Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5623 miejsce

W Łodzi policzą bezdomne koty

Uchwalony kilka lat temu przez łódzką radę miejską program opieki nad zwierzętami bezdomnymi nałożył na urzędników łódzkiego magistratu obowiązek, z którego urzędnicy muszą się wywiązywać. Na ogół realizacja programu ograniczała się do przeznaczania z budżetu miasta określonych kwot na bezpłatną sterylizację wolno bytujących kotów oraz przydzielania Łódzkiemu Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami środków na zakup karmy. Teraz ma być inaczej, ale czy lepiej?

Łódzkie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami dystrybutorem magistrackiej karmy dla kotów

Kot bytujący na jednej z łódzkich działek. / Fot. Ewa Łazowska, zdjęcie wykonane komórką.W dni wydawania karmy dla bezdomniaków siedziba Łódzkiego TOZ-u pęka w szwach. Z całej Łodzi zjeżdżają się wtedy karmicielki, by odebrać "swoje" przydziały karmy dla "swoich" kotów. Karmicielek, które regularnie pojawiają się w biurze TOZ-u jest ponad 300. Każda z nich otrzymuje po 2 kg karmy, choć jest to kropla w morzu potrzeb - szczególnie zimą.

Opisana wyżej sytuacja właściwie należy już do przeszłości, bowiem Wydział Ochrony Środowiska UM Łodzi wpadł ostatnio na nowy pomysł. Karmicielki będą odbierać karmę nie w siedzibie Łódzkiego TOZ-u, ale w wytypowanych sklepach zoologicznych. Oczywiście przedtem muszą zarejestrować się w tymże Wydziale Ochrony Środowiska i pobrać stosowne upoważnienia, uprawniające karmicielki do odbioru karmy ze sklepów.

Trzeba policzyć koty

Właściwie tak na dobrą sprawę nikt nie wie ile w Łodzi może żyć bezdomnych kotów (wiadomo natomiast, że w tym mieście bytuje około 3,5 mln szczurów). Dane liczbowe są jednak Wydziałowi Ochrony Środowiska najprawdopodobniej
potrzebne po to, by szacunkowo obliczyć ile trzeba zakupić kocich "brykietów" w celu zrealizowania rzeczonego programu. Na razie Urząd Miasta przeznaczył na zakup karmy ze swojego budżetu... 4.900 złotych. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Metoda na ustalenie kocich potrzeb jest prosta jak obręcz od beczki po kiszonych ogórkach i o tym poniżej.

Jak się dowiedziałam z dobrze poinformowanych źródeł, Wydział Ochrony Środowiska zwrócił się do Zarządu Łódzkiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z prośbą o przesłanie następujących danych:

1. populacja kotów wolno żyjących, wymagających dokarmiania,
2. obszar bytowania kotów w postaci adresu posesji z podaniem nazwy ulicy i numeru posesji lub numeru działki ewidencyjnej gruntu wraz z podaniem numeru obrębu geodezyjnego,(np. działka nr 254/4 w obrębie W-25), bądź określenie obszaru poprzez wskazanie kwartału ulic z nazwami ulic,
3. liczba kotów przebywających w obrębie określonym w p. 1
4. liczba opiekunów kotów zajmujących się wykładaniem karmy w obrębie,
5.
liczba miejsc wykładania karmy dla kotów.

I tym sposobem, oczywiście po otrzymaniu stosownych danych, Urząd Miasta Łodzi za jednym zamachem załatwi kilka spraw.
Po pierwsze - dowie się ile kotów bezdomnych ma na swoim utrzymaniu. Po drugie - dowie się, gdzie koty bytują i gdzie ich jest najwięcej. Po trzecie - będzie posiadał informacje, ile w Łodzi jest społecznych opiekunek kotów i ile kocich bezdomniaków przypada na jedną opiekunkę, czyli karmicielkę.

