Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil
Wstrząsająca historia młodej dziewczyny, seronegatywnej w wynikach w kierunku boreliozy. I jej rodziny, traktowanej jak hipochondrycy, tak, jak większość osób z boreliozą - chorobą wielonarządową, Lekcja dla wszystkich, zwłaszcza dla lekarzy.
http://razemztoba.pl/index.php?NS=srodek&nrartyk=3404&slowostart=2400Zobacz także:
Artykuły
(20)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.97)
Wiek: 3 | Miejscowość: Gronowo Elbląskie | Kraj: Polska
O mnie: Podoba mi się, ale nie znam autora: "Propaganda jest przeciwieństwem artylerii - im lżejsza, tym dalej niesienie". Dlatego i ja staram się pisać bez zadęcia, chociaż nie mogę przysiąc, że mnie czasem nie poniesie ;)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Areta 22.02.2011 09:16
Bardzo proszę o adres gabinetu Pani Beaty Werbowy - mój adres aretka1@interia.pl To dla mnie bardzo ważne, moja mama choruje na bolerioze a lekarze są bezradni. Z góry dziękuje.
Autor usunął profil 03.05.2009 11:27
Tadku, to zależy czy mówisz o babci Twojej czy mojej, bo jesteś chyba deko młodszy ode mnie :), czy o babci najstarszej żyjącej Polki. Babcie na pewno słyszały o kleszczach i wyciągaly je sobie i domownikom z różnych części ciała. O chorobach odkleszczowych zapewnie też, jeśli można było objawy powiązać z ugryzieniem. O krętkach borrelli mogły nie słyszeć. Natomiast o antybiotykach, to już moja babcia, rzecz jasna, że nie tylko słyszała.
Tadeusz Stube 26.04.2009 20:16
Napiszcie, czy nasze babcie słyszały kiedykolwiek o kleszczach? i o chorobach od kleszczowych?
Autor usunął profil 19.04.2009 20:33
Nie wiem czy zwróciliście uwagę, ale w komentarzach są także wypowiedzi lekarzy. Dr Beata Kowalska-Werbowy leczy właśnie naszą Agnieszkę.
Autor usunął profil 19.04.2009 20:29
Autorkę artykułu ugryzł kleszcz na jesiennym spacerze. Można powiedzieć, że miała trochę szczęścia, bo wystąpił rumień i zaczęła się leczyć od razu. Jednak leczenie było nieskuteczne. Wysłała krew do badania do Poznania i umówiła się na wizytę w Krakowie. Rozpoczęła bardzo agresywną antybiotykoterapię. Oby była skuteczna. Obserwujemy też kilka osób leczonych tradycyjnie - od wielu lat bez skutku. Straszne są te krętki.
Autor usunął profil 19.04.2009 19:38
+
"-Dziś wiem, że bez pomocy męża, rodziny i przyjaciół nie dalibyśmy rady walczyć z tą chorobą i „chorą służbą zdrowia” – podkreśla Pani Basia. Niewiele się w tej kwestii dzieje po dzień dzisiejszy. Pacjent jest bezradny, a ten który nie ma dostępu do fachowej pomocy medycznej, na zawsze pozostanie chorym człowiekiem. O boreliozie jako narastającym zagrożeniu trzeba mówić głośno, wręcz trzeba krzyczeć, by inni nas usłyszeli – twierdzi doświadczona przez los matka." Potwornie bezradna jest nasza służba zdrowia. To horror! Marr
Stefania Najsarek 19.04.2009 18:54
Każdego lata, z skóry moich śierściuchów wyciągam wiele kleszczy - mimo preparatu jakim je spryskuję.
Na szczęście nie chorują.
Elu, warto w porę ostrzec, aby ludzie zachowali ostrożność; bo przykłady z linków są przerażające.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +6811)