Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

178831 miejsce

W jedności siła, czyli zakładamy Stowarzyszenie Dziennikarzy Obywatelskich

Oczekujemy na informację z sądu o pomyślnym zarejestrowaniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Obywatelskich.

Ściągnąłem kilka miesięcy temu na swoją głowę prawdziwą burzę, używając w jakimś tekście pojęcia superrogacji. Wyjaśniłem - co prawda - jego znaczenie, ale zarzut szerzenia „nieznanego i zapomnianego” przekonał mnie, iż edukowanie „na siłę” jest błędem. Z uporem maniaka wrócę dziś jednak do pojęć, o których powoli zapominamy, lub wręcz już zapomnieliśmy. Wrócę, bo człowiek ze mnie przekorny, zaś pojęcia, których będę używał są podstawą niniejszego felietonu.

Zaczęliśmy, kilkoma tekstami – m.in. bardzo wartościowym artykułem Witolda Janowicza - rozmawiać na temat pojęcia: dziennikarstwo obywatelskie. Rozmowa ta jest, a raczej będzie niebawem (o czym w dalszej części felietonu) niezwykle istotna. Intuicyjnie każdy z nas wie czym jest dziennikarstwo obywatelskie - wszak dziennikarzami jesteśmy. Problem w tym, że nasze wyobrażenia różnią się od siebie. Niekiedy w bardzo znaczący sposób.

Nie upatrywałbym w tym żadnego nieszczęścia. Wielorakość poglądów może nam tylko pomóc w ustalenia (w miarę ostrej) definicji. Może również spowodować, że efekty naszej pracy będą zróżnicowane.

Dziennikarstwo

Samo pojęcie: dziennikarstwo obywatelskie składa się z dwóch członów - dziennikarstwo i obywatelskie. Oba człony rodzą wiele wątpliwości. Definicja zawodu dziennikarskiego „enigmą jest ciemną jak grób”, czego dowodzi najnowsza ustawa lustracyjna.

Dziennikarstwo - działalność polegająca na zbieraniu i upublicznianiu za pomocą środków masowej komunikacji informacji o wydarzeniach, ludziach oraz problemach. Tej definicja z Wikipedii nic nie można zarzucić, poza jednym. Jest ona definicją „zgrubną”. Nie analizuje dokładnie pojęcia, i być może dobrze. Nie chodzi wszak o to, żeby zawężać pojęcie dziennikarstwa. Nie chodzi o to, żeby wyrokować czy tekst, który czytamy jest wytworem sztuki dziennikarskiej, czy nie.

Z definicji i mojego oglądu świata wynika, że dziennikarstwem może być wszystko: wiersz, zdjęcie, rysunek, tekst. „Wszystko jest poezja” pisał Edward Stachura w „Całej jaskrawości”, utrzymując, że rzeczownik poezja może występować jedynie w mianowniku (ze względu na wyjątkową wartość poezji w życiu). Wszystko jest dziennikarstwo - sparafrazuję Stachurę.

Zadaniem dziennikarstwa jest informowanie społeczeństwa o ważnych wydarzeniach, wskazywaniu roli tych wydarzeń i inspirowaniu do działania. To czy informujemy czytelnika/widza i prowokujemy do myślenia posługując się tą czy inną formą jest kwestią drugorzędną. Jestem w stanie sobie wyobrazić skutki społeczne informacji przekazanej w formie wiersza, reportażu, zdjęcia, a nawet piosenki (dowodem teksty autorstwa np. Kazika czy Młynarskiego).

Obywatelskość

Drugim członem pojęcia: dziennikarstwo obywatelskie jest słowo obywatelskość. Chcę wierzyć, że nie znalazło się tam ono przypadkowo. Postawa obywatelska to w dzisiejszym świecie postawa prospołeczna, propaństwa. W pewnym sensie altruistyczna.

