Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16897 miejsce

W internecie kwitnie handel pamiątkami hitlerowskimi

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2009-12-23 13:21

Kradzież z bramy byłego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz napisu "Arbeit macht frei" przypomniała o istnieniu ponurego międzynarodowego rynku obrotu pamiątkami po Trzeciej Rzeszy i Holokauście.

 / Fot. wikimedia commonsW przeszłości zlecano kradzieże dzieł starych mistrzów, ale w takich przypadkach nietrudno wyobrazić sobie szalonego kolekcjonera, który schodzi do swojego skarbca, by potajemnie podziwiać przedmiot niezwykłej urody. Ale cyniczne hasło hitlerowców skradzione z obozu, w którym wymordowano ponad milion więźniów?

Rynek pamiątek po nazistach należy po części do prawdziwych kolekcjonerów - mimo recesji wartość sreber stołowych Hitlera czy spinek do mankietów noszonych przez jego współpracowników, wydaje się rosnąć - a po części do internetowych cwaniaków. Ten haniebny biznes swoją twarz pokazuje rzadko, w ciasnych salach drobnych domów aukcyjnych, zwykle przy okazji wystawiania memorabiliów niezwiązanych z nazistami.

W maju pewien amerykański dom aukcyjny za 4250 dol. sprzedał filiżankę i spodeczek w róże i kasztany, z których Hitler pijał herbatę, a puderniczka kochanki Hitlera Ewy Braun osiągnęła cenę 4 tys. dol.

Dwa lata temu, tuż po śmierci ojca Johna Lattimera - amerykańskiego lekarza przy trybunale norymberskim, który podczas procesów opiekował się nazistowskimi zbrodniarzami wojennymi czekającymi na wyroki - jego córka odebrała telefon. Po złożeniu krótkich kondolencji, pewien kolekcjoner zaproponował jej 120 tys. dol. za pudełeczko na cyjanek, w którym Hermann Göring niegdyś trzymał swoją śmiertelną tabletkę. Za wiarygodne i autentyczne pamiątki oferuje się zaskakująco wysokie ceny - Göring, dowódca Luftwaffe, był pacjentem Lattimera - bo jest pewne, że jeszcze zyskają na wartości i bez problemu uda się je sprzedać kolejnym zainteresowanym. Ceny w internecie są niższe, ale też nie bada się tak skrupulatnie pochodzenia tych pamiątek. Ile lasek tak naprawdę posiadał Hitler?

Czytaj dalej na stronie polskatimes.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Takie jest życie, tacy są ludzie. Kolekcjonują najrozmaitsze rzeczy, co wcale jednak nie oznacza, że identyfikują się z tymi, do których one należały.Np. Kolekcjonerzy orderów i odznaczeń, posiadający w kolekcji Żelazny Krzyż, nie są automatycznie neonazistami. Podobnie kolekcjonerzy militariów. Nie jest to gloryfikacja zbrodni, lecz zbieranie pamiątek historycznych.
Historia to przeszłość. Nie można jej zmienić, ani wymazać. Zdarzyła się naprawdę.
Fascynacja niektórymi osobistymi drobiazgami postaci historycznych ma przełożenie na cenę, zarówno jeżeli chodzi np o Napoleona, Cromwella, Rasputina, Stalina, czy Hitlera.
Ktoś kto chciał kupic to pudełko Goeringa, na pewno traktował to jako lokatę kapitału. Na pewno nalezy kategorycznie sprzeciwiać się tworzeniu publicvznych miejsc pamięci i muzeów wszelkich zbrodniarzy. Problem w tym, że niektórzy ze zbrodniarzy sa całkiem dobrze wspominani przez swój kraj.Ostatni przykład. 70% Rosjan chwalebnie wyraża się o Stalinie.
Tym bym sie bardziej przejmował, niż pomylonym, nawiedzonym kolekcjonerem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.