Facebook Google+ Twitter

W czerwcu najsłynniejszy „leśny człowiek” z Wrocławia kończy 36 lat

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-05-05 09:11

Inteligentny, cierpliwy i niezwykle silny. Ma talenty i urok, który zjednuje mu fanów z całej Polski. Taki jest Tumku, czyli orangutan z wrocławskiego zoo. Czwartego czerwca Tumku skończy 36 lat.

Z pewnością jak co roku w prezencie dostanie ogromną paczkę z Krakowa – od pani Marzeny i jej męża Piotra. Są jego wielbicielami i sponsorami. Trzy razy w roku: na Dzień Dziecka, urodziny i na Gwiazdkę wysyłają mu paczki. Z gumowymi zabawkami, ubraniami, karimatami, plastikowymi rurami czy trąbkami, jakie zabiera się na mecze koszykówki.

Emigrant z Ameryki

Tumku mieszka we wrocławskim zoo już 22 lata / Fot. Fot. Paweł Relikowski– Uwielbia się nimi bawić. Owijać karimatą, drzeć ubrania, kombinować, co można zrobić z rurą albo podmuchać na nas przez trąbkę. Czasem nam ją daje i wtedy wiemy, że to my mamy na niego podmuchać. Zwłaszcza fascynuje go plastik – opowiada Elżbieta Gajewska, opiekunka „Tomka”. Tak Tumku nazywają wszyscy pracownicy zoo. Pani Elżbieta zna Tomka 22 lata. Wtedy, wraz z partnerką Sajang, trafił do Wrocławia z ogrodu na wyspie Jersey. Samica padła kilka lat później i Tumku został sam. – Ale nie cierpi, bo w naturze samce żyją samotnie w dżungli. Z samicami, które same wychowują młode, spotykają się tylko na czas rui – uspokaja pani Elżbieta. Tumku dzieci i tak nie mógł mieć, gdyż w Jersey podwiązano mu nasieniowody. Jest bowiem mieszańcem dwóch żyjących na świecie gatunków orangutanów i nie chciano, aby powielał „złe geny”.

Rozrabiaka i rzeźbiarz

We Wrocławiu szybko się zadomowił. A swoją pomysłowością nieraz dał się we znaki. – Gdy jego opiekun John przywiózł go do Wrocławia i spojrzał na wybieg, powiedział: daję wam rok, przez ten czas on to wszystko zdemoluje – wspomina Elżbieta Gajewska. Tomek najpierw wyrwał deskę z boazerii, a potem używając jej jako dźwigni, zerwał ze ściany całą boazerię i wybił deskami szyby. Na jego wybiegu nie może wystawać żaden gwóźdź, bo spryciarz po chwili go wyciągnie, a potem użyje jako narzędzia, aby np. rzeźbić w posadzce.
– Kiedyś robotnicy naprawiający usterki na jego wybiegu zostawili płaski klucz pod konarem. Przeoczyłam go, ale nie Tumku. Szybko odkrył do czego służy i poodkręcał wszystkie śruby. Musieliśmy go przekupić workiem orzeszków, aby go oddał. Innym razem Tumku użył starych dżinsów, aby podważyć i oderwać konar od posadzki. Odtąd do zabawy nie dajemy mu dżinsów – śmieje się pracownica zoo. Zapewnia, że Tumku nie jest złośliwy, tylko musi mieć zajęcie. Choćby rysowanie kredkami na papierze. Albo owijanie się w papier toaletowy. Tumku to uwielbia.

Baw się, bo cię opluję

Mimo dużych zapędów niszczycielskich, Tomek jest ulubieńcem pracowników, zwłaszcza kobiet. Zaskoczył je choćby tym, że woli botwinkę od bananów. – Choć nieraz nas opluł. W ten sposób ponaglał nas, żeby się z nim pobawić albo szybciej dać mu jeść – tłumaczy Elżbieta Gajewska. Krzywdy nikomu nie zrobił, ale trzeba się liczyć z jego nastrojem. Kiedy jest zły, wali rękami o podłogę albo rzuca przedmiotami. Najlepiej plastikowymi miskami, bo robią dużo hałasu. A gdy się zdenerwuje, jak wszystkie samce wydaje przeraźliwy ryk. Albo niezadowolony głośno cmoka. Choć w porównaniu z szympansami orangutany są ciche, jakby „zamyślone”. – Gdy my coś głośniej mówimy, to rękami zakrywa uszy. Taki wrażliwy! I nie można się go bać. Od razu to wyczuje. I nie daj Boże próbować coś mu odebrać, bo jak chwyci, to nie puści. Trzeba się potem targować.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.