Facebook Google+ Twitter

W labiryncie snów i opowieści - "Arabian Nightmare" R. Irwina

Do XV-wiecznego Kairu wjeżdża karawana Europejskich podróżnych. Wśród nich znajduje się młody Anglik, Balian z Norwich, wędrujący do grobu św. Katarzyny.

Zaraz po przybyciu do miasta Balian ma koszmar, po którym budzi się z ustami pełnymi krwi. Współtowarzysz Baliana, Michael Vane, zabiera go do kairskiego badacza snu, nazywanego Ojcem Kotów, a ten otwiera przed młodym bohaterem wrota Alam al-Mithal - krainy snów i koszmarów.

"Arabian Nightmare" Roberta Irwina jest powieścią niezwykłą, i to co najmniej z dwu powodów. Po pierwsze, autor książki jest orientalistą, który w młodości należał do sufickiego bractwa w Algierii - o czym opowiada jego autobiograficzna powieść "Memoirs of a Dervish". Jego wiedza o Wschodzie bierze się więc zarówno z akademickich studiów, jak i osobistego doświadczenia. Po drugie, Irwin ma niezwykłe wyczucie poetyki snu - pod tym względem przewyższa nawet uważanego za klasyka onirycznej literatury Lewisa Carolla. Jest to istotne choćby z tego powodu, że sen jest prawdziwym bohaterem powieści "Arabian Nightmare" - Balian, którego w pierwszej chwili można uznać za protagonistę, w samym jej środku znika z jej kart, ustępując miejsca innym postaciom, i powraca dopiero pod koniec książki.

J.L. Borges w eseju o twórczości Nathaniela Hawthorne'a pisze o zamienności opowieści i snów. W "Arabian Nightmare" Irwin świadomie gra tym motywem - powieść, zapowiadająca się jak orientalna fantazja, względnie historia szpiegowska albo przygodowa, zmienia się w ogród o rozwidlających się ścieżkach, w którym mieszają się ze sobą opowieści, sny i rzeczywistość. Ścigany przez Vane'a i Ojca Kotów (którzy, podobnie jak postaci ze snów, są jednocześnie jego wrogami i przyjaciółmi) Balian trafia na narratora powieści, Kopta o imieniu Yoll, opowiadającego zgromadzonemu na ulicy tłumowi jego własną historię - historię Baliana.

Bohater ma coraz większy problem z odróżnieniem przywidzeń od rzeczywistości - Kair, przystanek na drodze do grobu świętej, staje się jego więzieniem i labiryntem, w którym jawa i sen zlewają się w jedno. Ale Balian - kpina z postaci powieściowego "młodzieńca", pozbawionego jakichkolwiek wyrazistych cech charakteru - nie jest jedynym bohaterem powieści, i nie tylko jego sny tworzą fabułę książki. Równie dobrze jak snem Baliana lub opowieścią Yolla fabuła "Arabian Nightmare" może być snem dawadara lub Vane'a, albo nawet (znowu cytując Borgesa) snem, którego nikt nie śni.

Nad onirycznym Kairem i jego mieszkańcami unosi się cień "Arabskiego Koszmaru" - choroby, która zsyła na człowieka sen o trwającym w nieskończoność cierpieniu. Równie dobrze jak Balian mogą cierpieć nań Roześmiani Derwisze, wieszczący koniec świata i nadejście nowego Mesjasza, lub trędowaci rycerze z Zakonu Św. Łazarza, walczący z Ojcem Kotów i próbujący powstrzymać wdzieranie się świata snów - Alam al-Mithal - do świata realnego. Równie dobrze może go mieć zarówno Zulejka, księżniczka przemieniona w kurtyzanę, jak i jej siostra - Fatima, uważana przez bohaterów powieści za cień Zulejki, stworzony za pomocą magicznych sztuk ze strzępów cudzych snów i wspomnień (określenie padające w tekście to "thoughtform" - myślokształt).

"Arabian Nightmare" jest labiryntem - nie tylko dla Baliana, który raz po raz odkrywa, że nie może opuścić Kairu - ale przede wszystkim dla czytelnika, będącego jedynym constans w snutej przez Irwina historii. Nie może być nim ani bohater (który w pewnym momencie przestaje być bohaterem), ani narrator. W labiryncie opowieści i snów prawdziwy jest tylko ten, kto śni sen, lub kto słucha opowiadanej historii.

U Irwina jest nim sam czytelnik.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.