Facebook Google+ Twitter

"W Austrii żyją zwyrodnialcy a Podlasie to ciemnogród"

Nie trzeba było długo czekać na wszechstronne interpretacje internautów odnośnie dramatu 21-letniej Alicji, gwałconej i maltretowanej sześć długich lat przez własnego ojca. A także na komentarz, że Podlasie to ciemnogród...

Szokująca sprawa Alicji powoduje nieodparte wrażenie „deja vu”. Nie tak dawno przecież, cały świat zachwiał się w moralnych posadach, gdy na światło dzienne wyszła tragiczna historia Elisabeth Fritzl. Podobieństw jest wiele – zwyrodniały ojciec, terroryzujący i gwałcący własne dziecko, kazirodcze potomstwo, lata tragedii, której nikt nie odkrył oraz... a no właśnie, mądrość ludowa internautów, która objawia się w pseudonaukowych analizach i (o)sądach ostatecznych.

Dlaczego komentujemy?

Dawno, dawno temu, kiedy – jeśli wierzyć współczesnym antropologom, historykom i reżyserom – nasi praprzodkowie mieszkali w jaskiniach, polowali na mamuty i hulali z dzidami odziani w symboliczne listki, „wiedzieć” oznaczało „przetrwać”. Prehistoryczne czasy były dla homo sapiens wyjątkowo niebezpieczne, szczególnie, że musieli się oni zmagać nie tylko z dziką naturą i światem zwierząt, ale prawdopodobnie także z innymi człowiekowatymi.

„Setki tysięcy lat temu istniały o wiele silniejsze ewolucyjne przesłanki ku temu by wiedzieć kto jest naszym przyjacielem a kto wrogiem” – twierdzi Erica Harrison, dziennikarka internetowego wydania magazynu „Cosmo”. „W tamtych czasach, wróg był bardziej skłonny przebić cię włócznią, niż – powiedzmy - spuścić ci powietrze z opon. Plotkowanie było więc wtedy kwestią życia lub śmierci – było nie tylko sposobem na umacnianie więzi społecznych, ale także na orientowanie się komu można ufać” - dodaje Harrison.

Wynika więc z tego, że pospolite i wzbudzające dziś (przynajmniej oficjalnie) uśmiech politowania plotki, były kiedyś strategicznymi informacjami, niezbędnymi do przetrwania. Grupa antropologów i socjologów społecznych utrzymuje, że podświadoma chęć współczesnego człowieka do ciągłego omawiania, drążenia i analizowania co ciekawszych informacji jest pozostałością po zachowaniach naszych praprzodków.

Idąc tym tropem, można wydedukować, iż komentarze i opinie na forum internetowym, zastąpiły dawne spotkania plemienne, na których członkowie omawiali zaistniałe niebezpieczeństwa, interpretowali ich przyczyny i proponowali ich możliwe rozwiązania. Dziś, ogniska przy którym moglibyśmy się „naradzić” nie ma już gdzie rozpalić, a także nie ma możliwości, by wszyscy mogli przy nim przysiąść i podyskutować. Bo cóż moglibyśmy dziś nazwać plemieniem w XXI wieku? Wieś? Gminę? Miasto? Żyjemy przecież w wiosce globalnej, której granice są niemożliwe do ustalenia.

Dar Anonimowości

Poza możliwością spotkania z innymi ludźmi, to co daje nam dodatkowo ten wspaniały cud techniki i nauki, jakim jest internet to anonimowość. Na naradzie plemiennej, trzeba było się prawdopodobnie wytłumaczyć ze swojego punktu widzenia, oraz ustosunkować do opinii innych. Dziś, można dać upust swoim najniższym instynktom oraz skumulowanej agresji, nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności.

Dlatego też, forum internetowe, zamiast pełnić funkcje prawdziwego forum, staje się śmietnikiem obelg, frustracji i kompletnych idiotyzmów, a my zamiast dojść do jakichkolwiek konstruktywnych wniosków, marnujemy tylko niepotrzebnie czas i energię.

Nowoczesna „Mądrość Ludowa” i mechanizmy obronne

Jako że forum internetowe, rządzi się prawami demokracji i kieruje ideą „wolności słowa” (zanim do akcji nie wkroczy moderator), w komentarzach możemy wypisywać prawie wszystko. Wiemy, że konsekwencją tej polityki jest opłakany poziom większości opinii, ale dlaczego ludzie piszą to co piszą? Wydaje się, że proste określenia typu „bo są chorzy”, "bo są pełni jadu”, „bo są trollami” mówią niewiele i są zbyt powierzchowne. Przynajmniej w przypadku tragedii takich jak przywołane przez mnie na początku.

