Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32600 miejsce

W Coffeeheaven nie poczekasz na znajomych?

Wydawać by się mogło, że w obecnej tzw. wolnorynkowej rzeczywistości w sferze obsługi klienta nie powinno nic szwankować. Tymczasem zdarzenia na tym polu mogą przejść najśmielsze wręcz oczekiwania.

 / Fot. Mark Prince/domena publicznaSkandal, to jedyne właściwe słowo, jakie przychodzi mi do głowy. Rzecz dzieje się w kawiarni Coffeeheaven na terenie Centrum Handlowego ''Plaza'' w Lublinie. 4 stycznia umówiłem się tam ze znajomą, celem udzielenia jej pomocy w napisaniu odpowiedzi na pozew w sprawie cywilnej. Około godz. 16.40 przyszedłem do wspomnianej kawiarni, zająłem miejsce przy wolnym stoliku, zacząłem czytać wyłożoną tam ''Gazetę Prawną''. Ciekawą lekturę przerwał mi pracownik kawiarni o imieniu Marcin. Powiedział mi, że nie mogę tu przebywać, ponieważ nic nie kupiłem. Odrzekłem, że czekam na znajomą, z którą jestem tu umówiony w urzędowej sprawie. Ten odparł, że czekać będę mógł jedynie wtedy, gdy zamówię przynajmniej kawę. Tłumaczyłem mu, że ponieważ koszty zamówienia ponosi inna osoba, muszę czekać na jej przybycie. Marcin usiłował jednak wymusić na mnie zamówienie owej kawy, mówiąc, że zapłaci za nią moja koleżanka po swoim przybyciu. Zripostowałem, że nie mogę rozporządzać czyimiś pieniędzmi, a decyzję o złożeniu zamówienia może podjąć jedynie osoba, na którą czekam. Ten stwierdził, że jestem niedorzeczny i groził mi usunięciem z lokalu przy pomocy pracowników ochrony.

Od przybyłych ok. godz. 17.05 ochroniarzy dowiedziałem się, że opisany Marcin podawał się za właściciela lokalu oraz że pomówił mnie o rzekome zakłócanie porządku. Chwilę potem przybyła długo oczekiwana przeze mnie koleżanka. Marcin nadal usiłował wymusić na nas zamówienie dwóch kaw. My jednak zrezygnowaliśmy z usług tego przybytku, w którym tak podle nas potraktowano, przenosząc się piętro wyżej, gdyż zakładów gastronomicznych, w których można miło spędzić czas, w centrach handlowych na szczęście nie brakuje.

Wystosowałem do kierownictwa sieci pismo z zapytaniem, czy rzeczywiście w podległych im lokalach istnieje oficjalny zakaz oczekiwania przy stoliku na osobę, z którą klient się umówił. Poprosiłem o podanie podstawy prawnej, w wyniku której
pracownik może zmusić konsumenta do złożenia zamówienia.

W całym zdarzeniu wysoce zastanawiający jest prymitywizm niektórych pracowników sektora usługowego, ich dążenie do wykonania obrotów za wszelką cenę - nawet wymuszeń, gróźb czy szantażu. Jak skutecznie walczyć z takimi praktykami? Wszystko to warto poddać głębokiej refleksji.

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (26):

Sortuj komentarze:

Zgadzam się z panią Grażyną. Ponadto odpowiedź Coffeeheaven oraz świadka całego zajścia wyraźnie wskazuje na tendencyjność tekstu urażonego prawnika.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.01.2013 10:31

Kochany :):):) panie Łukaszu, w całej tej zabawie z publikacjami chyba chodzi o to, by zwrócić uwagę na jakiś problem i poznać zdanie czytelników.
Ponieważ mam prawo ocenić sprawę wg własnych kryteriów, to tak właśnie uczyniłam.
Pan również może napisać (bo również ma prawo), że nie widzi niczego niestosownego, gdyż pana zdaniem wszystko jest w porządku.
I tak powinniśmy byli trzymać bez zahaczania o prawdy "najmojsze". -;)
Pozdrawiam - gra.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.01.2013 09:56

Pani Grażyno kochana :):):)
Ja, w przeciwieństwie do Pani, nie wiem, co autor tam robił, i dlatego podaję przykłady - kiedy akurat miał panu bariście prawo odmówić. Przy-kła-dy. A pani już wydała wyrok: miał pytona w portfelu. I tym się różnimy.

