Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

172112 miejsce

W kawiarniany gwar jazz się wdarł

Magiczny wieczór przeżyli fani jazzu w Koninie. 6 lutego, w kawiarni Górniczego Domu Kultury „Oskard” wystąpił Marek Napiórkowski w ramach trasy koncertowej promującej nowy album – „Wolno”.

Zespół w komplecie (od lewej: Michał Tokaj, Michał Miśkiewicz, Robert Kubiszyn, Marek Napiórkowski). / Fot. fot. Adam WidełkaPrzed godziną 20 sala kawiarni zaczęła pękać w szwach, ponieważ chętnych, którzy chcieli zobaczyć i posłuchać zespołu najlepszego gitarzysty jazzowego w Polsce, było wielu. Na szczęście wszyscy, którzy przyszli, mogli usiąść wygodnie przy urokliwie udekorowanych stolikach. Były również trzy rzędy krzeseł tuż przy scenie dla tych, którzy chcieli znaleźć się jak najbliżej muzyków.

Nasza nowa płyta jest wyciszona, liryczna. Na pewno nie będziemy się nigdzie spieszyć – zagaił Marek Napiórkowski. Z tym spokojem trochę jednak przesadził. Widać było, że kusi, by mocniej uderzyć w perkusję, by dać ponieść się emocjom. Jeśli już mowa o emocjach – był to bardzo piękny i refleksyjny koncert. Materiał z nowego krążka jest zupełnie inny niż poprzedni („NAP” przyp. autor). „Wolno” daje możliwość odpłynięcia
w nieznane rejony wyobraźni.

Zanim rozbrzmiały pierwsze dźwięki, muzycy wyjaśnili, że z powodu choroby nie są w najlepszej formie fizycznej. Wystarczyło jednak, że zaczęli grać i po niedyspozycji nie było śladu. Zostaliśmy oczarowani wspaniałymi dźwiękami. Nie było miejsca na żaden muzyczny banał.

Marek Napiórkowski to osoba, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Wybitny gitarzysta, pogodny człowiek. Po latach gry jako muzyk sesyjny i współpracownik Anny Marii Jopek, wyruszył w muzyczną podróż, w której sam jest sobie muzycznym sterem i okrętem.

Piękno na gryfie malowane... (w tle Michał Miśkiewicz) / Fot. fot. Adam WidełkaPo krótkiej introdukcji, mającej na celu rozgrzanie instrumentów, zagrali kompozycję Paula McCartney’a „The Long And Winding Road”. Tak samo jak na płycie – piękne brzmienie i urokliwe partie gitary. To był dopiero początek wieczoru, a ja nie chciałem, by Marek w ogóle kończył koncert. Nieprawdopodobna lekkość, z jaką gra widoczna jest dopiero na żywo. Można zobaczyć, w jak nieprawdopodobnie sprawny sposób obchodzi się z gitarą.

Jazz jest taką formą muzyczną, w której tak naprawdę najważniejsza jest treść utworów, nie zaś ich kolejność. Każdą kompozycję osobiście anonsował Marek Napiórkowski, a ze sposobu prowadzenia koncertu wynikało, że jest człowiekiem, który lubi bezpośredni kontakt z publicznością i z łatwością go nawiązuje. Zaproponował większość kompozycji z płyty „Wolno”, której promocji muzycy poświęcili trasę.

Moim zdaniem najbardziej drapieżnym numerem był „Vietato Fumare”, co po włosku znaczy – zakaz palenia. Dowiedzieliśmy się, z anegdoty opowiedzianej przez Marka, kto w zespole jest etatowym palaczem. Tym utworem rozpalili wprost mój umysł. Gdyby akustyczne brzmienie tego utworu przełożyć na elektryczne, z pewnością powstałby niezły, prawie hard rockowy kawałek. Kapitalna muzyka, ekspresyjne solówki gitarowe – w efekcie tak harmonijne dźwięki mogły pieścić uszy widowni.

Z poprzedniej płyty zatytułowanej „NAP” mogliśmy usłyszeć tylko jeden utwór pasujący do klimatu wieczoru – „Wciąż się śnisz”. Magicznym momentem był „Ravelo”, w którym został użyty niecodzienny instrument perkusyjny o oryginalnie brzmiącej nazwie, podobny do obudowy głośnika basowego z zestawu kina domowego. Wirtuozem tego instrumentu jest Mino Cinelu, francuski muzyk jazzowy, który oryginalne partie na nim wykonał w studio.

Marek Napiórkowski wybrał do nagrania tego albumu wybitnych polskich instrumentalistów jazzowych, którzy nagrywali z nim płytę i wyruszyli w trasę. Towarzyszą mu: Michał Tokaj – pianino i organy, Michał Miśkiewicz – perkusja i Robert Kubiszyn – bas i kontrabas. Pogodni, skupieni na grze, chętnie wychodzili za ustalone ramy utworów. Rewelacyjne solo perkusyjne czy nastrojowe wstępy organowe przyprawiały o dreszcze. Warto odnotować, że muzycy korzystali tylko z instrumentów akustycznych. Ekspresja, emocje i perfekcja wykonawcza sprawiły, że uczestniczyłem w magicznym występie.

Muzycy zagrali również „Gotlandia”, „Wolno” czy „Between A Smile And Tear” z płyty „Wolno” oraz kompozycję Michała Tokaja, która znalazła się na albumie Doroty Miśkiewicz „Goes To Heaven” – „Asfalt, ulica, neony”. Ten ostatni był prawdziwym popisem umiejętności technicznych każdego muzyka z osobna. Uświadomił również słuchaczom, jak wielka wrażliwość artystyczna cechuje ich.

Entuzjazm muzyków udzielał się widowni, która na początku trochę nieśmiało wyrażała swoje emocje. Jednak koncert spowodował, że nie wiedzieć kiedy, wszystkie dusze uleciały hen, wysoko…

(Przepraszam za jakość zdjęć - spowodowane jest to brakiem lampy błyskowej. Jej użycia nie życzyli sobie muzycy - taka informacja widniała także na stronie internetowej Marka Napiórkowskiego.) Już niedługo będziecie mogli przeczytać wywiad z Markiem.Marek okazał się uroczym gawędziarzem... (oparty o kontrabas Robert Kubiszyn) / Fot. fot. Adam Widełka

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

z tymi fotkami to racja, datownik i jakosc psuja ogolne pozytywne wrazenie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki, miło mi bardzo, że taką ładną relację napisałem:) hehe, pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara, a jakbym Cię spróbował namówić na jazz taki, który Ci się spodoba? Hę? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doprawdy, nie wiem jak mogłem przeoczyć Twoją relację. Plus za nią, zdecydowanie!

Z tym, czy Napiór faktycznie jest najlepszym gitarzysta jazzowym w PL mógłbym polemizować, ale wiadomo - ilu ludzi, tyle opinii. Na pewno to ścisła czołówka, tu nie ma co dyskutować.

Widziałem go w akcji podczas koncertu jaki zagrał z Funky Groove we Wrocławiu w ubiegłym roku. Moc! Choć chętnie bym ujrzał i w spokojniejszym repertuarze, zwłaszcza, że "Wolno" świetną płytą jest!

A co do zdjęć, ja się nie wypowiadam, to w tym serwisie broszka innych:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobra, datownik zapomniałem wyłączyć, trudno, zdarza się. Mea Culpa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

w kawiarniany gwar jak tornado jazz się wdarł

dokładnie;]

jazz mnie nudzi;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powiem tak - zdjęcia mogłeś sobie darować, bo zaraz zostaniesz skrytykowany za ich jakość i datownik, i nikt nie skupi się na tekście...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.