Facebook Google+ Twitter

W cieniu Argania spinosa

Argania jest gatunkiem endemicznym występującym tylko na południu Maroka. Spełnia ważną rolę w funkcjonowaniu swego środowiska. Jest drzewem świętym uważanym za dar Boga. Rabunkowa eksploatacja sprawia, że stało się gatunkiem zagrożonym.

Kozy na drzewie arganowym. / Fot. Wikipedia - Daniel*DJedziemy dość wygodną, górzystą drogą z Agadiru do Tiznitu, gdzie zwiedzimy zakład produkujący srebrną biżuterię i malowniczą osadę Tafroute. Z nosem przyklejonym do okna autokaru podziwiamy surowe krajobrazy Antyatlasu. Mijamy berberyjskie kasby z różowawego kamienia. Czasem trudno je dostrzec, gdyż zlewają się z kolorem podłoża i otaczającymi je górami.

Roślinność jest tu uboga. Od czasu do czasu mijamy jakieś pojedyncze drzewa lub krzaki. Jest dopiero początek lutego. Może kilka tygodni później będzie tu bardziej zielono. Nagle ktoś z przodu alarmuje: - Kozy po prawej stronie! Nasz przewodnik zarządza krótki postój na sesję zdjęciową. Biorę mojego "głupiego Jasia" i posłusznie wysiadam z autokaru.

Widok zapiera dech w piersiach. Na ogromnym drzewie pasie się stado kóz. Pilnuje je Berber staruszek ubrany w brązowawą galabiję. Przygląda nam się z politowaniem. Mówię mu dzień dobry i pytam, czy mogę zrobić kilka zdjęć. Oczywiście. Zaraz jednak pyta z niedowierzaniem: - Pani, czyś ty nigdy nie widziała kozy na drzewie? – Na drzewie, nigdy. Rzadko widuję kozy. Nasze kozy pasą się na łące. – Jesteś z miasta – domyśla się. – Tak, ale urodziłam się i wychowałam na wsi. Mój ojciec, podobnie jak inni rolnicy z naszej wsi, hodował krowy. To pańskie stado? – Nie, ja nie jestem bogaty. To stado należy do kilku osób, ja je tylko pasę. Podobają ci się te kozy? – Tak, są śliczne. O, tamta na czubku jest cała czarna, a te malutkie już potrafią wspinać się po gałęziach. – A wiesz, pani, że one nie mają pazurów tylko, raciczki? – próbuje mnie oświecić. Dla niego jestem sympatyczną, ale niezbyt rozgarniętą Europejką. - Jak się nazywa to drzewo? – Argania. Ma orzeszki, z których wytłacza się bardzo dobry olej. Radzę ci posmakować. I nie zapomnij kupić butelki dla twojej rodziny…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

W 1987 roku mieszkałem wraz z żoną przez dwa miesice w Agadir również i whotelowym ogrodzie znajdowało się drzewo "życia" jak natywali tubylcy. To drzewo potrafi wyżywić niejednokrotnie całą rodzinę. Opadające i zmurszczałe gałęzie dają ciepło ich owoce wyglądają jak nasze włoskie orzechy tylko s posiadają miększą skórę z których otrzymują również olej. Olej ten rozlewany do malutkich butelek sprzedawano na Suku ( Targu) jako " medecynę"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy tekst i temat. Niebywały widok kóz na drzewie.
Olej arganiowy jest bardzo ceniony w sztuce kulinarnej i jest jednym z droższych produktów spożywczych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak wiele gatunków Fauny i Flory pada, spowodowane działalnością człowieka, trudno sobie wyobrazić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie,
Pasterz kóz mówił dobrze po francusku. Znając ten język, można się swobodnie porozumieć w krajach Magrebu. Marokańczycy są dwujęzyczni.
Mam nadzieję, że uda się uratować arganie. Próbują coś robić, ale oglądają się na Zachód. Szukają pieniędzy na projekt ratowania tego gatunku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawe. Wiem, że kozy radzą sobie w każdych warunkach lecz widok stada na drzewie to coś niebywałego. A i samo drzewo bardzo interesujące. Pewnie udało się przywieźć na pamiątkę orzecha arganii? Mam nadzieję, że powiedzie się zwiększanie areału tego drzewa. W jakim języku udało się rozmawiać z Berberem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.