„Czy myślisz, że można doznawać zadowolenia, nie przejmując się niczym, nie wkładając w nic serca?” (Huxley). „Przyznawać się dziś do szczęścia, to zdradzać nieczułość wobec powszechnych nieszczęść świat” (Walpole). Te króciutkie cytaty z dzieł wielkich filozofów najpełniej oddają sens postaw obywatelskich. I - tak mniemam - oddają również sens konieczności pisania przez dziennikarzy obywatelskich.

Dostrzegamy w naszym otoczeniu zjawiska, które nas niepokoją i zaczyna funkcjonować w nas swoistego rodzaju imperatyw. MUSIMY podzielić się swoją obserwacją z innymi. MUSIMY, zwrócić uwagę innych na problemy świata, które nas dręczą lub radują. Funkcjonuje w nas zasada superrogacji (w nieco strywializowanym ujęciu): podejmujemy działania, których podejmować nie musimy, ale które podjąć możemy.

Mieć czy być?

Erich Fromm w jednym ze swoich najważniejszych dzieł „Mieć czy być?”, krytykował współczesne społeczeństwo, twierdząc, że jest ono nastawione na postawę posiadania. Co to znaczy? Fromm wyróżniając dwa sposoby egzystencji: bycie i posiadanie, tak scharakteryzował nasze społeczeństwo: „W świecie, w którym dominującą cechą egzystencji jest modus posiadania, naczelne motto brzmi: ‘Jestem tym, co mam’. Po dokonanej transformacji przybierze ono postać: ‘Jestem tym, co robię’ (...) lub po prostu: ‘Jestem tym, kim jestem’ ”.

„Bycie” związane jest z przeżyciem, wolnością i krytycznością jednostki wobec otaczającej jej rzeczywistości. „Bycie” zobowiązuje do aktywności, jest twórcze. „Być wymaga rezygnacji z egocentryzmu i egoizmu, mówiąc zaś słowami mistyków – wymaga ‘pustki’ i ‘ubóstwa’ ”. „Bycie” nakierowane jest na zmiany, na przeszłość.

Tezy Fromma, które (bardzo pobieżnie) przytoczyłem, najpełniej opisują dziennikarstwo obywatelskie. Dziennikarz obywatelski wyznaje w swojej działalności postawę „być”. Powodowany głęboką pasją, kierowany imperatywem wewnętrznym, dokonuje opisu zastanej rzeczywistości, komentuje ową rzeczywistość i próbuje ją zmienić.

W swoim działaniu posługuje się środkami typowymi dla pracy dziennikarskiej (stąd pierwszy człon pojęcia: dziennikarstwo obywatelskie). Pisze, filmuje, nagrywa, fotografuje, rysuje. Efekty swojej pracy stara się upowszechnić, zamieszczając je w prasie (czemu tak rzadko korzystacie z naszej aktywności, panowie redaktorzy?), radiu, telewizji i nade wszystko w internecie. Blogi, prywatne strony, portale dziennikarstwa obywatelskiego rozrastają się w niezwykłym tempie.

Kto jest dziennikarzem obywatelskim?

Bardzo niebezpieczne pytanie zadałem – szczególnie dla siebie. Czemu? Bo nie jestem całkowicie przekonany o słuszności swoich przemyśleń w tej kwestii. Konsekwencją logiczną wywodu o dziennikarstwie obywatelskim byłaby odpowiedź: dziennikarzem obywatelskim może być każdy! Również dziennikarz, dla którego postawa „mieć” łączy się z postawą „być”! Między tymi dwoma postawami nie zachodzi dysjunkcja (wybór albo – albo). Można bowiem być etatowym dziennikarzem, pobierającym wynagrodzenie za swoją pracę i wykonywać ją – niejako – z powołania.

Podstawową cechą różniącą dziennikarza obywatelskiego od dziennikarza etatowego jest NIEZALEŻNOŚĆ, możliwość wyboru pomiędzy MOGĘ, a MUSZĘ.

