Facebook Google+ Twitter

W matni namiętności. „Sztuka bez tytułu” w Teatrze Współczesnym

Niezmiennym zainteresowaniem cieszy się kilkugodzinny spektakl Agnieszki Glińskiej w Teatrze Współczesnym „Sztuka bez tytułu” na podstawie „Płatonowa” Antoniego Czechowa. Dowodzi, iż kluczem do atrakcyjności przekazu nie są zabiegi uwspółcześniające czy deformujące, ale artyzm realizacji.

 / Fot. mat. Teatr WspółczesnyAmbitny zamiar adaptacji młodzieńczego dramatu Antoniego Czechowa, znanego w Polsce w tłumaczeniu Adama Tarna jako „Płatonow”, przez Agnieszkę Glińską należy uznać za niezwykle udany. Dzięki zachowaniu wszystkich postaci i większości ich kwestii, a nawet włączeniu materiału dotąd nietłumaczonego, skreślonego przez autora (na potrzeby spektaklu przetłumaczyła je Agnieszka Lubomira Piotrowska). Zawarty w sztuce problem otrzymał wyrazisty obraz. Niewątpliwym atutem przedstawienia jest odtworzenie klimatu świata dramaturgicznego z zachowaniem mentalności i obyczajowości realiów pierwowzoru. Przywrócony przez realizatorkę adaptacji zagadkowy tytuł stwarza wiele możliwości odczytań zarysowanych ekspresywnie relacji międzyludzkich. Przyznać wypada rację Agnieszce Glińskiej, iż najciekawsze są sensy, uwidaczniające się w danym kontekście historycznym. Wydaje się, że paradoksalnie dzieje się tak dopiero współcześnie, choć sztuka wystawiona po raz pierwszy w 1881 r. w Moskwie nie spotkała się ze zrozumieniem odbiorców.

Widz bez przeszkód wkracza w rzeczywistość przedstawioną ukraińskiego środowiska ziemiańskiego, którego uwaga koncentruje się na nauczycielu wiejskim Michale Płatonowie. Zanim centralna postać pojawi się w licznym szeregu postaci, ujawniających wzajemne zależności, zostanie zapowiedziana jako typ kanalii. Rozwój zdarzeń odsłania piętrzące się dramaty, ale jednocześnie weryfikuje jednoznaczność osądu miejscowego uwodziciela. Jak w pierwszym akcie rozrasta się na oczach widza towarzystwo, skupiające się w domu wdowy po generale, Anny Wojnicew, prowadzącej początkowo żywiołowy dialog z pasierbem Sergiuszem, a następnie z przybywającymi licznie gośćmi, tak poszerza się wiedza o kontrowersyjnym bohaterze, doprowadzającym cztery kobiety na skraj rozpaczy. Ukazane zostaje wszystko, co kryje się we wnętrzu człowieka, a co przeżywają bohaterowie, a przede wszystkim postać główna - Michał Płatonow, snujący dywagacje trzeźwy czy pijany, w gorączce czy racjonalnym namyśle. Przekształceniom podlega ocena bohatera, by ostatecznie nieoczekiwanie przybrać formę współczucia nie tylko dla jego ofiar, ale i dla niego. Wyeksponowany potrójnym deja vu akt samozagłady wprowadza różne nasycenie odczuć wywołanych tym
tragicznym rozwiązaniem koszmaru.

Zasadniczo nie chodzi o udział emocjonalny widza w zataczających coraz szersze kręgi namiętnościach bohaterów. Sportretowane środowisko prowadzi ku zagadnieniom psychologicznym, socjologicznym, filozoficznym, nieobcym ludziom każdej epoki. Tworzony przez postacie świat skłania do pytań, poszukiwania odpowiedzi na temat natury ludzkiej, problemów egzystencjalnych. Dokonanie oceny moralnej bohaterów staje się w obliczu tych zagadnień drugorzędne. Rekonstrukcja osobowości poszczególnych postaci na podstawie mistrzowsko odegranych przez aktorów gier przez nie stosowanych służyć ma dociekaniom prawdy na temat wskazań, jak optymalnie żyć, by nie pytać o sens i cel oraz by móc złagodzić ból istnienia. Okazuje się, że cierpienie i zło odzywają się nieuchronnie w samym człowieku, a odczuwanie poczucia bezradności pogrąża człowieka w matni sprzecznych decyzji. Nie udaje się intelektualnie świata uporządkować. Człowiek pozostaje w nim bezradny, a rozpacz popycha do zatracenia. W grze, której stawką jest szczęście, istnieje rozdarcie, niezdecydowanie, uniemożliwiające pogrążenie w urokach życia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Podzielam Pani odczucie, Pani Mariolo. Myślę, że "Sztuka bez tytułu" daje spore możliwości aktorom, a oni je w pełni wykorzystują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zawsze byłam pod wrażeniem aktorskiej pasji, talentu Kasi Dąbrowskiej i Borysa Szyca. To dla nich wielki sprawdzian, a zarazem pielęgnacja tego, co lubią. Trzymam kciuki za wszystkich aktorów "Sztuki bez tytułu". Nie omieszkam na pewno obejrzeć spektakl, o ile będzie grany gdzieś na Śląsku :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.