Facebook Google+ Twitter

W internetowej sieci nikt nie jest anonimowy

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-12-06 08:02

Marta H. z Libiąża popełniła głupotę swojego życia. Dzień po pierwszej turze wyborów samorządowych na forum dyskusyjnym lokalnego tygodnika "Przełom" zagroziła burmistrzowi Tadeuszowi Arkitowi śmiercią. Żałuje, przeprosiła. A i tak grożą jej 2 lata więzienia.

Fot. Agata ŚluarczykNie wiem, co mi do głowy wpadło. To było idiotyczne. Napisałam straszne bzdury. Wydawało mi się, że to zabawne. Myślałam, że to zostanie odebrane jako żart – mówi Marta. Ma 25 lat, wykształcenie ogólne. Obecnie nie pracuje. Nie może sobie darować, tego co zrobiła.

– Zauważyliśmy na naszym forum wpisy, w których internauta groził burmistrzowi Arkitowi śmiercią i kierował pod jego adresem przekleństwa. Nasz informatyk wycofał te wiadomości. O wszystkim poinformowaliśmy policję – mówi Grażyna Kaim, redaktor naczelna Przełomu. Twierdzi, że słowa internautki były wyjątkowo napastliwe. Mogły niepokoić.

Zawiadomienie o przestępstwie złożył też burmistrz Libiąża Tadeusz Arkit. – To przestępstwo jest ścigane z powództwa cywilnego. Urzędnik poczuł się zagrożony – mówi mł. asp. Grzegorz Sokolnicki, rzecznik chrzanowskiej komendy. Policja zaczęła szukać kobiety i znalazła. Do drzwi pani Marty funkcjonariusze zapukali już w środę, 22 listopada.

Kobieta była zszokowana. Nie wiedziała, że w sieci nie można być anonimowym. Libiążanka korzystała ze stałego łącza, miała stałe IP – czyli numer identyfikacyjny przyporządkowany urządzeniom komputerowym. Dzięki temu bez problemu, w krótkim czasie ustalono jej adres. – Do wszystkiego się przyznałam. Przeprosiłam. Byłam u burmistrza Arkita i wyraziłam skruchę. Przyznałam, że to był błąd, że mnie poniosło. W "Przełomie" wykupiłam ogłoszenie. W nim jeszcze raz publicznie przepraszam – mówi pani Marta. Jest gotowa ponieść konsekwencje. Zależy jej na tym, by jak najszybciej odzyskać komputer. Został zarekwirowany, bo jest narzędziem przestępstwa i dowodem w sprawie. – Ale tam jest praca magisterska siostry. Ona przecież nie zawiniła – martwi się libiążanka.

Policja komputera nie odda. Przynajmniej nie od razu. To może nastąpić dopiero po wyroku. Marta zaproponowała, że dobrowolnie podda się karze. Prokurator zgodził się na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata próby.

– Komputer musimy jednak zatrzymać. Przynajmniej do zakończenia sprawy sądowej. Postępowanie prowadzone jest m.in. z artykułów o zniesławieniu i narażeniu osoby publicznej na utratę zaufania. To poważna sprawa. Górny wymiar kary może sięgnąć nawet 2 lat więzienia – mówi mł. asp. Grzegorz Sokolnicki.

Aldona Minorczyk-Cichy

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Szkoda, że nie ma żadnego prawnika i nie widomo, czy nie można skopiwoac z dysku informacji będących własnością osoby trzeciej. Na logikę powinni skopiować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli na kompie jest własność osoby trzeciej (praca naukowa) a wśród innych zarekwirowanych dowodów np. urzadzenie ratujące życie, książeczka mieszkaniowa itp. rzeczy niemające wpływu na proces, to jaki problem zwrócić pracę zapisana na dysku? Przecież to dobra wola Temidy - może skopiować i przesłać emajlem. Niech nie czarują prawem, bo takie przypadki na świecie pewnie przerabiano...
A jest to ponadto dowód na różnice pomiędzy forum anonimowym a logowanym. Panienka rzucała mięsem, czego nigdy przy rodzicach pewnie nie czyniła... A kim ona była? Kandydatką na urząd?

Komentarz został ukrytyrozwiń

bo mąż nie ma stałego IP - raz tu raz tam, ciężko uchwytny :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

hahaha, Libiąż rules!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.