Porównanie Coffeeheaven do "domu znajomych" jest niewłaściwe. Sieciówka serwuje Pani kawę i ciastka, i nic więcej. Do domu znajomych udaje się Pani w celu zacieśnienia więzi a nie serwisu kawowego.


"Napisałam, że nie widzę powodu, dla którego owa pani miałaby płacić za pana prawnika. To dwie różne rzeczy."

Pani Aneto, nie zrozumiemy się :):)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Łukaszu, a gdzie ja napisałam, że chcę, żeby ktoś płacił za kawę kobiety?
Napisałam, że nie widzę powodu, dla którego owa pani miałaby płacić za pana prawnika. To dwie różne rzeczy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.01.2013 09:28

Panie Łukaszu, zarzuca pan innym, a sam siebie nie słyszy.
Przede wszystkim nie jest ważne, kto miał zapłacić: klientka czy klient, tylko że wg pana jak również autora miał - a może winien? - to zrobić KTOŚ za zamawiającego. A niby dlaczego?
Po drugie, i owszem, w kawiarni załatwia się wiele różnych spraw, lecz właściciela i obsługę nic a nic to nie obchodzi. To jest prywatna sprawa gościa korzystającego z lokalu. Proszę zauważyć: GOŚCIA, który winien zachować się jak na gościa przystało.
Czy do domu znajomych też pan wchodzi z roszczeniami?!?
Po trzecie, czy w Polsce przestały już obowiązywać podstawy kindersztuby?
Mam nadzieję, że jeszcze nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.01.2013 09:06

"czy kawiarnia służy do załatwiania urzędowych spraw"

Pani Aneto, owszem. Zdziwiłaby się pani, jakie sprawy można załatwić w takiej sieciówce.

Czytałem komunikat zarządu Coffeeheaven i nie spodziewałem się innego głosu w tej sprawie. Zresztą napisałem wcześniej, że pomijam to, czy pretensje autora są słuszne czy nie. Chodzi mi o inwektywy, stosowane w kierunku autora.

"W obu przypadkach oczekiwanie że koleżanka za mnie zapłaci uważam za mało fajne."

A to już mnie rozśmieszyło (właśnie piję poranną kawę we własnym mieszkaniu). To z jednej strony kobiety walczą o parytety, a z drugiej chcą, żeby płacić za ich kawę? Czepiając się tego, co autor powiedział bariście (nie właścicielowi, w sieciówkach nie ma kogoś takiego jak właściciel lokalu), powtarzam: wie pani tylko tyle, że była to znajoma, i że sprawa urzędowa. Gdyby zadzwoniła do mnie pani z banku X i chciała zaprezentować ofertę, a umówilibyśmy się w takim miejscu, to bariście nie tłumaczyłbym prawdziwego celu tylko też powiedziałbym "znajoma, sprawa urzędowa", a czy zapłaciłbym za kawę? - nie, bo to mnie zaproszono. I tyle.

Miesza pani kilka wątków. Ja piszę o tym, że określenie "pajac" w stosunku do autora jest niestosowne, a pani o tym, że niepłacenie za kawę kobiety jest mało fajne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Łukaszu, autor nie TYLKO opisał sytuację, lecz określił ją jako SKANDAL i PRYMITYWIZM. Dla mnie osobiście określenia te pasują do jego zachowania.
I jak to "nie pisał o sytuacji, dlaczego, w jakim celu się tam znalazł. Nadmienił tylko, iż powiedział bariście, że czeka na znajomą"?? Ależ pisał dokładnie. Pisał również, że:
- jest umówiony w urzędowej sprawie - [czy kawiarnia służy do załatwiania urzędowych spraw? A jeśli nawet, to co to zmienia dla właściciela lokalu i oczekujących na miejsce gości?]
- koszty zamówienia ponosi inna osoba - a zaraz później, że nie może rozporządzać czyimiś pieniędzmi, a decyzję o złożeniu zamówienia może podjąć tylko ona [a więc dalej żadnego zamówienia być nie musi]

Czytał Pan już zapewne przytoczoną przez panią Lidię odpowiedź Coffeeheaven.