Okaże się "w praniu"

Pomysł policzenia łódzkich kotów (także ich karmicielek) - zasługuje, moim zdaniem, na nagrodę ministra ochrony środowiska. Jednak mam dziwne odczucie, że z realizacją tego zamysłu mogą być spore problemy. I to z jednego, prostego powodu. Koty mają to do siebie, że na ogół nie przywiązują się do jednego miejsca. Ale skąd mają o tym wiedzieć urzędnicy z łódzkiego magistratu?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ziemia chyba za chwilę rozpadnie się na kawałki. :) Urzędniczka, która wysłała rzeczone pismo do, jak by nie było, organizacji społecznej, przeprosiła w dniu dzisiejszym tę organizację. Tak trzymać! - Wydziale Ochrony Srodowiska UMŁ.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Patrzę bardziej optymistycznie .
Myślę ,że celem liczenia jest zapoznanie z populacją na danym terenie.
U nas wolontariusze " wyłapują "koty , sterylizują i przywożą z powrotem do swojego środowiska .
Nie ma nadmiernego rozrodu .
Nie wiedziałam ,że miasto rozdaje karmę . Ja mam 6-7 podopiecznych . Sąsiedzi też dokarmiają
W Nowym Roku życzę zdrowia i niezapomnianych przeżyć w kontakcie z przyrodą .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robercie, walnąłeś, że tak powiem, w samo sedno. Co się zaś tyczy komórki administracyjnej, o której wspominasz - ona już istnieje i rzeczone pismo, na które się powołam w tekście, sprokurowała. Pismo zredagował i podpisał urzędnik w randze inspektora, a to już nie przelewki. Co do Bakutilu - też masz rację. W końcu i ta instytucja musi w czegoś żyć. Nawiasem mówiąc - urzędnicy nie tacy głupi by zająć się bezpośrednio liczeniem kotów (opiekunek te koty dokarmiających), ponieważ zadanie to zlecili do wykonania jednej z łódzkich organizacji pro zwierzęcych. Twoja czarna wizja ma jednak szansę spełnienia się i tego się też obawiam.
Za życzenia dziękuję w mieniu kotów i własnym. I Tobie, Robercie, życzę by w roku 2013 żaden urzędnik nie zakłócił Twoich kontaktów z dziką naturą. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam jeszcze inne obawy, Ewo. Aparat kontrolny Wydziału Środowiska zostanie później skierowany na weryfikację danych. Oczywiście będzie to wymagało powołania lub wzmocnienia odpowiedniej komórki administracyjnej, lub dokonania odłowu bezpańskich kotów skoro już się je zlokalizuje. Najodpowiedniejszym bowiem miejscem dla bezpańskiego kota jest miejsce w przytułku, a po krótkim okresie pielęgnacji - Bakutil.
Patrząc z drugiej strony - zadziwia mnie cała sprawa. Zadziwia ekologizacja życia polegająca w efekcie na wspomaganiu milionów szczurów, gdy ideologia wskazuje na konieczność obserwacji i monitorowania oraz nie podejmowania zewnętrznej ingerencji. Tym samym ingerencja w jedno tylko ogniwo (kocie) narusza stan środowiska naturalnego miasta Łódź. Nie wiem, czy czasami "Dzikie Życie" nie podejmie w tej sprawie mocnej interwencji a GW nie wskaże winnych zaniedbań.
Miast więc, Ewo, utyskiwać na niski budżet zakupów kociej karmy, ciesz się póki co tym. W przyszłości bowiem kwota ta wzrośnie na kocie sprawy dziesięciokrotnie, lecz z pewnością nie na pokarm dla Twoich ulubieńców! Zasili aparat administracyjny, który podejmie trud monitorowania oraz wspomagania Stowarzyszenia, np. Na Rzesz Wszystkich Kotów, które rozpocznie intensywną akcję edukacyjną, szkoleniową i propagandową w celu ochrony szczurów :(.

Życzę by Nowy 2013 Rok nie przyniósł tej wizji, by Tobie i Twoim działkowym Mruczkom, dał dużo ciepła i radości :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.