Czy znany detektyw trafi tam, gdzie przez lata trafiali łapani przez niego bandyci?


– W areszcie R. może mieć poważne kłopoty. Bezwzględnie walczył z przestępcami, ma mnóstwo wrogów, zwłaszcza za kratkami – mówi nam jeden z policjantów.
Wniosek prokuratura dotyczący aresztu trafił wczoraj około godz. 16 do Sądu Rejonowego w Katowicach . Posiedzenie w tej sprawie zaplanowano na godziny 19–20.
– Decyzja o ewentualnym areszcie zapadnie w godzinach nocnych – powiedziała nam wczoraj sędzia Joanna Sienkiewicz, prezes katowickiego Sądu Rejonowego.
Krzysztof R. trafi najprawdopodobniej do aresztu w Katowicach lub Mysłowicach, choć jeżeli ten przypadek zostanie uznany za szczególny, sąd może wyznaczyć inne miejsce. Zapytaliśmy prok. Krzysztofa Sieraka, szefa Prokuratury Okręgowej w Katowicach, czy znany detektyw może liczyć na specjalne względy co do wyboru miejsca ewentualnego odosobnienia.
– Podejmując decyzję o areszcie sąd bierze pod uwagę wszystkie okoliczności. A faktem jest, że życie pana R. zatoczyło pewne koło. Jako detektyw był skuteczny w ściganiu przestępców – przyznaje prokurator Sierak.
– O tym dyskutuje się na gorąco przy podejmowaniu decyzji. To prokurator powinien wskazać, gdzie chciałby mieć podejrzanego – wyjaśnia sędzia Sienkiewicz.

Czy R. może liczyć na jakieś szczególne względy , np. na to, że zostanie umieszczony w celi jednoosobowej? Raczej nie.
Zarzuty stawiane detektywowi są bardzo poważne: udział w zorganizowanej grupie przestępczej, pranie brudnych pieniędzy, powoływanie się w zamian za korzyści majątkowe na wpływy w instytucjach państwowych i poświadczanie nieprawdy.
– Za te czyny grozi do 10 lat więzienia. Na wolności mógłby R. utrudniać śledztwo, mataczyć – uzasadnia wniosek o areszt prok. Sierak.
R. był przesłuchiwany przez wiele godzin w obecności swoich adwokatów. Złożył obszerne wyjaśnienia, jednak nie przyznaje się do winy. Prokuratura nie chce mówić o treści jego wyjaśnień, zasłaniając się dobrem śledztwa.
Wczoraj w katowickim sądzie pojawiła się Magdalena Rutkowska, która niedawno przejęła interesy detektywa. Ona i pozostali współpracownicy Krzysztofa R. wierzą w niewinność swojego szefa.
– Dla nas jest niewinny, on skutecznie walczył z przestępcami. Firma działa normalnie, nadal pomagamy ludziom. Czekamy na dalsze decyzje sądu – mówiła nam Rutkowska.

Krzysztof R. został zatrzymany w nocy z soboty na niedzielę . Według prokuratury, pomógł Henrykowi M., śląskiemu baronowi paliwowemu, w wypraniu pieniędzy pochodzących z przestępstw poprzez zgłoszenie w urzędzie skarbowym przyjęcia od niego fikcyjnej pożyczki w wysokości 500 tys. zł. Ponadto miał powoływać się na swoje wpływy i zapewniać Henryka M., że pomoże mu uniknąć odpowiedzialności karnej. Już po zatrzymaniu M. w 2003 roku obiecywał mu załatwienie wyjścia za kaucją i odpowiadanie z wolnej stopy. Usługi Krzysztofa R. miały kosztować Henryka M. 2,5 mln złotych – na tyle wystawiono faktury za fikcyjne konsultacje i doradztwo.
Śledczy szacują, że w latach 1999-2003 Henryk M. naraził swoją działalnością Skarb Państwa na straty rzędu 430 mln. zł. Zarzutami w tej sprawie objęto dotychczas 36 podejrzanych.
Czy trzeba było aż tak upokorzyć Krzysztofa R.?

Takie procedury

Sprawa Krzysztofa R. odbiła się szerokim echem w całej Polsce. Telewizje pokazywały film nakręcony w chwili jego zatrzymania. Widać na nim było, jak detektywa powalono na ziemię i skuto kajdankami. Niektórzy uznali to za niepotrzebną demonstrację siły.
Jednak według ekspertów to standardowe procedury zatrzymania. Podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik śląskiej policji, wyjaśnia, że to, jakie środki bezpośredniego przymusu zostaną zastosowane, zależy od samych policjantów, którzy przeprowadzają akcję.
– Techniki są różne, wykorzystują je wyszkoleni funkcjonariusze z grup antyterrorystycznych i grup szybkiego reagowania. Gdy podejrzany posiada broń, te działania muszą być zdecydowane i błyskawiczne. Można obezwładnić go na ziemi, czasem wystarczy oprzeć go o maskę samochodu czy postawić przy ścianie – wyjaśnia Gąska. – Chodzi o bezpieczeństwo osób postronnych, policjantów i samego zatrzymywanego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.