Zgoda, nie mamy prawa ani wiedzy co do portfela prawnika. Wobec tego powiem tak. Jeśli nie było by mnie stać na kawę, herbatę, cokolwiek, poczekałabym / umówiłabym się gdzie indziej.
Jeśli byłoby - określenia typu "pyton w kieszeni" zaczynają mieć jakieś uzasadnienie.
W obu przypadkach oczekiwanie że koleżanka za mnie zapłaci uważam za mało fajne.

Na wszystkie pytania, jakie Pan kierował do pan Grażyny, odpowiedziałabym twierdząco.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.01.2013 07:47

@Łukasz Brzezicki Wczoraj 14:23 - tak, panie Łukaszu, i nie tylko bym, ale wręcz sączyłam wodę mineralną, gdyż nie miałam przy sobie więcej grosza. Bo niewarta awantura za szklankę mineralnej czy filiżankę kawy szczególnie tam, gdzie mnie proszą o zwolnienie stolika lub zamówienie czegoś. I rozumiem właściciela lokalu nie dysponującego wolnymi stolikami.
Z taką prośbą można się spotkać na całym świecie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.01.2013 14:23

Czytam komentarze tu i na FB, i szeroko otwieram oczy ze zdziwienia. Wytykacie państwo autorowi, że jest prawnikiem, a nie stać go na kawę. Nie macie do tego prawa, bo nie zaglądacie mu do portfela. Padają określenia "wstyd", "ogarnij się", "pyton w kieszeni", piszecie, że barista właściwie miał prawo go wyprosić (właściciel restauracji pewnie tak, w sieciówce - nie). Na Fejsbuku pewien pan ("Pracuje w firmie: Komenda stołeczna policji") napisał: "ten pajac jeszcze się na tą okoliczność poskarżył".

A autor opisał JEDYNIE to, w jaki sposób go potraktowano (pomijam, czy słusznie czy nie), nie pisał o sytuacji, dlaczego, w jakim celu się tam znalazł. Nadmienił tylko, iż powiedział bariście, że czeka na znajomą. Resztę komentujący dołożyli sobie sami. "Pyton w kieszeni" - pani Grażyno, załóżmy, że dzwoni do pani doradca mobilny z banku, zaprasza po odbiór dokumentów, umawiacie się w kawiarni. Kupiłaby pani kawę i "sączyła długo"? Kolejna sytuacja - znajomej z banku brakuje do targetu jednego ROR-u, prosi, aby pani założyła, ROR jest bezpłatny, a pani będzie miała wypasione konto, umawiacie się właśnie tam. Będzie pani "sączyć kawę"? Inna sytuacja - dzwoni doradca finansowy, proponuje spotkanie, ma dla pani super ekstra okazję, ustalacie właśnie to miejsce, propozycja spotkania wyszła z jego strony. Niestety, dzwoni i mówi że się spóźni. Kupi pani kawę czy raczej poczeka pani?

To tylko przykłady, ale takie niuanse zmieniają sposób postrzeganie autora. Pozdrawiam wszystkich wyrokujących.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poniżej zamieszczamy pełną odpowiedź Coffeeheaven, zamieszczoną na profilu firmy na FB:

"Priorytetem CHI Polska S.A. jest świadczenie we wszystkich naszych kawiarniach najwyższej jakości usług, serwowanie najlepszych produktów, a także zapewnienie przyjaznej atmosfery Klientom. Mając na względzie komfort naszych Gości, kierujemy się zasadą dobrych praktyk biznesowych, w myśl których zapewniamy wygodną i bezpieczną przestrzeń do spożywania naszych produktów.

Wobec zaistniałej 4 stycznia 2013 roku sytuacji, bariści coffeeheaven z CH Plaza w Lublinie dołożyli wszelkich starań, aby pomóc Klientom, którzy oczekiwali z daniami i napojami, w znalezieniu miejsca do wygodnej konsumpcji. Prośba o złożenie zamówienia, celem zapewnienia pierwszeństwa w spożyciu posiłku, lub udostępnienie miejsca Gościom oczekującym na konsumpcję, wystosowana do osoby niekorzystającej z usługi kawiarni, mieści się w ramach dobrego obyczaju i zasad współżycia społecznego".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.