Facebook Google+ Twitter

W Łodzi - wyborczy śmietnik. Plakaty wiszą gdzie popadnie

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2006-11-06 06:50

Praktycznie nic nie grozi kandydatom na radnych i prezydenta za zaśmiecanie ulic plakatami wyborczymi. Choć w mieście zawisło 292 tablic wyborczych i wyznaczono 87 innych miejsc do umieszczania haseł i plakatów, sztaby oklejają nimi co popadnie.

fot. Express IlustrowanyPlakaty są wieszane gdzie się da - na drzewach, latarniach, przystankach MPK, na ścianach domów. Jedne naklejane są na drugich, tworząc grube warstwy, które po deszczu się odklejają i wiszą smętnie albo walają się na chodnikach. Niektóre są zrywane przez konkurencję i po prostu rzucane na ziemię.

Sztaby wyborcze zwalają winę na firmy wynajęte do rozlepiania plakatów. Kandydat na prezydenta Łodzi Piotr Misztal mówi wprost, iż ewentualne mandaty za wieszanie plakatów w miejscach niedozwolonych ma wliczone w koszty kampanii i dodaje cynicznie, że przecież i tak zasilą kasę miasta.

Straż Miejska woli chyba jednak nie zadzierać z przyszłymi radnymi, a tym bardziej z prezydentem. Pytana o ewentualne mandaty, zażądała przesłania pytań na piśmie. Po dwóch dniach komendant Sławomir Seliga odpisał nam, że "obecnie toczą się postępowania wyjaśniające, celem ewentualnego skierowania wniosków o ukaranie". Czyli żadnego mandatu nie wystawiono.

Również Łódzki Zakład Energetyczny nie zamierza ścigać komitetów wyborczych, które samowolnie okleiły latarnie swoimi plakatami. – Podpisaliśmy umowę z firmą, która w naszym imieniu dysponuje tą powierzchnią do wykorzystania pod reklamy. Ona powinna pilnować, czy plakaty zostały powieszone zgodnie z umową, czy też nie – mówi Wojciech Janczyk, rzecznik ŁZE.

Podobnie jest w MPK. – Ukarać kogoś za nielegalne wieszanie plakatów na naszych obiektach: wiatach, przystankach itp. moglibyśmy jedynie w sytuacji przyłapania go na gorącym uczynku, a to jest nierealne – mówi Magdalena Witkowska z MPK. I dodaje: - W ostatnich dniach doszło do dewastacji sześciu paneli na przystankach, gdzie były wywieszone plakaty z Jerzym Kropiwnickim. Koszt naprawy jednego panelu to 2,5 tys. zł.

Kłopoty z plakatami ma także Jarosław Wojcieszek z łódzkiej Platformy Obywatelskiej. Zginęło mu 80 ze stu tablic z plakatami, które wywiesił na Widzewie. Wojcieszek skierował sprawę do prokuratury.
(msm)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Bardzo łatwo złapać gagatków rozlepiających te śmieci, oto przykład:
http://miastozinnejbeczki.blox.pl/2006/10/Plakaciarze.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bredzą lenie i tyle. Przy tej skali zjawiska przyłapanie kogoś na gorącym uczynku nie jest rzeczą specjalnie trudną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.