2007-02-15 17:15, aktualizacja: 2008-12-11 17:47:32
Sprzedawcy cynicznie wykorzystują desperację osób z nadwagą. W sieci znów można znaleźć leki - rzekomo środki na walkę z otyłością. W Polsce i wielu krajach są wyłączone z użytku z powodu groźnych skutków ubocznych. – To handel cudzym kalectwem - usłyszeliśmy w Głównym Inspektoracie Farmaceutycznym.
Tajemnica poliszynelaRadosław Wojnowski 15.02.2007 18:17
kto chce ten zdobedzie te specyfiki, szkoda tylko,ze portale aukcyjne nie moga podjac konkretnych dzialan...
Radosław Wojnowski 15.02.2007 18:17
plus oczwiscie
Mir Nalezińskí 15.02.2007 20:55
Jeśli polskie prawo nieskutecznie ściga takich sprzedawców, a zaraz by się jednak zabrało za oferentów broni palnej, granatów czy zdjęć pedofilnych, to cóż to oznacza? Albo że nie jest to aż takie groźne (pewnie wódka jest groźniejsza), albo nie mają wytycznych do poważnego traktowania (ścigania). A jeśli w innych (sąsiednich krajach) można to kupić, to cóż to oznacza? Że tam są gorsze inspekcje zdrowotne? W tele występowała babeczka opowiadając, że przywozi sobie z Czech te specyfiki. I kto weźmie odp., jeśli coś jej się stanie?
Być może jednym szkodzą te chemikalia, innym nie. Jak w przypadku wielu leków.
Gdybyśmy zrobili wywiad z profesorami polskimi, czeskimi, austriackimi, to jakie bylyby odpowiedzi? Zależne od geografii?
Agnieszka Gierczak 15.02.2007 21:10
Marcinie bardzo ciekawy artykuł. Podoba mi się, że zająłeś się problemem, a nie np. napiętnowaniem tych dziewczyn.+
Tymek Wołodźko 15.02.2007 21:36
Świetny tekst, porządnie podszedłeś do sprawy. Do tego temat ciekawy.
Plus oczywiście! : )
Ciekawe czy wprowadzą u nas kiedyś takie zakazy jak np niedawno we Włoszech, że zawodowa modelka musi mieć BMI w normie, inaczej nie ma prawa być modelką...
Mir Nalezińskí 15.02.2007 22:25
Artykuł istotnie - ciekawy! Jednak nie wyjaśnia stanowiska służb innych krajów - innego stanowiska.
Marcin Nowak 15.02.2007 22:52
Może Czeszki i Czesi używają rzadziej lek, stosując "inny model" odchudzania. Np ćwiczenia :/ Mirku wiele rzeczy różni się diametralnie po dwóch stronach granicy. Ale coś w tych naszych połudnowych sąsiadach jest takiego. Kochaja niedozwolone? A Absynt?
Mir Nalezińskí 16.02.2007 08:13
Przecież w Czechach mieszka sporo Polek i wiele Polek tam turystuje, zatem w aptece powinni pytać kto zacz...
A w samej Polsce mamy tak szerokie spektrum zachowań, że argumentacja nie widzi mi się. To tak, jakby ktoś mówił, że w Polsce biorą w łapę, a w Czechach nie albo odwrotnie. A poza Czechami są inne kraje. Ja myślę, że to kwestia jednego podpisu złożonego na dokumencie i co wczoraj było nielegalne, dzisiaj jest legalne.
Apteki internetowe? Co kraj to obyczaj.
Beata Biały 16.02.2007 08:19
Plus za iście śledcze podejście do interesującej materii.
Mir Nalezińskí 16.02.2007 09:00
Co myślicie o prawie, jeśli w jednym kraju można dostać 5 lat za handel towarem X, a w sąsiednim (a nie mamy granic) - zero? Czy to nie jest demoralizujące? Czy to nie przeczy idei jednej wielkiej wspólnej Europy? Możliwie wszystkie przepisy powinny być jednakowe.
Wybrane oferty pracy: