Pozycja materiału w rankingach:
Agnieszka Holland za "W ciemności" polską nominację do Oscara dostała w ciemno, przed premierą nad Wisłą. Od wczoraj słuszność tej decyzji można ocenić samemu - film trafia wreszcie do polskich kin.
Najnowszy film Agnieszki Holland z marszu stał się polskim kandydatem do Oscara zanim ktokolwiek zdążył go obejrzeć. Trzeba przyznać, że decyzja podjęta zeszłego lata przez powołaną przez ministra Zdrojewskiego Komisję Oscarową (której członkinią była m.in. Agnieszka Odorowicz, dyrektor PISF) była kontrowersyjna, ale dobrze zaplanowana. Z jednej strony bowiem polska widownia nie mogła się do tej decyzji odnieść, została postawiona przed "faktem dokonanym". Z drugiej jednak strony w przypadku Oscarów nie chodzi o zdanie publiczności, ale o kalkulacje. Agnieszka Holland ma wyrobioną markę, jej kino może nie podobać się masom, ale jest na pewno i polskie, i europejskie, i światowe. Postawienie na taką artystkę w ciemno i jednogłośne danie jej filmowi Holland szans na Oscara jest wzmocnieniem jego szans jako kandydata do finałowej piątki nominowanych. Zobacz także:
Artykuły
(58)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.24)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ewa 26.02.2012 13:25
Pani reżyser Agnieszkę Holland można nazywać reżyserem filmów i dobrym rzemieślnikiem w tym zawodzie. Nie można było jednak nigdy nazywać jej artystką,gdyż ona nie posiada sensu artystycznego. Ale nie każdy przeciętny obywatel potrafi rozróżnić artyzm od rzemiosła.
Julian Tomala 15.01.2012 17:41
Odpowiadam P. Eugeniuszowi Łuczyńskiemu: na tle polskiej kinematografii ostatnich kilkunastu lat ("Szwadron", "Poznań 56", "Generał Nil", "Popiełuszko", "Czarny czwartek", film telewizyjny o Pileckim) zarzucanie Żydom martyrologii po "Walcu z Baszirem", "Libanie", czy "Bańce mydlanej" nie jest uzasadnione, a pojawienie się pejsów w "Oczach szeroko otwartych" bynajmniej nie miało charakteru gloryfikacji ortodoksyjności.
Czy wszystkie filmy polskie nagradzane na zagranicznych festiwalach były o Żydach? "Nóż w wodzie", "Potop", "Katyń" - kandydaci do Oscara? "Matnia" - Złoty Niedźwiedź w Berlinie, czy "Człowiek z żelaza" - Złota palma w Cannes?
Film, który chciałby Pan zobaczyć nie mógłby powstać, bo w momencie, gdy armia Andersa już powstała Pański życzeniowy żydowski czekista nie specjalnie miałby przed kim Polaka ratować, bo powstaniu armii Anders ze swoimi ludźmi szybko z Rosji się wycofał - polecam reportaże Puszyńskiego "Noc na Kremlu". Czekista usiłował natomiast pomóc w "Katyniu" wdowie katyńskiej, bohaterce granej przez Maję Ostaszewską. Co do filosemityzmu - bohater "Różyczki" grany swoją droga przez Więckiewicza był Żydem w Służbach Bezpieczeństwa - i nie był bynajmniej postacią pozytywną.
Nie wiem Panie Kinosłuchaczu, czy "do jedynie słusznego komentowania", skoro jednak komentujemy na różne sposoby.
Pozdrawiam
kinosłuchacz 10.01.2012 22:03
To jest film nie do oglądania,tylko do jedynie słusznego komentowania.
Eugeniusz Łuczyński 09.01.2012 08:42
utwierdzam się w swojej -krytykowanej przez nieliczną grupę moich znajomych- teorii : żydzi składają się z pejsów i martyrologii , a polska sztuka - w tym filmowa - może być dostrzeżona na świecie pod warunkiem że ową teorię pokazuje. W marzeniach swoich widzę film o tym jak żydowski czekista ratuje rodzinę polskiego oficera armii Andersa przed unicestwieniem a ministerialna komisja oskarowa kwalifikuje to dzieło do Oskara na etapie pisania scenariusza. Masz rację "levy". Będzie obciach jak zawsze ,ale grunt to kolejny raz zapewnić świat ,że polacy to urodzeni filosemici . Szalom
Julian Tomala 08.01.2012 16:20
Dziękuję za komentarze. Podtrzymuję swoje zdanie na temat "zmonopolizowania" filmu przez Więckiewicza. Uwzględniając wspomnianą Grochowską, czy Preiss, oczekiwałoby się dla tych zdolnych aktorek bardziej rozbudowanych ról. Głowacki i Bosak, jedni z najciekawszych aktorów młodego pokolenia (Głowackiego cenię za świetny występ w "Odzie do radości" i "Rozdroże Cafe" - w tym drugim również niezły Bosak) tylko się w zasadzie pokazują. Na tym tle zagraniczni aktorzy maja większe role, ale, cóż odnoszę wrażenie, że nie wypadają zbyt dobrze, grają albo zbyt teatralnie, albo bez przekonania, trochę jak rodzina Szpilmana w Pianiście grana przez Brytyjczyków. Wyrazisty jest za to Żurawski jako Ukrainiec, ale i jego rola jest okrojona, a los w miarę przewidywalny.
Odnośnie "ferowania nominacji" - zgadzam się jak najbardziej z tym, że emocje feruje się bez pozwolenia większości widowni na obejrzenie filmów; właśnie dlatego pisałem o tym, że zastanawiające jest nominowanie go przez polską komisje przed jego premiera nad Wisłą. Czy jest pewniakiem - miałem na myśli szanse do nominacji (finałowej piątki), ale też hipotezę, czy to ów film powinien być "pewniakiem" pośród polskiej konkurencji.
Pozdrawiam
Krzysztof Krzak 07.01.2012 10:50
Trzymam kciuki za film Agnieszki Holland.
Katarzyna J. Markiewicz 06.01.2012 21:51
"Róża" jest rzeczywiście mocniejsza, świetnie zrealizowana i zagrana, wywołała we mnie o wiele więcej emocji niż produkcja Holland. Jednak zupełnie nie zgadzam się z tym, że "W ciemności" jest filmem jednego aktora. Więckiewicz zdecydowanie ten obraz zdominował, ale nie można nie zauważyć kreacji Grochowskiej czy, naturalnej w każdej odsłonie, Kingi Preis.
Więckiewicz znowu pokazał klasę i w przeciwieństwie do Pana, jestem wdzięczna Holland, że nie pociągnęła dalej wątku poczucia winy i wyrzutów sumienia u Sochy, bo wtedy bohater "W ciemności" kojarzylby mi się jeszcze bardziej z postacią z "Wymyku". Z utęsknieniem czekam na moment, w którym Więckiewicz dostanie wreszcie rolę ZUPEŁNIE inną niż wszystkie dotychczasowe.
Pozdrawiam :-)
levy 06.01.2012 20:34
Takim samym pewniakiem jak kilka poprzednich :). Jeszce prawie nikt nie obejrzał i recenzje starczają do ferowani oskarowych nominacji ;O)
Koncert Krzysztofa Myszkowskiego w Lisiej Górze - Śmignie [Zdjęcia]
(odsłon: +2362)