Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

44081 miejsce

W Łodzi oszalały ceny mieszkań

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2006-12-29 08:41

Jeden z inwestorów przymierzając się we wrześniu do budowy kompleksu mieszkaniowego na Teofilowie szacował, że metr kwadratowy kosztować będzie 3,8 tys. zł. Na początku października, w dniu rozpoczęcia sprzedaży, przed biurem stała kolejka chętnych.

Jeszcze tego samego dnia cena wzrosła o 400 zł na każdym metrze, a po kilku tygodniach o kolejne 300 złotych. Mimo tych podwyżek, w bloku, który ma zostać oddany najwcześniej za rok, ze 139 mieszkań, wolne są tylko trzy.


Takiego wzrostu cen na rynku nieruchomości w Łodzi jeszcze nie było. Od początku 2006 roku metr kwadratowy mieszkania zdrożał niemal dwukrotnie! Szaleństwo cenowe, bo tak określają już obecną sytuację eksperci i pracownicy biur nieruchomości, dotknęło zarówno nowo powstające lokale, jak i te sprzed kilkudziesięciu lat.

Ciągle drożej...

Rok temu bez większego trudu można było kupić mieszkanie na rynku wtórnym po ok. 1600-1700 zł za metr kwadratowy. W połowie tego roku było to już 2200-2300 zł. W grudniu najtańsze oferty przekraczają 3000 zł za metr, a są to nierzadko mieszkania do remontu.

- Przy obecnych cenach coraz mniejszą rolę dla kupujących odgrywa lokalizacja, bo mieszkań do sprzedaży praktycznie nie ma - mówi Anna Michalak z biura nieruchomości Expert. - Na dodatek sprzedający nie są skłonni do negocjowania cen.

Od ręki rozchodzą się także mieszkania w dopiero budowanych blokach. - Podnosimy ceny, klienci narzekają, ale kupują - mówi Małgorzata Krystek z BRE.locum, który buduje m.in. bloki na Teofilowie. - Przypuszczam, że wynika to z obawy, może być jeszcze drożej.


Kredyt zamiast gotówki

Rosnące ceny sprawiły, że zmieniła się forma zapłaty. O ile rok, dwa lata temu kupujący niechętnie decydowali się na kredyt, obecnie jest to podstawowy sposób finansowania zakupu. Większość bierze pożyczkę na 100 procent wartości mieszkania. Potwierdzają to także bankowcy.

- W tym roku przyznaliśmy ponad dwukrotnie więcej kredytów hipotecznych, niż w 2005 roku - mówi Hubert Pałgan z MultiBanku. - Łodzianie pożyczali średnio ok. 200 tysięcy złotych.

Wzrost zainteresowania kredytami ma duży związek z uelastycznieniem warunków ich przyznawania. Teraz klienci nie muszą już mieć wkładu własnego, który jeszcze kilka lat temu wynosił co najmniej 20 procent inwestycji. Mogą nawet pożyczyć z banku więcej niż wynosi wartość mieszkania i przeznaczyć te pieniądze na wyposażenie. Wydłuża się także okres spłaty do 30, 35, a nawet 45 lat.


Będzie taniej?

Mimo łatwiejszego dostępu do bankowych kredytów, drożyzna panująca na rynku nieruchomości zaczyna przerażać kupujących.

- Pół roku temu zacząłem rozglądać się za niewielką kawalerką i chciałem kupić ją za gotówkę - mówi Piotr Tarazewicz. - Ceny bez przerwy jednak rosną i już wiem, że bez kredytu się nie obejdzie. Jeśli będzie jeszcze drożej, to bank może mi go w ogóle nie dać. Mam wrażenie, że za chwilę będę musiał spasować albo przeczekać ten szalony boom.

Pan Piotr nie jest odosobniony w swoich postanowieniach. - Mieszkania w Łodzi były, ale już nie są najtańsze w kraju - twierdzi Aneta Dębska z biura nieruchomości Property. - Od dwóch, trzech tygodni obserwuję, że większość klientów, którzy nabywali je z myślą o wynajmie, coraz częściej zastanawia się, czy nie lepiej kupić w tym celu mieszkania w innym mieście. Zwiększa się także liczba osób, które zamiast wydawać teraz majątek na zakup, decydują się na wynajem i w ten sposób chcą poczekać, aż znowu będzie taniej.

Zdaniem Tomasza Błeszyńskiego, eksperta rynku nieruchomości, ten moment nadejdzie już niebawem.

- Przyczyn jest kilka, ale do najważniejszej zaliczyć trzeba, że za rosnącymi lawinowo cenami mieszkań nie idą, niestety, nasze zarobki - mówi ekspert. - Coraz więcej osób zaciągających pożyczki jest u progu zdolności kredytowej. Na dodatek od przyszłego roku, zgodnie z postanowieniami Komisji Nadzoru Bankowego, ograniczona ma być liczba kredytów walutowych. Zaostrzone zostaną zasady ich przyznawania, a pożyczanie z banku złotówek jeszcze nie jest takie korzystne. Gdy portfel klienta się skurczy, ceny będą musiały pójść w dół. Powinno to nastąpić już w przyszłym roku.

Przemysław Dana

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

To ludzie oszaleli, nie ceny...
Taka sympatyczna animalizacja...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ceny mieszkań są śrubowane przez powszechność kredytów hipotecznych. Gdyby nie udzielano - byłyby tańsze. Do tego masa cudzoziemców i Polaków zarabiających na Zachodzie. Ceny spekulacyjne, bo pzreciez wartość mieszkania to ceny materiałów, płace a te sie az tak nie zmianiły. Cen ygruntu poszły w górę. Rząd powinien rozdawać półdarmo tereny Polakom wiernym ojczyźnie. Inaczej uznają, że są frajerami.
Najstarsi dostali coś od socjalistycznej ojczyzny, najmłodsi radzą sobie na Zachodzie. A środek? Tam nie zdążyli się załapać a na wyjazd są zbyt starzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.