– Jak powstał Wasz zespół?
– Zespół powstał prawie 10 lat temu, chłopcy szukali wokalistki i przypadkowo trafili do szkoły muzycznej, w której się uczyłam. Po pierwszej próbie wszyscy wiedzieliśmy, że trafił swój na swego.

–
Kuba Wojewódzki powiedział kiedyś: Na polskim rynku pojawiła się wokalistka, która umie wprowadzić słuchacza w bajkowy, magiczny klimat. Wraz ze swoim zespołem prezentuje niebanalny liryzm...
– Nie nam to oceniać, my robimy swoje, ale są to na pewno dla nas bardzo miłe słowa.
Najbardziej jednak zależy nam na opinii słuchaczy, bo to dla nich gramy i wydajemy płyty.
–
Z jaką muzyką powinien być utożsamiany zespół Goya?
– Na pewno nie chcemy grać soulu, funky ani r`n`b, bo w duszy grają nam słowiańskie nuty i mamy nadzieję, że gramy dobry polski pop.
–
Jaka na co dzień jest Magdalena Wójcik - kluczowa postać w zespole Goya?
– Jestem domatorką, ale niepozbawioną odrobiny szaleństwa. Bardzo lubię zajmować się domem, nawet, jeśli wszystko jest zrobione, zawsze znajdę sobie coś do roboty.
Jak każda kobieta uwielbiam zakupy, plotki z przyjaciółkami.
– Skąd się wzięła u Pani potrzeba śpiewania i bycia na scenie?
– Myślę, że nie chodzi o bycie na scenie i „robienie kariery”, tylko o potrzebę tworzenia i wyrażania się poprzez muzykę. Tę potrzebę odkryłam w sobie bardzo wcześnie, bo już w wieku kilku lat. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki.
– Potrafi Pani wybaczać błędy?
– Raczej wolę wybaczać błędy innym, na swoich wolę się uczyć.
–
Jakie znaczenie mają dla Waszego zespołu nagrody? Co jest według Was miarą sukcesu?
– Jak do tej pory nie otrzymaliśmy żadnej nagrody, dlatego nie wiemy, ile by dla nas znaczyła.
Miarą sukcesu dla nas jest fakt, że ludzie chcą kupić naszą płytę i przyjść na nasz koncert. To jest dla nas chyba najważniejsze.
– Czego powinniśmy Wam życzyć?
– Będą to chyba życzenia dla nas wszystkich, abyśmy żyli w normalnym kraju bez bezrobocia, biedy, z normalnymi politykami (jeśli to w ogóle możliwe).