Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

125497 miejsce

W kaloszach do szpitala

Wybierając się na planową (oby) operację do szpitala, każdy z przyszłych pacjentów musi wyposażyć się w nieodzowne sprzęty. Oprócz koszuli nocnej, kapci i książek, polecam zabrać sztućce oraz kubek. A także kalosze.

Czemu właśnie kalosze? Ano aby przysłowiowo i realnie "nie wdepnąć". Niestety, pojęcie higieny w niektórych (bo nie wszędzie, całe szczęście, bywałem) szpitalach jest pojęciem względnym. I nie chodzi wcale o stare urządzenia sanitarne czy szare ściany. Chodzi raczej o czystość ogólną - czyli kolokwialnie mówiąc sprzątanie. A z tym to już bywa różnie. O ile pajęcze sieci wiszące nad głową na pacjentach wrażenia pewnie nie robią (no, chyba, że ktoś na arachnofobię cierpi), o tyle zapchany zlew już raczej tak. Nie mówiąc o kałuży z moczu w którą, chcąc nie chcąc wejść trzeba. I tutaj właśnie polecam wspomniane kalosze.

Nie jestem w stanie zrozumieć czemu łazienki i toalety nie są sprzątane częściej i dokładniej. Wszak w ramach ochrony pacjentów, odwiedzający mają obowiązek przyodziewać się w niezbyt gustowne ochraniacze na buty oraz myć ręce środkami odkażającymi. Ale w urynie brodzić można. Jakoś nie jestem przekonany, iż sprzątać można tylko rano i wieczorem, oraz ewentualnie na dosadne żądanie (bo prośby czasem nie działają) w przypadku nagłym. Nie wierzę także w brak chętnych na stanowisko salowych, szczególnie przy obecnym, utrzymującym się bezrobociu. Fakt, praca nie należy do najprzyjemniejszych, ale to zawsze praca.

Lista potrzebnych w szpitalu produktów powoli się wydłuża. Oprócz kaloszy, już niebawem potrzebne być może będą także własne salowe i pielęgniarki. A potem pewnie lekarze. Tylko czy w tym momencie potrzebne będą jeszcze szpitale?


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

cyt: "Wszak w ramach ochrony pacjentów, odwiedzający mają obowiązek przyodziewać się w niezbyt gustowne ochraniacze na buty"

Było na ten temat kilka ciekawych i wiarygodnych reportaży telewizyjnych, które dokładnie wyjaśniały, że to typowo polski wynalazek, nieznany za granicą-mający za cel ochronę ale tylko portfela pewnych firm, które na tym robią wielki biznes.

Problem brudu, to raczej problem przyzwolenia dyrekcji szpitali na jego istnienie. A reszta to tylko sztucznie dorabiana ideologia.
Pamiętam ten sam oddział położniczy w pewnym szpitalu w Gdyni ,w odstępie 4,5 roku (taka jest różnica miedzy moimi dziećmi).
Niebo a ziemia, czystość kontra robactwo, porządek kontra łapówkarstwo. Na czym polegała zasadnicza różnica ? Na innej osobie ordynatora. Jeden z nich potrafił trzymać towarzystwo salowo-pielegniarskie w ryzach, a drugi miał wszystko gdzieś.
Tak więc bardzo dużo zależy od samych pracujących ludzi, szefostwa i organizacji. Ryba psuje się od głowy, a gdy psucie ma charakter powszechny, pozostają kalosze i własny skalpel, niestety.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.