Facebook Google+ Twitter

W kolejce po zdrowie w Gdyni

Czy to możliwe, że aby dostać się do lekarza na wybraną przez siebie godzinę? W przychodni lekarskiej "Witomino" w Gdyni, trzeba stanąć w kolejce już o 6 rano. I to jedynie po to, by poznać termin wizyty. W umówionym dniu jeszcze raz trzeba swoje odstać. Bądź odsiedzieć.

Ostatnio nie czułem się zbyt dobrze. Bolące stawy, głowa oraz typowe objawy silnego przeziębienia zmusiły mnie do wizyty lekarskiej. Znając swojego internistę, idę do przychodni lekarskiej. Wcześniej dokładnie sprawdziłem
godziny rejestracji oraz przyjęć. Jakież było moje zdziwienie, gdy o 6.30 rano pojawiłem się przed budynkiem...

Fot. Karina Trojok/Dziennik ZachodniPrzepraszam, kto ostatni?

Od razu musiałem zadać sakramentalne pytanie: Kto ostatni? Stojący w kolejce nie mogli się zdecydować. Po krótkiej wymianie zdań, udało się ustalić ostatniego. Jest krótko przed godziną 7. A poranek do najcieplejszych nie należał. Przede mną stało około 25 osób, wszyscy chcieli po otwarciu drzwi przychodni dostać upragniony numerek w rejestracji.

– Tu zawsze taka kolejka?- pytam starszego mężczyznę przede mną. - Oczywiście. Panie, teraz jest jeszcze gorzej. Kiedyś to jeszcze stróż otwierał wcześniej i nie trzeba było tak wystawać. Teraz nawet jego nie ma - odpowiada mi ze spokojem. Nie widzę, żeby ktokolwiek się sprzeciwiał albo denerwował z powodu takiego traktowania.

No, to teraz już pójdzie

Punkt siódma. Pojawiają się dwie kobiety. Są to osoby rejestrujące pacjentów do danego lekarza. Otwierają przychodnię. Kolejka już dawno uformowana. Nie ma taryfy ulgowej dla nikogo. Widzę w kolejce kobietę w ciąży. Jedyny gest, na jaki potrafią się zdobyć inni, to ustąpienie miejsca siedzącego wewnątrz budynku. Krzeseł jest bardzo mało. Naliczyłem osiem. Większość czekających cały czas stoi. Najstarsi mogą usiąść. - No to jeszcze pół godziny- z zadowoleniem stwierdza jedna z kobiet. Za mną pojawia się kolejnych 10 osób. Rejestracja zaczyna się 7.30.

Jaki lekarz?

Ten czas przebiega w sennej atmosferze. Widzę na twarzach chorych zmęczenie. Spowodowane jest zapewne nie tylko dolegliwościami, ale również wyczerpującym czekaniem. Rytm oczekiwania wyznacza dźwięk telefonów. Cały czas ktoś dzwoni, by zarejestrować się właśnie tą drogą. Jednak słuchawki nikt nie podnosi.

- Mogą denerwować- zagaduję mężczyznę stojącego przede mną. - Niektórzy liczą na szczęście - pada krótka odpowiedź. Rzeczywiście, nie ma szans na rejestrację w ten sposób.

Przychodzi upragniona godzina rejestrowania. Kobieta w kitlu wyłania się z numerkami. Wśród ludzi poruszenie. Kolejka raz jeszcze musi się posłusznie ustawić. Nie wszyscy zgadzają się z jej nową kolejnością. Okazuje się, że pacjenci mają jeszcze siły, by kłócić się o dokładne miejsce w kolejce. Każdy dostaje numerek, z którym musi podejść do okienka. Jeśli nie ma naszego lekarza, automatycznie dostaje się przydział do innego. Nadchodzi moja kolej. Dostaje numer 9.

Zarejestrowany

Nareszcie udaje mi się dostać do okienka. Niezbyt mile zostaję zapytany czy godzina 11.30 mi pasuje. – Niestety, nie mogę, mam zajęcia na uniwersytecie – odpowiadam. Widząc, że nie mam szans na inny godzinny termin wizyty, godzę się posłusznie; czuję się naprawdę kiepsko. Pytam jednocześnie o system rejestracji. Dlaczego tak wygląda? Słyszę jedynie, że tak było zawsze i nie można inaczej.

Wieczne czekanie

Pojawiam się o umówionej godzinie w przychodni. Widzę te same twarze, które stały w kolejce. Tym razem chorzy mogą już spokojnie siedzieć. Poznaję znajomego pacjenta z kolejki – Na którą godzinę ma pan wizytę? - pytam. – 11.20, ale wszystko się przesunęło. Czekam od już 8 - odpowiada i pogrąża się w lekturze.

Wreszcie, w południe, trafiam do lekarza. Po wyjściu z gabinetu lekarskiego idę się w stronę gabinetu dyrektora przychodni. Niestety, nie dostaję konkretnej odpowiedzi na pytanie dotyczące sposobu rejestracji pacjentów w przychodni. Jutro będzie kolejny dzień. Ktoś inny dostanie mój numerek, będzie 25 stojącym w kolejce. Może będzie chociaż mniej zdziwiony...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Plus jest za lekkość pióra i wartką akcję
materiału. A przy tym można się ironicznie uśmiechnąć na całą tę niezbyt zdrową biurokrację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobrze się mi się czytało, więc stawiam pierwszy przy tym artykule PLUS (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.