Facebook Google+ Twitter

W blasku Czterech Słońc

„Dzień dobry, cześć. Nie wiem, czy chce się jeszcze spotkać z tym filmem, ale dla Was, dla tego miłego miasta, tego miłego festiwalu – jeszcze raz to zrobię”.

 / Fot. Wojtek SzabelskiRozpoczął Bohdan Slama - wybitny, czeski reżyser, autor wielokrotnie nagradzanych Czterech Słońc – i zaprosił do obejrzenia jego filmu.
Obraz opowiada historię rodziny, ich zmagań z problemami, powolnym rozkładem łączących ich więzi. Fogi , grany przez Jaroslava Plesla, ma czterdzieści lat, dzieci i żonę. Przy czym jest całkowicie niedojrzały i stanowi dla niej raczej kolejną troskę, niźli wsparcie. Swoje problemy stara się rozwiązywać przy pomocy Karela (Karel Roden), wiejskiego guru, dziwaka, „żyjącego duchowo”, nieustannie szukającego tajemniczego Mistrza. Rozpad rodziny Fogiego nie ma swojego źródła jedynie w nim, bądź problemach finansowych - niemalże każdy jest czemuś winny. Syn Vago przechodzi okres młodzieńczego buntu, porzuca szkołę i dołącza do starszej od siebie młodzieży, z którą imprezuje, nie stroniąc od narkotyków i alkoholu. Jego macocha, szukając bliskości i oparcia, którego nie może znaleźć w niestabilnym emocjonalnie Fogim, nawiązuje romans z nauczycielem pasierba. Slama bacznie przygląda się relacjom pomiędzy jednostkami, umieszcza je, tak jak w większości swoich filmów w zamkniętej, małej społeczności wiejskiej. Dlaczego? Gdyż jak mówi - sam żyje na wsi. Opisywanie znanych realiów sprawia, iż jego filmy stają się znacznie bardziej naturalne.
Tworząc film, Slama odwołał się do własnych przeżyć, doznań. Jedno z jego dzieci miało wypadek samochodowy, zupełnie jak syn Fogiego. Vago udaje się jednak przeżyć. Scenariusz jest więc również zapisem personalnej tragedii reżysera oraz rodziców dwójki chłopców, którzy także zginęli w kolizji. Jego bohaterowie po części powstali z obserwacji rodzin zabitych, rozpadu związków wywołanego przez tragedię, relacji, których siła i tak była już nadwątlona, płomień miłości dawno zaś przygasł. Zapytany czy Fogi to postać, pod której maską ukrywa się sam reżyser, odpowiedział, śmiejąc się: „Jednocześnie widzę się w nim i nie widzę, posiada moje złe cechy, są jednak one wielokrotnie wyolbrzymione”. Slama zwrócił również szczególną uwagę na rolę poczucia winy, tego jak zwiększa ono tragizm przeżywanej sytuacji. Jana – macocha Vago, obwinia się za wypadek pasierba, uważa, iż chłopak znajduje się w feralnym samochodzie tylko dlatego, że zdradziła jego zaufanie, śpiąc z mężczyzną, którego nienawidził. Slama podkreślił, iż chciał ukazać życie dziecka w patchworkowej rodzinie, los jednostki, w momencie, w którym nie czuwa nad nią Mistrz (Karel).
Zapytany o znaczenie tytułu filmu, śmieje się i opowiada: „To zupełny przypadek, a jednocześnie znak przeznaczenia. Szukaliśmy ogródka działkowego, który mógłby stanowić scenografię dla ogrodu Mistrza, którego poszukuje Karel. Miałem taką wizję, że płot musi być żółty. I w końcu znaleźliśmy tę idealną lokację, wtedy kiedy myśleliśmy, że już wszystko stracone. Płot nie był co prawda żółty. Był zielony, a na bramie widniały cztery złote słońca. Stwierdziłem, że to znak, że muszę tak nazwać film”.
Cztery Słońca to świetne studium ludzkiej psychologii, relacji rodzinnych. Film niby zwyczajny, jednakże przeszywający na wskroś i skłaniający do myślenia. Must-see kina egzystencjalnego, traktującego o życiu człowieka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.