Przyznam, że podświadomie czekałam, kiedy wśród komentarzy pojawi się odniesienie do miejsca w którym rozgrywał się dramat. Tym razem bez entuzjazmu westchnęłam „Bingo”, kiedy po raz pierwszy przeczytałam: „na Podlasiu jeszcze panuje ciemnogród, ile jeszcze takich tyranów tam jest. W miastach jest jeszcze spoko ale na wsi nikt nie wie co sie dzieje. Wieśniaki kamuflują wszystkie złe rzeczy” (źródło „Dziennik”).

Pamiętam doskonale, jak zaraz po ujawnieniu sprawy Josepha Fritzla, na wielu portalach pojawiły sie opinie, że z Austrią zawsze coś było nie tak, że tam zawsze rodzili się zwyrodnialcy, że to kraj bez Boga i religii. Dorzucono do tego Adolfa Hitlera, z pochodzenia Austriaka (oczywiście na co dzień, postać tego pana jest argumentem na to jakie bestialskie są Niemcy, ale jak widać Hitlerem da się żonglować w zależności od potrzeby argumentacji) i sławetne „a to Unia właśnie!”.

Takie zachowanie to jest nic innego jak próba zdystansowania się do miejsca tragedii, utwierdzenia się w przekonaniu, że „to się wydarzyło TAM” a ja jestem TU, więc tutaj jestem bezpieczny, gdyż to właśnie TAM rodzą się zboczeńcy i chorzy psychicznie.

W tym przypadku jest trochę „pod górkę”, gdyż horror wydarzył się w naszym kraju. Ale przecież nie od tego mamy nasze kochane stereotypy i podział kraju na Polskę A i B, żeby leżały sobie odłogiem, zupełnie niewykorzystane. Dlatego też, część internautów z terenów „nie na Podlasiu”, obiera sobie Polskę północno – wschodnią jako nowego kozła ofiarnego. To się wydarzyło TAM, w tym ciemnogrodzie, „gdzie wiochy są zabite dechami”, a nie TU, gdzie mieszkam i żyję, gdzie jest cywilizowany świat. Jeszcze inni stworzyli podział na „miasto-wieś”, w podobnym celu - odgrodzenia się o tragedii, przypisując podobne zbrodnie „ciemnym wieśniakom”.

W naszej kochanej globalnej wiosce, gdzie granic nie ma, trzeba te granice utworzyć. Niekoniecznie z pobudek perfidnych, ale raczej z tych samozachowawczych. Odgradzanie się od miejsca zbrodni, negowanie możliwości, że coś takiego mogłoby się przytrafić na sąsiedniej ulicy, daje niektórym z nas poczucie złudnego bezpieczeństwa i odcięcia się od problemu. Szok przychodzi jednak wtedy, gdy następny dramat zostaje odkryty w naszym mieście. Wtedy pozostaje już tylko zrzucić odpowiedzialność na „sąsiadów, którzy na pewno wiedzieli”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Sebestianie, czy abyś się nie zapędził lekko? Jezeli kończymy z relatywizmem moralnym, to który system wartosci powinien zostać tym jedynym słysznym i prawdziwym?

Fakt, że niektóre grupy mogą w jakiś sposób wykorzystywać pojęcie "relatywizmu moralnego" w swoich własnych celach, nie usprawiedliwia zjawiska próby narzucenia "prawdziwych wartości ostatecznych". Bo kto z nas mialby otrzymać monopl na ich ustalenie?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.09.2008 12:57

Jedno jest pewne - trzeba skończyć z relatywizmem moralnym

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiesz Sebstian, w sumie dokładnie tak jest :) Mamy do czynienia z przerzucaniem winy z państwa do państwa, z miasta na wieś, z upodobań politycznych na inne. A wszystko po to by podświadomie odciąć sie od tego co się stało i utwierdzić się że "moje miejsce zamieszkania/narodowość/poglądy" to to co uchroni mnie przed taką tragedią. W moim mikrokosmosie to się nie zdarzy, bo gdyby miało, to cos jest z nim nie tak. A jesli wymaga zmiany, to jest źle :)

Robercie, masz sporo racji, ale musisz przyznać że taka sytuacja nie jest ulica jednokierunkową, przez którą media przepychają nam to co chcą, a my to bezwiednie sączymy.