Część osób opisujących pojęcie dziennikarstwa obywatelskiego chce ograniczyć je do zajmowania się problematyką lokalną, problematyką „małych ojczyzn” i „ojczyzn” jeszcze mniejszych. W tym upatrywana jest zasadnicza różnica. Dlaczego? – zapytam. A cóż to za różnica? Czy w największych nawet redakcjach etatowego dziennikarstwa nie funkcjonują działy lokalne, miejskie? Czy „zawodowcy” nie opisują „dziur w jezdni”, źle działających automatów telefonicznych przy akademiku na Ciołka? Dziennikarstwo obywatelskie obejmuje pełne spectrum zainteresowań dziennikarstwa etatowego. Piszemy i mamy prawo pisać o wszystkim: o polityce krajowej, zagranicznej, gospodarce, a także o konieczności budowy nowej wiaty na przystanku PKS pod Kielcami.

Nie wszystkie teksty, które piszemy i publikujemy wypełniają definicje obywatelskości. Relacje z imprez sportowych czy kulturalnych; recenzje książek, filmów, sztuk teatralnych są raczej przejawem pasji dziennikarskiej, osób, które wykonują na co dzień zawody dalekie od dziennikarstwa. Z postawami obywatelskimi nie mają wiele wspólnego. Czy jednak nie zasługują na uwagę? Ależ oczywiście, że tak. To takie właśnie teksty „dają oddech” blogom czy portalom dziennikarskim. To one sprawiają, że strony dziennikarstwa obywatelskiego cieszą się rosnącą popularnością.

Tworzymy Stowarzyszenie Dziennikarzy Obywatelskich

Przyszła pora, żeby po długich (i nudnych, haha) dywagacjach powiedzieć Państwu czemu miały one służyć. Definicja dziennikarstwa obywatelskiego wydaje się być niepełna, a jest nam ona niezbędna. Stanowić bowiem ma pewnego rodzaju kryterium naboru członków do pierwszej w Polsce organizacji zrzeszającej dziennikarzy obywatelskich.

Postanowiliśmy bowiem stworzyć Stowarzyszenie Dziennikarzy Obywatelskich. Grupka pasjonatów dziennikarstwa obywatelskiego, zjednoczona wspólnym pisaniem i redagowaniem tekstów na portalu Wiadomości24.pl, po długich tygodniach rozmów, dyskusji (kłótni) stworzyła Statut Stowarzyszenia Dziennikarzy Obywatelskich. Udało nam się przeprowadzić (z powodzeniem) zebranie założycielskie i złożyć wymagane dokumenty w Krajowym Rejestrze Sądowym. Oczekujemy teraz na informację z sądu o pomyślnym zarejestrowaniu naszego Stowarzyszenia.

Dla kogo powołujemy Stowarzyszenie? Dla nas – wszystkich ludzi, którzy w Polsce zajmują się lub zajmą w przyszłości, dziennikarstwem obywatelskim. Nie zamykamy drzwi przed nikim. Liczymy na udział w naszym przedsięwzięciu: blogerów, autorów tekstów, zdjęć, filmów, nagrań audio, prezentujących swój dorobek na licznych już portalach.

Ważne jest pytanie: po co nam taka organizacja? Bo w jedności siła. Głos pojedynczego człowieka, a nawet grupki osób niewiele znaczy wobec administracji lokalnej czy centralnej. Głos legalnie działającej organizacji, lub tej organizacji członków, nabiera mocy. Chcemy wspólnie walczyć o łatwiejszy dostęp do informacji, do internetu (kto wie czy nie zażądamy od polityków wywiązania się z przedwyborczych obietnic o bezpłatnym internecie!), chcemy promować dziennikarstwo obywatelskie i ideę społeczeństwa obywatelskiego.

