Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20409 miejsce

W "Kamienicy przy Kruczej" prawie jak w serialu "Dom"

Książka Marii Ulatowskiej "Kamienica przy Kruczej" już przy pierwszym kontakcie przywołuje wspomnienie niezapomnianego serialu telewizyjnego w reżyserii Jana Łomnickiego "Dom". A dzieje się tak głównie za sprawą warstwy fabularnej.

Okładkę książki Marii Ulatowskiej zaprojektowała Olga Reszelska. / Fot. www.proszynski.plCi, którzy pamiętają ów kultowy, jak się wydaje, serial wyprodukowany w latach 1980 - 2000, wiedzą, że jego twórcy (w tym znakomici scenarzyści: Jerzy Janicki i Andrzej Mularczyk) przedstawiają losy mieszkańców warszawskiej kamienicy mieszczącej się przy ulicy Złotej 25. Fabuła rozpoczyna się wiosną 1945 roku, gdy do zniszczonego domu wracają z wojennej tułaczki jego lokatorzy.

Maria Ulatowska rozpoczyna akcję "Kamienicy przy Kruczej" jeszcze wcześniej, bo w 1937 roku, gdy świat, w tym także Polska, zaczyna nasiąkać atmosferą nazistowską i antysemicką, co okaże się kluczowe dla późniejszych losów bohaterów trzypiętrowej kamienicy, pokrytej "płaskim, trochę tylko spadzistym dachem" i ozdobionej "od frontu żeliwnymi balkonami, których kute balustrady wyginały się nad łukiem bramy", a stojącej przy tytułowej ulicy Kruczej numer 46. Autorka opisuje losy mieszkańców tego budynku na przestrzeni wielu lat, bo finał akcji następuje w roku 2001, kiedy to spora grupa lokatorów wyburzonej kamienicy mieszka już od lat na Bielanach. Naturalnie nie wszystkich mieszkańców i nie nazbyt szczegółowo, bowiem wówczas jej opowieść musiałaby się rozrosnąć do monstrualnych rozmiarów, niestrawnych dla czytelnika. Zatem spośród tych wszystkich Towiańskich, Wołyńskich, Malczewskich, Koryckich, Parzyńskich i Tarnowskich niektórzy pojawili się już we wcześniejszych książkach tej autorki: "Sosnowe dziedzictwo" i "Domek nad morzem"), Maria Ulatowska koncentruje się na poplątanej historii życia niejakiej Antoniny Ostanieckiej i Magdaleny Krzeszewskiej - Kornblum. Co i czy w ogóle coś łączyło obie panie nie ośmielę się zdradzić, bowiem odebrałbym potencjalnym czytelnikom, a głównie pewnie czytelniczkom przyjemność poznawania kolejnych perypetii związanych nie tylko ze wspomnianymi niewiastami.

Przyznać trzeba, że Ulatowska (w życiu zawodowym specjalistka od prawa dewizowego) posiadła w stopniu godnym słów uznania umiejętność tworzenia intrygi wciągającej czytelnika poprzez niemal natychmiastowe wzbudzenie jego zainteresowania dalszym ciągiem. Nie brakuje tu niespodziewanych zwrotów akcji. W "Kamienicy przy Kruczej" pisarka zadbała, co ważne, o wierne, choć skrótowe, odtworzenie realiów opisywanych przez nią czasów, znaczonych - jak to pisała Agnieszka Osiecka - "polskimi datami", czyli rokiem 1944 (powstanie warszawskie), 1956, 1968, 1970, 1976, 1980 (powstanie Solidarności). Ale poza tymi znaczącymi datami i wydarzeniami Ulatowska pisze o faktach mniej podniosłych, ale ważnych dla życia jej bohaterów i ludzi żyjących wówczas w Warszawie (budowa i pożar CDT, koncert Rolling Stonesów). Górnolotnie można by powiedzieć, iż pisarka kreśli przekrojowy obraz społeczeństwa polskiego uwikłanego w historię i politykę, która niejednokrotnie ma wpływ zasadniczy na ich prywatne życie, w tym przede wszystkim miłość (vide: Antonina i Ludwik).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Też bym chętnie sięgnęła po tą książkę, ale nawał innych zajęć ....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawie napisana recenzja, temat , który mnie interesuje , najpewniej sięgnę po tę pozycję.Dziękuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.