Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12801 miejsce

W kosmosie jest mnóstwo planet zdolnych do utrzymania życia

- Popatrzmy na setki gwiazd na niebie. Ta najbliższa, jak nasze Słońce, która ma w układzie planetę wielkości Ziemi mogącą utrzymać życie, widoczna jest gołym okiem – mówi astronom. Znajduje się niecałe 12 lat świetlnych od naszej Ziemi.

 / Fot. Wikimedia CommonsNaukowcy nie ustają w poszukiwaniu w kosmosie obcych światów, na których jest, lub mogłoby być życie. W oparciu najdoskonalsze urządzenia, znaleźli już miliardy gwiazd podobnych do naszej gwiazdy dziennej, jakim jest Słońce i miliony planet krążących wokół nich. Kepler 62f – według amerykańskiej agencji NASA – to jedna z obserwowanych planet, na której mogłyby funkcjonować organizmy żywe. A, co szczególnie fascynuje, w Drodze Mlecznej – zdaniem astronomów - jest mnóstwo zamieszkanych światów, i co piąta gwiazda, podobna do Słońca, gości drugą Ziemię – policzyli szacunkowo uczeni.

Takie szacunki w niewyobrażalnie rozległym kosmosie, sporządzili naukowcy z Uniwersytetu Kalifornii w Berkeley oraz z Uniwersytetu Hawajów, na podstawie badań Kosmicznego Teleskopu Keplera. O wynikach poinformowali w artykule, w najnowszym wydaniu amerykańskiego magazynu naukowego "Proceedings of the National Academy of Sciences" (PNAS). Jak piszą - układów planetarnych w Drodze Mlecznej, w których istnieją globy nadające się do życia, jest około 100 miliardów.

– Popatrzmy na setki gwiazd na nocnym niebie. Ta najbliższa, jak nasze Słońce, która ma w układzie planetę wielkości Ziemi mogącą utrzymać życie, widoczna jest gołym okiem – powiedział mgr Erik Petigura z Uniwersytetu Kalifornijskiego, główny autor artykułu w PNAS. – Znajduje się niecałe 12 lat świetlnych od naszej Ziemi.

Taka odległość to blisko w skali Wszechświata, ale współczesna technika kosmiczna – mimo wszystko - nie pozwala nam jeszcze tam dotrzeć. Podróż zajęłaby minimum jakieś "skromne" 30 tysięcy lat.

Dane do analizy gwiazd i tamtejszych Ziem, pochodzą z obserwacji prowadzonych przez Kosmiczny Teleskop Keplera, a zostały zweryfikowane przy użyciu najnowocześniejszych i najdokładniejszych instrumentów Obserwatorium Keck na Hawajach.

– Głównym celem misji Teleskopu Keplera była odpowiedź na pytanie: jaka część z gwiazd, które można zobaczyć, ma planety wielkości Ziemi, a temperatura na ich powierzchni jest wystarczająco wysoka, aby woda nie została zamrożona, ale nie na tyle, żeby odparować – powiedział prof. Geoffrey Marcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego. – Według stanu naszej wiedzy woda w stanie ciekłym jest warunkiem wstępnym dla istnienia życia.

Zespół amerykańskich badaczy ostrzega jednak, że – jak podkreślają - ani wielkość planety, ani odległość globu od gwiazdy, nie przesądza o istnieniu tam życia. – Niektóre planety mogą mieć tak grubą atmosferę, że na powierzchni będzie tak bardzo gorąco, że cząsteczki DNA i tak by nie przetrwały. Inne zaś mogą mieć skaliste powierzchnie, na której mogłaby się gromadzić woda i oferować odpowiednie warunki dla organizmów żywych – dodaje prof. Marcy. – Ale w istocie nie wiemy jednak, jakie są typy tych planet, ani też które z nich mają środowisko korzystne dla życia.

Teleskop Kosmiczny Keplera, wystrzelony przez NASA w roku 2009 roku - poszukiwał planet, obserwował gwiazdy i rejestrował wahania ich jasności. Miał to robić do 2016 roku, ale jego awaria przerwała misję, i zakończył pracę w 2013 roku. Spośród 150 tys. gwiazd, które fotografował co 30 minut, Teleskop Keplera przez cztery lata umożliwił badaczom "wyznaczyć 3 tys. kandydatów na potencjalne planety".

Wobec powstałej sytuacji, Erik Petigura, z zespołem kolegów, wykorzystał 10-metrowy teleskop w Obserwatorium Keck, na szczycie Mauna Kea na Hawajach. Zespół Petigury wytypował 42 tys. gwiazd, takich jak Słońce, albo nieco chłodniejszych i mniejszych. Użyto do ich badania specjalnego instrumentu HIRES (High-Resolution Echelle Spectrometer) z trzema dużymi detektorami CCD.

Dzięki HIRES znaleziono w kosmosie 603 kandydatki na planety. Ale tylko dziesięć z nich, po dokładnych badaniach, wykazało zbliżoną wielkość do Ziemi. Mają średnicę taką jak ziemska lub dwa razy większą i obiegają swoje gwiazdy (słońca) w strefie nadającej się do życia. Naukowcy uściślili warunki sprzyjające życiu: może ono istnieć, gdy planeta otrzymuje od swojej gwiazdy "maksymalnie cztery razy tyle światła, ile Ziemia otrzymuje od Słońca". A minimalne warunki dostępu światła to czwarta część tego, ile otrzymuje Ziemia.

Zespół badaczy opracował algorytm i na jego podstawie oszacował rzeczywiste proporcje między planetami, na których może być życie, a pozostałymi. Odrzucono wcześniejsze błędy w obserwacjach i wykorzystano symulacje układów, których dotąd naukowcy nie dostrzegli. Wzięto też pod uwagę to, że tylko niewielka część planet jest widoczna na tle gwiazdy. Stąd wyszły szacunki, że 22 proc. wszystkich gwiazd w Galaktyce, podobnych do Słońca, ma planety o wielkości Ziemi, w strefach nadających się do życia.

– To, że jedna na pięć gwiazd podobnych do Słońca ma planetę taką jak Ziemia, jest ważne szczególnie dla NASA – stwierdził dr Andrew Howard z Uniwersytetu Hawajów. – Następca Keplera będzie próbował sporządzić obraz odległych planet, a jego rozmiar zależy od tego, jak blisko od nas są planety wielkości Ziemi. A jest ich mnóstwo w układach bliskich gwiazd, które dosłownie proszą się o obserwacje.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

kto tam doleci ? i kiedy to może nastać. ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.