Przed nami wszystkimi wiele pracy. Zaczną się pojawiać teksty opisujące cele i zadania Stowarzyszenia Dziennikarzy Obywatelskich. Niebawem opublikujemy tekst Statutu (po zatwierdzeniu go przez KRS) i przedstawimy organizatorów przedsięwzięcia. Piszcie do nas. I pomóżcie nam, a w konsekwencji sobie w zrealizowaniu idei Stowarzyszenia Dziennikarzy Obywatelskich.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

no tak... i tego typu teksty znajduje się dopiero teraz? nie warto przeczytać?
ech, ta komunikacja...

Komentarz został ukrytyrozwiń

czekamy... z niecierpliwością

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Postanowiliśmy bowiem stworzyć Stowarzyszenie Dziennikarzy Obywatelskich. Grupka pasjonatów dziennikarstwa obywatelskiego, zjednoczona wspólnym pisaniem i redagowaniem tekstów na portalu link" -

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.03.2007 22:14

Przez całe swoje młode życie nie należałem do żadnej partii, związku, organizacji, stowarzyszenia, ni nawet klubu. Chyba mam jakąś awersję do tego typu działalności. Kojarzy mi się z legitymacją w szarej okładce i znaczkiem organizacji w klapie marynarki. Poza tym trzeba składki płacić, a to mnie skutecznie zniechęca. Nie wykluczam, że być może zmienię kiedyś podejście i zapiszę się gdzieś.

PS: na razie nikt mnie o członkostwo w SDO nie prosił, więc nie chcę się naprzykrzać.:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie sądzę, aby dobrym pomysłem było powoływanie SDO. W końcu idea dziennikarstwa obywatelskiego to pełen nieprofesjonalizm (nie oznaczający niskiego poziomu!), decentralizacja i niezależność. Istnienie organizacji zrzeszającej ich, jest uderzeniem w te podstawy. Mimo wszystko - życzę wszystkiego dobrego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

SDO ma być przede wszystkim użyteczne :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cieszę się, że mogłem dołożyć swój kamyczek do tej szczytnej ideii

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak trzymać!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.03.2007 09:04

Mam nadzieję, że powołane zostaną mądre władze. A przede wszystkim stowarzyszenie to będzie bardziej "ludzkie", niż Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które jest zwolennikiem licencjonowania zawodu dziennikarza. Jak już będzie stowarzyszenie, to chętnie się zapiszę :) Mała podpowiedź - warto będzie organizować konkursy dziennikarskie. To zawsze mobilizuje. pozdro

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawdopodobnie przepisy nam to gwarantują, ale z wyegzekfowaniem ich jest już trochę gorzej.

Co mówią przepisy?

Dostęp do informacji publicznej reguluje ustawa z 6 września 2001 r. (Dz. U. Nr 112, poz. 1198). Dzięki niej możemy uzyskać dane o:

– organach władzy - ich statusie prawnym, organizacji, kompetencjach, majątku, osobach sprawujących funkcje i ich kompetencjach;
– zasadach funkcjonowania organów władzy - o sposobach załatwiania spraw i kolejności ich załatwiania, prowadzonych rejestrach, ewidencjach i archiwach;
– polityce władz - w tym o zamierzeniach, projektach aktów, programach dotyczących realizacji zadań publicznych;
– danych publicznych - dokumentach urzędowych, stanowiskach w sprawach publicznych zajętych przez funkcjonariuszy publicznych, treści wystąpień i ocen dokonywanych przez organy władzy publicznej, informacji o stanie państwa;
– majątku publicznym .

Nie uzyskamy tylko informacji niejawnych, związanych z ochroną danych osobowych, prawem do prywatności, tajemnicą państwowa, służbową, skarbową i statystyczną.

Może jak będzie większa siła to inaczej się będzie traktowało dzienikarzy obywatelskich. Dobrze by było jakby Stowarzyszenie mogło wydawać jakąs ligitymację czy coś podobnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.