Pozycja materiału w rankingach:
Mongolia, zwana też "Krainą Błękitnego Nieba", urzeka przybyłych bezgraniczną przestrzenią, krajobrazem i dziką przyrodą. Zapraszam do obejrzenia mych zdjęć.
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Stefania Najsarek 19.04.2009 14:59
Zdjęcia interesujące, ale przyroda surowa, zimna, jakaś mało przyjazna ...
Mnie nie zachęciła; .... ale to rzecz gustu.
Plus.
Lidia B. Borys 17.04.2009 21:14
Przeżyć taką wycieczkę, to jest - to! Pewnie pozostały niesamowite wspomnienia i wrażenia.)
Michalina Guzikowska 16.04.2009 12:08
(+) Okazuje się, że nawet stepy i pustynie mogą być piękne. Przynajmniej na Twoich zdjęciach :)
Na Ka 15.04.2009 09:00
po1. Yolyn Am ze względu na lodową pokrywę która zwykła w niej w zalegać przez cały rok nazywana bywa właśnie Ice Valley
po2. Tak, owszem, Orange Canyon to płonące klify w Bayanzag
po1 i po2 czy to się podoba czy nie, obok mongolskich nazw funkcjonują i te anglojęzyczne (utworzone zapewne specjalnie dla zachodnich turystów, ale są) i skoro co niektórzy Mongołowie ich używają to nie widzę powodu abym ja miała tego nie robić.
po3. ta wydma to Khongor Els i jest to część Gobi. cóż, nie wiem czy podpis "Khongor Els, Pustynia Gobi" będzie czytelnikom mówił coś więcej, ale rzeczywiście, na pewno będzie dokładniejszy. już zmieniam.
po4. też żałuję, że zdjęcia Żółwiej skały zamieścić nie mogę, bynajmniej nie dlatego że jej nie widziałam ale dlatego że dobrego zdjęcia nie posiadam, w związku z tym pozostało się zadowolić tymi fotografiami z parku Tereldz, które mam.
pozdrawiam
Marcin Kubiszyn 14.04.2009 22:25
hmmm, Ice valey czyli Yolin Am? A Orange Canyon to klify w Bayanzag? Uff, a już myślałem, że mi się kraje pomyliły i zamiast Mongolii zwiedzam USA. Albo jestem na Saharze, ponieważ w przeciwieństwie do niej pustynia Gobi składa się z piasku tylko w ok. 6 % a za tą piękną wydmą (jest to zapewne miejsce zwane Khongorin Els - najdłuższa wydma w Mongolii mająca ok 100 km długośći i ok 15 km w najszerszym miejscu) na 100 % znajduje się dalsza część 'normalnej'gobi, czyli tereny półpustynne i stepy. I aż nie mogę wyjść z podziwu, że zamieszczając zdjęcia z Parku Narodowego Terelj nie znalazło się miejsce dla Żółwiej skały - wizytówki parku. To jak być w Paryżu i nie zobaczyć wieży Eiffla... Co do Banku, to jest to tzw. bank pocztowy, który znajdziecie w każdym miasteczku somonowym (w tym wypadku w mieście Bulgan), przy każdym urzędzie pocztowym (w Mongolii nie działa idea listonoszy i każdy po swoje listy przyjeżdża sam). Nie wyobrażam sobie trzymania czyjejś emerytury w skrzynce na listy... inna sprawa, że nie wyobrażam sobie skrzynki na listy na stepie.
Gratuluję udanej wycieczki i cieszę się, że ten kraj zyskuje sobie nowych miłośników, ale litości! Ludzie sprawdzajcie swoje informacje w pewnych źródłach i nie piszcie utartych sloganów typu Ovoo - kurhan przodków...
Jadwiga Kowalczyk 14.04.2009 13:51
+ Jest na co popatrzeć. Masz wspaniała wycieczkę :)
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +6811)