W badanach nad mediami, mówi się że telewizja/prasa to smoczek ludzkości. Na zasadzie czegoś co wkłada się do buzi i śsie do momentu uspokojenia, jak niemowlaki. Po pierwsze mamy problem nierozrózniania rzeczywistości bliższej od dalszej, a także tego co prawdziwe od tego co fikcyjne. W dawnych czasach, jak widziałes jakaś twarz to wiedziałeś że znasz tą osobę. Dziś - prawdopodobnie znasz więcej twarzy osób Ci nie znanych osobiście - gwiazd, polityków... przestępców. Ewolucyjni psychologowie (w uproszczeniu) twierdzą, że nas mózg nie nadążył za zmianą: "Znam tą twarz, to znaczy że znam tą osobę, co znaczy że mieszka/jest gdzies blisko". Czyli na przykład, kiedy aktorka zdradziła w serialu swojego męża, ludzie na ulicy podchodzą do niej i pytaja, czemu ONA to zrobiła. Ponoć do :"słynnego" lekarza z "Klanu" przechodnie podchodzili i pytali o rady zdrowotne. Tak samo, lokalny zwyrodnialec, dzięki omówieniu jego sprawy publicznie, staje się także osobą, która "znamy", a skoro znamy, to prawdopodobnie mieszka gdzieś blisko, a skoro tak, to jest zagrożeniem. No i skoro jest zagrożeniem, to muszę wymienic na jego temat jak najwięcej informacji, żeby wiedziec jak się chronić w przyszlości. Caly proces ma być według uczonych całkowicie podświadomy.

Druga sprawa to to że media wybierają takie a nie inne informacje, żeby je upowszechnić. Mozna to nazwać chciwością i celowym dzialaniem w celu podbicia sprzedaży/oglądalności/liczby odsłon.Można to też analogicznie nazwać "samoobroną", gdyz w mediach pracują ludzie tacy sami jak my, którymi mogą kierowac takie same ewolucyjne pobudki jak nami. Temat w rezultacie musi sie zrzuć, przejeść, poukładać w głowach społeczenstwa po to bysmy mogli się uspokoic.

Ja uważam że nagłasniac takie sprawy trzeba, ale w celach społecznych. Czyli:
Pokazac co sie stało i robić jak najwiecej medialnej roboty o tym , co ofiary w takiej sytuacji maja zrobić. Mam nadzieję ze jesli jest gdzies w Polsce taka sytuacja i ofiara widzi relację w TV, cos w niej pęknie i przełamie się by pójść na policję, nauczona przypadkiem Alicji, że mozna sie z tego bagna wydostać. Jednakże pokazywanie wywiadu z matką, czy inne takie "newsy" sa w moim odczuciu zupełnie zbędne.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.09.2008 23:10

(+) prawica powie że to przez zdemoralizowaną lewicę, lewica powie że to przez niską świadomość seksualną czy zaściankowość i świat się kręci...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klaro, teks byl spójny... w mojej glowie. Dopiero teraz zobaczyłam ,że brakuje akapitu łączącego wnioski z pierwszej części z drugą, który miałam zaplanowany, ale jakos mi sie nie wykonał... hmmm... przy czym nie twierdzę że to zmieniłoby jakoś Twoje zdanie :)

Mimo braku spójności mam nadzieję że oś przekazu (przekazów) zachowala się mimo wszystko i część "readersów" przeczyta tekst z zaintersowaniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

ten tekst jesrt przykłądem tzw."przedobrzenia". Chciałaś zawrzeć bardzo wiele, wyszło tak, że nie wiadomo co z tego wynika, nie ma wyraźnego przesłania, ironia nieczytelna.
albo gadamy o istocie wspólczesnej komunikacji i jej zafałszowaniach na skutek nowych narzędzi tej komunikacji albo o problemie kazirodztwa. Inaczej, to się takie dywagacje, nawet jeśli nie pozbawione sensu, zbywa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taki był wynik konsultacji z redakcją :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ok. z cudzysłowem zaraz inaczej wygląda. Dziekuję!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, przeczytam artykuł gdy zostanie zmieniony tytuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.