Facebook Google+ Twitter

W blasku Mistrza. O filmie Jana Holoubka

Płytę z filmami z XVI Ogólnopolskiego Niezależnego Przeglądu Form Dokumentalnych NURT 2010 w Kielcach dołączył do jednego z numerów pewien tygodnik. To było zapewne kilka miesięcy temu. Wyjąłem ją z szuflady zaledwie wczoraj i jestem pod wrażeniem jednego z filmów, a zwłaszcza pod urokiem jego głównego bohatera.

Tym filmem, jednym z pięciu znajdujących się na płycie, jest trzydziestosiedmiominutowy dokument "Słońce i cień" Jana Holoubka zrealizowany dla TVP 2. To jego autorski film, do którego napisał scenariusz, zrobił zdjęcia (wespół z Klaudiuszem Warszewskim) i który wyreżyserował. Bohaterem tego obrazu, co w pewnym stopniu wydaje się naturalne, jest sławny ojciec reżysera, wybitny (moim zdaniem najwybitniejszy, na równi z Tadeuszem Łomnickim) aktor, Gustaw Holoubek. Zdjęcia zrealizowano na rok przed śmiercią artysty.

Kadr z filmu "Słońce i cień" Jana Holoubka. / Fot. materiały promocyjneKoncepcja realizacyjna "Słońca i cienia" jest niezwykle prosta, by nie powiedzieć najprostsza z możliwych. Oto dwaj starsi panowie (obok wspomnianego już Holoubka występuje równie znakomity pisarz i reżyser, Tadeusz Konwicki) spacerują sobie niespiesznie po jesiennym lesie, w scenerii, jakby żywcem przeniesionej z filmów Wojciecha Hasa, od czasu do czasu popalają papieroski (dobrze, że nie doszło do pożaru) i wspominają, opowiadają różne dykteryjki. A właściwie opowiada Gustaw Holoubek, bo Tadeusz Konwicki zazwyczaj jedynie potakuje lub uzupełnia wypowiedzi gwiazdy swoich filmów. Panowie znają się i przyjaźnią od wielu lat, od czasów, gdy rozmawiali głównie o piłce nożnej i panienkach (teraz tematy ich rozmów dotyczą spraw bardziej ostatecznych); zapewniają się o swym braterstwie mimo skrajnie odmiennego stosunku do kotów. Chociaż Konwicki wspomina, że bał się na początku Holoubka i chcąc go zaangażować do filmu "Salto" prosił Stanisława Dygata o protekcję.

Gustaw Holoubek należał do tych nielicznych polskich aktorów, którzy nawet nic nie mówiąc, samą swoją obecnością, spojrzeniem, elektryzowali widzów. To zjawisko wydaje się być z pogranicza nie do końca zrozumiałej przeze mnie magii. A w filmie swojego syna aktor mówi o wielu sprawach, także tych wydaje się powszednich, jak samotność na emeryturze, gdy telefon od przyjaciół dzwonił z rzadka lub w ogóle... Ale słucha się go z zapartym tchem, z rozdziawionymi ustami! Bo poza piękną polszczyzną, płynną narracją opowieści Holoubka zawierają nieprzemijającą mądrość. Naturalnie, najwięcej jego przemyśleń dotyczy aktorstwa, które jest dla niego materializacją marzeń o przemianie charakteru, spełnieniu się w innej wersji człowieka. - Im dalszy jesteś charakterologicznie od postaci, którą masz grać, tym rezultat jest lepszy - klaruje Konwickiemu. - Głównym grzechem aktora jest ekshibicjonizm, którego widz nie lubi. Z prywatności aktora w granej przez niego roli powinien pozostać jedynie pogląd na rzeczywistość.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

5* Krzysiu, pożyczysz?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy byłby Pan uprzejmy pocztą pocztą elektroniczną podać nazwę tygodnika i ewentualnie nr.5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z przyjemnością przeczytałam :) Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

5.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znakomity tekst. Postaram się obejrzeć ten film. To był wielki aktor i niezwykły człowiek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Katarzyno, dziękuję za uznanie. Wszystkim polecam ten film.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Krzysztofie, świetnie się czytało :-) 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.