Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35518 miejsce

W Krakowie się nie śpi

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2007-05-04 07:56

Nie wciskaj mi tu kitu, że będziesz wkuwać łacinę, tylko przyjeżdżaj pod Adasia - skrzykiwali się internauci na początku kwietnia i ustalali szczegóły majówki.

Nie oni jedyni. Amerykanie trzy miesiące temu bukowali miejsca w hotelach, a Alvaro z Madrytu przezornie rezerwował już w lutym bilet wstępu na Wawel. Kto nie wpadł na taki pomysł, mógł mieć spore problemy. W najbardziej trendowym mieście na świecie zrobiło się ciasno, pękają w szwach kultowe knajpy, a w pensjonatach brakuje miejsc.Marysia i Szczepan z rodzicami przyjechali z Gdańska. Będą się wspinać na skałkach, grillować i jeździć na rolkach. Zatrzymali się u krakowskiej rodziny, którą w podziękowaniu zaproszą latem nad morze / Fot. FOT. Jacek Kozioł

Tłoczno zrobiło się także w izbie wytrzeźwień. Na liczenie turystów nikt teraz nie ma czasu. Statystyki pewnie i tak potwierdzą to, co widać gołym okiem. - Jesteśmy oblegani. Zjechały do nas tłumy Amerykanów, Włochów Niemców, Francuzów. Weekend spędzają tu Rosjanie i Ukraińcy. Do tego wszystkiego dojeżdżają Polacy z każdej strony świata. Kraków od kilku dni nie śpi - nie ukrywa zadowolenia Marcin Helbin, rzecznik prezydenta.

Wielka majówka

Miejsc w tanich hotelach i pensjonatach brakuje. - Nas to już nie dziwi. Kraków przyciąga jak magnes ludzi z całego świata. Do żadnego innego miasta nie mamy aż tylu chętnych - mówi Martyna Starak, menadżer portalu www.hotele.pl Kolejni turyści dojeżdżają każdego dnia. - Więcej ich, niż przed rokiem - ocenia Renata Łapaj, starsza kasjerka na dworcu PKP. - Pociągi pełniusieńkie, coraz więcej obcokrajowców. Ulicami starego miasta i Kazimierza ciężko przejść, a w porze obiadowej trzeba powalczyć o miejsce w restauracji. Małgorzata z Warszawy przyjechała tu z mężem, synem Grzegorzem i córką Anią. - Gołębie macie super - śmieje się. Przy gołębiach jej rodzina odpoczywa po nieudanej próbie kupienia przez Grzegorza szalika Legii Warszawa i także nieudanej próbie zwiedzenia katedry wawelskiej. Zwiedzanie Wawelu w długi weekend to - jak porównują turyści - zdobywanie Bastylii. - Niektórzy już w styczniu rezerwowali bilety na majowy weekend - tłumaczą zagonione pracownice w wawelskim Biurze Obsługi Turystów. Kto nie ma ochoty na kolejki i ścisk może liczyć na inne atrakcje.Rodzina Żmieńskich z Bydgoszczy (na zdj.), zdecydowali się na przyjazd w ostatniej chwili. - Mieliśmy jechać nad morze, ale w końcu jesteśmy tu - mówi Ewa Żmieńska / Fot. fot. Jacek Kozioł

Miasto w roli głównej

Marcin Helbin daje sobie głowę uciąć, że na tegorocznej majówce każdy znajdzie coś dla siebie. Nawet chory, bo miasto zaplanowało także darmowe badania lekarskie. Były tanie seanse kinowe, pokazy kawalerzystów, wspólne śpiewanie itd. Turyści zapewniali nas jednak, że nie trzeba ich było kusić niczym specjalnym. - Kraków sam w sobie jest atrakcją - mówi Ewa Żmieńska z Bydgoszczy. Na majówkę pod Wawelem przyjechała z mężem i dziećmi w ostatniej chwili. Dzień przed przyjazdem udało jej się znaleźć miejsca w pensjonacie. - No i jesteśmy - uśmiecha się z zadowoleniem. - Nie mamy konkretnych planów. Zobaczymy, co nam się uda "zaliczyć". Planów nie robią także miłośnicy clubbingu. Wielu z nich nie rezerwuje nawet miejsc noclegowych. Na niektórych łóżka czekają zresztą w izbie wytrzeźwień. Jej pracownicy już od piątku mają zwiększony ruch. W pierwszą noc majówki trzeźwiało na ul. Rozrywki 26 osób, wśród nich Szkot i Belg.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.