Facebook Google+ Twitter

W imieniu demokracji, czyli w imieniu JOW?

Ordynację wyborczą niezbyt mamy udaną. Wskazuje na to Platforma Obywatelska (ostatnio jakoś mniej) i manifestanci spod Pałacu Namiestnikowskiego. Czy lekiem są Jednomandatowe Okręgi Wyborcze? A może istnieje jakaś inna, lepsza alternatywa?

Praktycznie niepodzielnie "króluje" w Polsce demokracja, na co wskazują nasi rodacy w badaniach społeczych. Z lipcowych danych CBOS, wynika, że 65 proc. Polaków zgadza się ze stwierdzeniem, że "demokracja ma przewagę nad wszelkimi innymi formami rządów". Jednocześnie krytycznie patrzymy na funkcjonowanie demokracji w naszym kraju. Udział w tym ma niewątpliwie niezbyt dobra, obowiązująca obecnie ordynacja wyborcza.

Analiza przyczyn takiego zachowania jest trafnie formułowana przez zwolenników funkcjonowania JOW, obecnych na paźdzernikowym marszu w Warszawie. Pytanie, czy stosowną odpowiedzią jest propagowana tam metoda większościowa. Niekoniecznie, bo także zawiera wiele uchybień. Często tych samych, które punktuje w obowiązującej ordynacji.

Złotym środkiem okazuje się chyba system szerzej w Polsce nieznany, a propagowany jedynie przez marginalnych Zielonych 2004. Opiera się on na wykorzystaniu zalet innych systemów, z pominięciem wielu ich błędów. Przede wszystkim zwiększa odpowiedzialność posłów przed wyborcami. Nie jesteśmy niejako zmuszeni do głosowania na kandydata innej partii. Opisuje to przykład republikańskiego wyborcy, który nie chce poprzeć centrowego przedstawiciela Republikanów (a taki np. wygrałby prawybory).

W ordynacji na wzór irlandzki nie występuje sytuacja, w której wystawia się tylko jednego kandydata konkretnej partii, celem uniknięcia rozbicia głosów, tak jak we wspomnianym przykładzie z amerykańskim wyborcą. W JOW, obowiązującym w USA, taki problem występuje.

Pojedynczy Głos Wyborczy to także skuteczna metoda karania źle działających parlamentarzystów. Jest zatem w tym zakresie lepszym sposobem związania parlamentarzysty z okręgiem wyborczym, a przede wszystkim z mieszkającymi tam wyborcami, nie jesteśmy bowiem jako wyborcy danej partii skazani na jej jedynego przedstawciela

Metoda PGP ma tą tylko wadę, że niestety zalicza się do skomplikowanych. Nadrabia to jednak tym, że najlepiej oddaje preferencje polityczne społeczeństwa. Ciekawie i szeroko metodę opisują tutaj sami jej propagatorzy, Zieloni 2004. Z pewnością interesująca lektura.

Na zakończenie stwierdzić muszę, że wbrew plakatowi niesionemu na warszawskim marszu, działanie w imię lepszej demokracji nie oznacza równocześnie działania w imię Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Zwłaszcza, że - jak starałem się wykazać - istnieją lepsze sposoby na poprawę naszej nieidealnej ordynacji. Idealna oczywiście nigdy nie będzie, ale czemu by nie spróbować ją ulepszyć?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Glowne wady Single Transferable Vote (Pojedynczego głosu przechodniego):

1. System ten jest niemonotoniczny w takim sensie, ze wieksza ilosc glosow z numerem 1 moze zmniejszyc szanse kandydata. I odwrotnie, danie kandydatowi najnizszego numeru, zamiast numeru 1, moze uczynic go zwyciezca. Jest to tzw. "no-show paradox".

2. System ten umozliwia wystapienie tzw. "thwarted majority paradox", czyli sytuacji, w ktorej dany kandydat wygralby w bezposrednich wyborach z kazdym z pozostalych kandydatow z osobna, a w STV nie otrzymuje mandatu.

3. W systemie tym partie czesto instruuja wyborcow, aby stawiali tylko tyle numerow, ile jest mandatow w okregu, np. tylko 1, 2 w okregu dwumandatowym. Jest to zaprzecznie idei STV i proba zamiany go w system zwyklej wiekszosci. Zjawisko to wystepuje dlatego, ze partie obawiaja sie chaotycznosci i przypadkowosci, ktore sa tak charakterystyczne dla systemu STV.

4. Zasady przydzialu mandatow sa bardzo skomplikowane i zrozumiale jedynie dla nielicznych wyborcow. Na jednym z blogow poswieconych niedawnemu referendum w Brytyjskiej Kolumbii, gdzie odrzucono STV stosunkiem 61-39, mozna bylo przeczytac m.in. nastepujace opinie: "stalem sie przeciwnikiem STV w momencie, kiedy zrozumialem, jak sie w nim przydziela mandaty" oraz " moj glos przechodzi na KOGO?".


Nie bez powodu niektorzy autorzy nazywaja ten system "drugim z kolei najgorszym systemem wyborczym". Winston Churchill, autor slynnego dictum o demokracji, tak sie wyrazil o STV: "jest to system, w ktorym najgorsi kandydaci otrzymuja mandaty najgorszymi glosami".

Tomasz J Kazmierski

źródło: http://romank.salon24.pl/113995,systemy-wyborcze#comment_1540319

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.