Dlatego każde słowo pisane cyzeluję uprzednio pieczołowicie w ulotnej chwili, gdy spływa z ruchem palców na klawiaturę, długopis, ołówek.
Bo przecież wykorzystuję bezwzględnie każdego, kto potrafi i gotów czytać, mamiąc go nieprawdziwym światem. To sprawia przyjemność niewątpliwą.Pada deszcz. Najpierw delikatnie, niepewnie pobrzękiwał dźwięcznie w zakosach blaszanego dachu. Potem nabierając pewności i rozmachu formował szeregi, linie i ściany monotonnie opadającej wody. Grzmiał, bębnił i obietnicę czegoś więcej przynosił. I tak! Błyskając tuż, tuż grom się objawił i rozdarte powietrze z burzowym szaleństwem wdarło się na balkon. Myśl przenikająca, że zajrzy wściekle oto do pokoju i zabierze moje bezwolne bytowanie w swądzie palonego ciała. Myśl absurdalna, niedorzeczna i mało pociągająca.
Teraz rozszalały już żywioł hasa swobodnie pomiędzy domami. Koi resztki upalnego dnia na asfalcie, równym pokrywając całunem miejski pejzaż. I nagle w jednostajny szum inne, niepokojące akcenty się zakradły. To gradobicie. Nie pada już. Napierdala. Taak. Obiecałem nie przeklinać. Obiecałem wiele. Nie na wiele to się jednak może przydać. Chociaż…wulgaryzmom stop. Kiedyś jakbym raczej nie nadużywał. Może więc pośród wielu innych ponętnych i wymagalnych obietnic co do mego pożądanego zachowania, utrzyma się choćby ta niewielka zaleta?
Cztery noce. Pada. Bezsenne, godziwie obdarzające zmęczeniem. Noce oczekujące poranka i poranki oczekujące mądrych i zrównoważonych stanów, myśli, emocji. Trudno się wyzbyć przeświadczenia, że oto w tym zrywie natury nie jestem kojony myślą szmeru letniej ulewy lecz przekonaniem, że przegrałem.
Pada. Leje. Smaga biczami i przynosi chłód. Zimno. Za mało jedzenia. Za mało ochoty na przełykanie. Zbyt dużo goryczy w oczekiwaniu. Zbyt wiele upokorzeń w milczeniu, w rzucanej słuchawce, w krzyku, w braku zrozumienia. Mówisz, że rozumiesz. Starasz się wyjaśniać i jesteś wrogiem. Bo się nie udało, bo nie potrafiłeś, bo czas upłynął. Upłynął czas uśmiechu i dobrego gestu. Czas cielesnej bliskości i bezpiecznej przystani twoich ramion. Pozostały twarde, stanowcze i rozkazujące zdania. Zdania szantażujące, zdania odbierające złudzenia…
I zastanawiasz się kim jesteś?!